« jagaimo no placki | strona główna | life is good »

niedziela
20
listopad'05

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Wieczorem dnia poprzedniego poszliśmy (moi, Hans, M., Maiko i ?) do prawdziwej, japońskiej sakeba, gdzie przetestowaliśmy co było na składzie, a w rezultacie rano mieliśmy potwornego kaca. Żeby nie było, ilość informacji o sake i shu, jakie wchłonęliśmy, przyda się na zakupach przed kolejną imprezą ^_^ Umeshu to mój osobisty faworyt, przebija śliwowicę.
Właścicielka sakeba miała spore problemy z zapamiętaniem naszych barbarzyńskich imion, więc wkrótce staliśmy się Yo-chan, Ha-chan i Ma-chan. Hyhy.
Jako że wróciliśmy przed trzecią, a wstać trza było o 7 rano, to humory nie dopisywały. Na szczęście w autokarze były wygodne fotele.
Hrrrr......

Pojechaliśmy do Ogano, leżące na wschodnim krańcu prefektury, około 100 kilometrów od Tokio. 1,5 godziny zasłużonego odpoczynku.
Hrrrr......

Jakiś tydzień przed wycieczką rozdano nam streszczenia kabuki, które to streszczenia mieliśmy przeczytać za wczasu, co by na kabuki załapać, co się dzieje. Czas to jednak dobro rzadkie, tak więc czytanie odłożyłam na podróż autokarem. Nie przewidziałam drzemki.
Hrrrr.....

Na szczęście, na miejscu, w czasie przerw między jednym a drugim kabuki można było spokojnie przestudiować streszczenie. Piszę 'przestudiować', nie 'przelecieć wzrokiem', bo w wystawianych kabuki ilość postaci była zatrważająca, a związki między nimi praktycznie nie policzalne. Jeanette zastosowała technikę skanowania tekstu wzrokiem, czego rezultatem było słabieńkie "That's confusing." ^_^.

Pierwszym kabuki był akt 5 z "Koinyobo Somewake Tazuna" ("Ukochana żona trzymająca lejce o wielu kolorach" :] czy coś takiego), "Shigenoi żegna się ze swym synem", w wykonaniu Ogano Kids Kabuki, co oznacza dzieci w wieku 7-12 lat. Jedynymi dorosłymi na scenie był narrator grający na shamisenie i "ludzie, których nie ma" ;>, no ale ich tam przecież nie było.
Gdybym nie wiedziała, że to dzieci, to bym się w życiu nie domyśliła. Grali niesamowicie. Najwyraźniej komisje na konkursach amatorskich podzielały moje zdanie, bo grupa ta wygrała już masę nagród.

Tu pewnie przydałoby się napisać coś o kabuki. Otóż jest to jedna z narodowych form teatralnych Japonii, drugi w hierarchii po no (trzeci jest bunraku). W profesjonalnym kabuki wszystkie role grają mężczyźni. Ci, którzy wcielają się (wyłącznie) w role kobiet, nazywają się onnagata. W amatorskim kabuki, zwłaszcza dziecięcym, mogą grać wszyscy.
Podstawą gry aktorskiej jest formalizm, czyli trzymanie się standardów ustalonych przez poprzedników. Tekst klasycznego kabuki jest równie niezrozumiały dla obcokrajowców, co tubylców. Aktorzy modulują głos w zależności od roli, którą grają i sytuacji, w jakiej się znajdują, a sam tekst napisany jest w języku, którym nikt już dziś nie mówi.
Dlatego japońscy goście też dostali streszczenia. ^_^

Po "Koinyobo Somewake Tazuna" była przerwa na lunch, który przerwała uprzejma prośba do barbarzyńców, o pozowanie do zdjęcia wraz z aktorami z dziecięcego kabuki. W tym kraju to już mnie zupełnie nie dziwi, gapią się, zagadują, proszą o autograf, fotografują.
Oczywiście byliśmy uprzejmi, bo fajnie jest mieć zdjęcie z trupą kabuki.
Reakcja dzieci na nas była standardowa, choć nadal zabawna: otóż gdy tłum fotografów na chwilę zamierał, dzieci odwracały się niczym sprężynki i gapiły z otwartymi buziami na stojących za ich plecami barbarzyńców.
Nawoływania tłumu przywracały je na chwilę do porządku, po sytuacja powtarzała się.
Hue hue hue.

Na dokładkę miejscowego specjału z makaronu (nazwy nie pomnę, ale mam zapisaną) nie starczyło już czasu, rozpoczynało się kolejne kabuki, "Kanadehon Chushingura". Tym razem aktorzy byli dorośli, a kabuki zupełnie nieciekawe, więc część widowni spokojnie ucięła sobie drzemkę.
Na szczęście ten akt do przydługich nie należał.

Teraz można było zakosztować losu aktora w postaci pełnego makijażu i kimona (raczej yukaty, ale nie czepiajmy się drobiazgów ;> ). Uniknęłam losu onnagata i zostałam złodziejem. Nakładanie pudru dużym pędzlem i wcieranie go gigantyczną gąbką to jest to.
Duch fotografa-fanatyka Japończyków chyba nigdy nie opuszcza, nastała więc epoka "Koko de! Koko de!", "Sumajuru" i podobnych. Dość, że obstrykano nas za wszystkie czasy.

Niestety, potem makijaż należało zmyć, bo nie dość, że nie chciał zejść z własnej woli to istniała szansa że zostanie tu na zawsze :]
Demakijaż ssie.

Za godzinę męczarni dostaliśmy po ręczniczku. Takim specjalnym, z nadrukowaną maską.
Po prostu Ogano Special Edition Towel. ;>

I tyle.
Wróciliśmy bezpiecznie mimo jednego przymusowego powrótu. Zgubiona komórka znalazła się w momencie, kiedy autokar dojechał do Ogano.
Doświadczyliśmy też japońskich godzin szczytu, wracaliśmy 2,5 godziny :]

Nadal czuję puder na twarzy.

Obrazkowo

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Dziecięce kabuki i Pan-którego=tu-nia-ma ;>

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Lorraine częstuje wędzoną ośmiornicą ... pięknie dziękuję, nie lubię gumy do żucia ;p

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Foto-seszyn

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Żądny fotografi tłum .... :]

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Druga tura .... spaaaaać.

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

A to już make-up session:

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

Saitama-ken z autostrady.

Festiwal Amatorskiego Kabuki w Ogano

_@"

Komentarze

Atem napisał/a:

wyglądasz , wyglądasz , .... lepiej nie bo mnie zbijesz :)

Dodany 29 kwiecień 2006 3:24

Dodaj własny błyskotliwy komentarz:

Dzięki, żeś się zalogował, . Teraz możesz dodawać komentarze. (Wyloguj się)

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)


Zapamiętaj mnie: