« maszina czyli bilet na jedzenie | strona główna | kolacja w ramach lekcji gotowania »

wtorek
18
październik'05

dobrze przejedzony dzień

Najpierw zdjęcia z dzisiejszego japońskiego, na którym oprócz standardowego テスト działy się rzeczy równie standardowe jak powtarzanie i odmienianie ;>

Conie chwali się swoim słownikiem, oblepionym プリクラ (Puri-Kura, samoprzylepnymi zdjęciami z automatu) ;p

Te dziwne paski na co poniektórych zdjęciach to niestety wina mojego aparatu, który w ten sposób odreagowuje słabe oświetlenie. :/

nihongo: Connie

Maraike (Niemka) i Horhe (Amerykanin i Kolumbijczyk, 2w1) bawią się równo, a może po prostu cieszą się ze zdjęcia ;)

nihongo: Maraike i Horhe

Moi, słucha. W tle Conie i pani A., która jest opiekunką naszej grupy i dziś powiedziała, że test z kanji poszedł maa-maa ;p, co jest japońską wersją "Daliście ciała, kochani.".

nihongo: moi

Kafeteria z maszinami

Obiecane foty z kafeterii.

Na początku można się pogapić. To jest darmo nawet w Japonii.
Barbarzyńcy zapamiętują obrazki metodą: pałka, daszek, drzewko i pole.

kafeteria: gablotka z 食べ物

Maraike zgłodniała na tyle, że jest już jej wszystko jedno, może zmierzyć się z Masziną.
Wrzucasz pieniądze, wciskasz "swój" guzik, Maszina oddaje bilecik (jeśli dobrze pójdzie, wymienią bilecik na wymarzone danie ;> )

kafeteria

Przy okienku oddajesz bilecik, dostajesz jedzenie.
Przy okazji odkryłyśmy, że nie biorąc miso oszczędza się 30 jenów, które te panie w okienku natychmiast wypłacają. Good good.

kafeteria

Conie jest troszkę niedopasowana do japońskich standardów wysokości, musi się mocno schylić, żeby spojrzec pani z okienka prosto w oczy ;p

kafeteria

Stolik ze sztućcami, sosami i herbatą w jedynym poprawnym kolorze.

kafeteria

Maraike też stoi w kolejce, wokół niej masa miejsca, bo się Japończycy izolują ;)

kafeteria

Wielce rzadki widok: PUSTKA przy Maszinach. Znak, że przerwa na lunch dobiegła końca.

kafeteria

jemy!

jemy: Conie jemy: Caroline
jemy: MOI jemy: Maraike

_@"

Komentarze

Pat napisał/a:

hmmm
a gdzie są łyżki i widelce ?
Już rozumiem dlaczego niektórzy Japończycy są tacy chudzi ;)
O, zauważyłem cuś widelcopodobnego, wow!

Dodany 20 październik 2005 2:59

Tata&Agata napisał/a:

Pytanka:
- czy oni tam nie mają czarnej herbaty?
- gdzie te naklejki na słowniku, bo nie widzimy?
- wyglądasz jak ostatni gupek na tym zdjęciu z żarłem, ale i tak fajnie :D
- o, sory, wg Taty jak przedostani (gupek)
No to tyle, bo co poniektórzy mają tu pustkę umysłową... hehe

Narka

Dodany 20 październik 2005 16:55

Agata napisał/a:

O, mam jeszcze pytanek:
- czy mają tam wielorazowe pałeczki?
- czy taki słownik elektroniczny to jakiś mus dla przetrwania? Też taki nabędziesz?
- dużo gadasz po japońsku poza zajęciami? A może na tamtejszą modłę to WY izolujecie się od tubylców?

Uprzejmie proszę o zaspokojenie mojej ciekawości.

PS. skończyłam "Tipping the velvet". Nice one, sis!

Dodany 20 październik 2005 17:02

veyDer napisał/a:

My w sumie też mamy takie "Masziny" w barach mlecznych - nazywają się "panie z okienka z kasą" :]
I to nawet lepsze niż w Japonii, bo zamawiasz ustnie a nie siakimiś przyciskami.

Wniosek: Polska lepsza, możesz wracać ;)

Dodany 20 październik 2005 18:50

ashka napisał/a:

> a gdzie są łyżki i widelce ?

Tam gdzie pałeczki, najczęściej pasują do curry (ryżu z curry, to to, co je Caroline). Są też te duże, płaskie łyżki do zupy, pomocne przy jedzeniu soby.


Tak naprawdę to pałczeki są bardzi wygodne, zwłaszcza jak masz ileś drobnych talerzyków i wciąż coś przenosisz i maczasz. Jestem w stanie miskę ryżu do czysta wyjeść pałeczkami, ćwiczenie czyni mistrza :)

> czy oni tam nie mają czarnej herbaty?

W kafeji, w automatach nie. Oni nie piją zbyt dużo innej herbaty niż zielona, bo uważają że do japońskiego jedzenia pasuje "zwykła" herbata.
W sklepach można kupić brązową czy czarną herbatę, Liptony i takie tam.

> gdzie te naklejki na słowniku, bo nie widzimy?

No tak patrzę i dochodzę do wniosku, że na tym zdjęciu ich nie ma, bo są naklejone na pokrywie słownika, nie w środku. Uwierzcie mi na słowo, trochę ich tam ma, puri kura jest uzależniająca.

> czy mają tam wielorazowe pałeczki?

Mają, my właśnie takich używamy. Ale wielu studentów bierze te jednorazowe, bo wolą drewniane od plastikowych. One tak przyjemnie trzaskają przy łamaniu.

> czy taki słownik elektroniczny to jakiś mus dla przetrwania? Też taki nabędziesz?

Mus to to nie jest, ale jest bardzo wygodny, na bierząco można szukać słów i znaków, których się nie zna.
Gdy już opłacę wszystkie rachunki (obniżyli nam depozyt o połowę, będę mieć więcej gotówki na bieżąco, HYHYHY) to zobaczę, ile mi zostanie. Jeśli wszystko pójdzie dobrze to sobie jakiś nabędę, pewnie w Akihabara, bo tam taniej.
M. nabyła taki niedługo po przyjeździe, ale jej nie rysuje kanji, a ja chyba wolę z rysowaniem. To wydatek rzędu 2-3 manów, więc zacznę się zastanawiać nad marką gdy już będzie mnie na niego stać.

> dużo gadasz po japońsku poza zajęciami? A może na tamtejszą modłę to WY izolujecie się od tubylców?
Tylko w piątki, na spotkaniach TryMe!
Faktycznie się trochę izolujemy, ale nie umyślnie, po prostu mamy dużo zajęć razem.
Ale pewnie jak już nam się życie ustabilizuje, to się rozgadam ;)

Dodany 20 październik 2005 19:47

Stanowczo! napisał/a:

Domagamy się zdjęcia naklejek ze słownika elektronicznego!
Ja chcę! Bo ja chcęęeeęę

PS. za to kocham język polsky. W/w żądanie ma dwa znaczenia. Phoon.

Dodany 22 październik 2005 23:00

Dodaj własny błyskotliwy komentarz:

Dzięki, żeś się zalogował, . Teraz możesz dodawać komentarze. (Wyloguj się)

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)


Zapamiętaj mnie: