« Tokio3: Tylko dla kobiet. | strona główna | MutsumeSai znaczy więcej niż festiwal. »

piątek
4
listopad'05

szkoła sushienia

Jeszcze w zeszły weekend nastała Era Szkoły Sushienia, ale jakoś wczesniej nie miałam okazji się podzielić.

M. nabyła matkę do sushi (i ja od dziś takową mam, hyhy), no to trza ją było wypróbować.

Przedmioty potrzebne do szczęścia:

Przepis na omelet zawijany:

Potrzebne:

Metoda postępowania jest prosta: wszystko wymieszać w misce za pomocą trzepaczki, trzepiąc energicznie, co by się zrobiło w miarę jednolite bagno.
Rozgrzać olej na patelni, wylać na patelnię cienką warstwę przyszłego-omeleta (nie wszystko!). Gdy się pi-razy-drzwi zetnie, zwinąć powstałe dzieło w rulonik i przesunąć na skraj patelni. Na zwolnione miejsce wylać kolejną część przyszłego-omeleta, co by się zrosło z tym już gotowym.
I znowy zwinąć. I tak w kółko, póki jest czego dolewać.

Omelet pycha, dziś takowego z ryżem zjadłam ^_^.

Na potrzeby sushi przepis się nie zmienia, zmienia sie jednak technika, bo potrzebny jest jeden, duży, płaski omelet, a nie rulonik, więc się nic nie zawija.

No dobra.

Na matce trza ułożyć kartkę nori, zmoczyć ręce (ręce, nie nori :>), i ułożyć równą warstwę ryżu tak pi-razy drzwi na połowie kartki.

sushi making 1

Ma być równo, bo się potem ładnie nie zwinie względnie zacznie się nagle zapadać.

Teraz trza przez środek ryżu narysować CIENKĄ (o mamusiu, no mówię przeca, że CIENKĄ) linię wasabi. CIENKĄ albo będzie piekło ;>

Teraz trza to zasypać ziarnem sezamowym. Trochu wystarczy, to nie sztuka układania chodników.

Na środku trza ułożyć ogórkowy pręcik, pasek łosia i pasek omeleta.
Jak na obrazku poniżej:

sushi making 2

No i teraz zaczyna się zabawa. Trza to zwinąć.

Powodzenia.








Trza palcami przytrzymać zawartość i jak najciaśniej całość zwinąć, przyciskąjąc matkę.
Jak już się uda uwięzić zawartość, to trza porządnie przeturlać sushi, co by się w całe nori zawinęło. Tylko ciaśniutko, ciaśniutko.

sushi making 3

Efekt:

sushi making 4

Potem już trza całość pokroić na kawałki (a "dupki" można zjeść) i gotowe.

sushi making 5

Mam już wszystkie składniki, więc w weekend (4 dni wolnego, bo tu od jutra jest szkolny festiwal, MutsumeSai) mam nadzieję powtórzyć powyższe już bez nadzoru M.

Smacznego. Wiecej nie będzie, bo zaraz idę na imprezę :] Trza wypocząć przed weekendem ^_^

_@"

Komentarze

Wotan napisał/a:

ooo! dzięki Ci za to!!!

już mnie się pomysły skończyły co by tu zjeść

Dodany 5 listopad 2005 4:02

Agat napisał/a:

"Gdy się pi-razy-drzwi zetnie, zwinąć powstałe dzieło w rulonik i przesunąć na skraj patelni. Na zwolnione miejsce wylać kolejną część przyszłego-omeleta, co by się zrosło z tym już gotowym."

Po co ma się zrosnąć z tym już gotowym?

Dodany 5 listopad 2005 5:04

Tata napisał/a:

Pi razy oko jest o wiele dokladniej.
Jak sie zwija matkę, według twojego zdjęcia, to sie robi przekladaniec, bo długość obwodu jedzonka jest krótsza niz długośc matki, Wyjasnij, bo jedzenie matki to chyba kanibalizm???

Dodany 5 listopad 2005 19:01

Wasabi napisał/a:

[Dla podróżników i biologów]
Wasabi (jap: 山葵 lub 和佐比; nauk. Wasabia japonic) - należy do rodziny kapust.
Przyprawa znana jako "chrzan japoński". Jest zielona i ma bardzo mocny smak. Rośnie wzdłuż strumieni górskich potoków w Japonii.
Główne ośrodki produkcji wasabi:
- Shizuoka (静岡県)
- Nagano (長野県)
- Shimane (島根県)
- Yamanashi (山梨県)
- Iwate (岩手県)

[Dla chemików]
Unikalny smak wasabi zawdzięcza m.in.:
- izotiocyjanatowi 6-metyltiohexylu
- izotiocyjanatowi 7-metyltioheptylu
- izotiocyjanatowi 8-metyltiooktylu

[Dla zwykłych ludzi ;P]
Wasabi sprzedawane jest w formie korzenia, który musi być dokładnie starty przed użyciem lub w formie pasty w tubce. Jest ostre jak chili, ale w przeciwieństwie do chili nie pali języka, ale wydziela lotne substancje drażniące zatoki).
Prawdziwe wasabi jest bardzo drogie, więc prawie wszystkie bary sushi w USA podają podróbkę wasabi robioną z chrzanu, musztardy i zielonego barwnika spożywczego.

[Dla fanów NZ]
Z powodu dużego zainteresowania tą przyprawą na świecie Japonia musi importować duże jej ilości z innych krajów, między innymi z:
- Oregonu, USA
- Środkowych Chin,
- Nowej Zelandii (!!!)

[W skrócie]
Ostre. Zielone. Ostre. Japońskie. W tubce. Importowane do Japonii z Nowej Zelandii ;P Wspominałem, że ostre? ;)

Dodany 5 listopad 2005 22:39

Kuchenne URLe (Agat) napisał/a:

http://www.flickr.com/photos/kayurra/812504/

http://www.flickr.com/photos/kayurra/812508/

http://www.flickr.com/photos/kayurra/812503/

Dodany 6 listopad 2005 3:40

ashka napisał/a:

> "Gdy się pi-razy-drzwi zetnie, zwinąć powstałe dzieło w rulonik i przesunąć na skraj patelni.
> Na zwolnione miejsce wylać kolejną część przyszłego-omeleta, co by się zrosło z tym już gotowym."
>
> Po co ma się zrosnąć z tym już gotowym?

Żeby się dawało nadal wygodnie zwijać. To ma być 1 omelet. Zwijasz to, co masz na patelni, a potem dolewasz więcej "ciasta", przedłużasz omeleta i znowu zwijasz.

> Pi razy oko jest o wiele dokladniej.
> Jak sie zwija matkę, według twojego zdjęcia, to sie robi przekladaniec, bo długość obwodu jedzonka jest krótsza niz długośc matki, > Wyjasnij, bo jedzenie matki to chyba kanibalizm???

Hyhy. No fakt, matkę masz tylko jedną ;>
Matki się nie zawija w sushi. Ona jest tylko po to, żeby się wygodnie całość ściskało. Jak koniec matki zaczyna się niebezpiecznie zawijać, to się go wygina w drugą stronę, a sushi turla pozostałą częścią.
Jaśniej?

BTW fajne te zdjęcia.

Dodany 6 listopad 2005 9:16

Gosiek napisał/a:

No i teraz mi się jeść chce i do tego właśniew sushi.I wszystko przez Ciebie. ;p Chyba trzeba będzie w końcu odwiedzić pobliską knajpkę z japońskim żarełkiem i sprawdzić co tam dają dobrego, mmm...

Dodany 11 listopad 2005 5:35

Dodaj własny błyskotliwy komentarz:

Dzięki, żeś się zalogował, . Teraz możesz dodawać komentarze. (Wyloguj się)

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)


Zapamiętaj mnie: