« tydzień polski | strona główna | konsolka »

niedziela
11
grudzień'05

O tym, jak pojechaliśmy na wieś i co się wydarzyło

W piątek wieczorem pojechaliśmy do Tsukuby.

Cel: Pojechaliśmy na przyjęcie urodzinowe dla rzeszy ludzi, którzy nie mieli nic lepszego do roboty, tylko urodzić się w zbliżonych terminach, choć nie koniecznie w tych samych latach.

Pierwotnie mieliśmy ruszyć z Shibuya, gdzie się umówiłyśmy się z Kentaro i Witem. Figa, zdarzył się jakiś wypadek i część linii nie kursowała albo kursowała RZADKO. Czas is preciousssss, więc podjechaliśmy do Akihabara i stamtąd wykosztowaliśmy się na pioruńsko drogi ekspres do Tsukuby. Ekspres jest drugim najszybszym w Japonii, pędzi sobie 130 km/h przez 20 stacji, i dojeżdza do Tsukuby w 45 minut. Cała linia jest w pełni zautomatyzowana, więc do obsługi pociągu potrzebna jest jedna osoba. I jeszcze jedno! W trakcie wycieczki pociąg przechodzi z napięcia prądu stałego na zmienne! Phun!

W expresie tłum dziki, a my nieszczęśni całą trasę musieliśmy przejechać, bo jak wiadomo, Tsukuba leży na końcu świata.
Tsukuby cechy wspólne z Saitamą: nazwa w hiraganie i nie chlubnie brzmiące przezwisko (na Saitamę mówią DaiSaitama -- "okropna Saitama"), w tym przypadku: Chibaragi - zlepek dźwięków z nazw wszystkich trzech prefektur, bo jako wiochy nie zasługują na odrębne nazwy :].
Więc tak jak Saitama jest mocno nie fajna i ogólnie nie jazzy, to Ibaraki, Chiba i Tochigi to jedna wielka wiocha, więc inteligentnie i złośliwie sklejono je w Chibaragi :). Innych cech wspólnych brak.

Dla tych co nie wiedzą, a poszukują:
Tsukuba (Tsukuba Science City) leży w prefekturze Ibaraki, na północ od prefektury Chiba, i na północny wschód od Saitamy.
Gdybyśmy jechały prosto z Saitamy, to nie dość, że byśmy na bilecie oszczędziły z 1000 jenów, to i pół godziny krócej by nam zeszło.
Miasto (tfu, co ja piszę .... no ale wg. mapy nazywa się shi, miasto, hehehe) jest względnie nowe, zbudowane od podstaw w 1987. Punktem centralnym jest jeden z najlepszych uniwersytetów w Japonii, Uniwersytet w Tsukuba oraz zlewający się z nim park, z wystawą odbywającego się tu niegdyś expo i wielką rakietą ^_^

Tsukuba jest wybitnie nie japońska, tabuny zagranicznych studentów i SZEROKIE ulice, ROZLEGŁE NIEZABUDOWANE przestrzenie, DARMOWY park i dużo ROŚLIN. Wysokich budynków praktycznie nie widać, a te, które widać, mają facjatę wybitnie socjalistyczną.
Tak więc dla mnie Tsukuba to miasto czeskie, bo tak mi się kojarzy :)
Bardzo przyjemne, a jeszcze pogoda nam się cudna trafiła.

Po urokach spaceru przez park i teren wystawy nadszedł szok: akademiki! Hordy akademików. Wszystkie o uroku mocno podstarzałych socjalistycznych bloków z wielkiej płyty, tyle że 5 piętrowe, z klatkami schodowymi na świeżym powietrzu (to taki japoński standard) i masą zieleni wokół. My w Saitamie możemy się schować: 3 budynki I-House, 1 męski i 1 żeński akademik, do tego akademik dla pracowników. Zieleni nie uświadczysz.
Martyna trzeźwo zauważyła, że przecież mamy w Saitamie kępkę trawy na środku dziedzińca, ale że jest regularnie rozjeżdżana przez samochody, to jej długiego życia nie wróżę.

Same akademiki to szpitalne sale po recyklingu ;> Pokoje malutkie, metalowe drzwi niskie i poobijane, klaustrofobiczna, pojedyncza świetlówka. W pokoju tylko zlew z zimną wodą, metalowe łóżko i metalowe biurko, chyba że ktoś zdobędzie więcej mebli. Na każdym piętrze łazienka. Są też płatne prysznice, jedyne źródło ciepłej wody, 2 sztuki na cały akademik. Kuchni oficjalnie nie ma, jest więc kuchenka elektryczna w łazience na piątym piętrze. Do tego pokryte linoleum korytarze i grafitti po kolejnych rocznikach zesłańców.

Gdyby jednak o życiu w akademikach decydowały wyłącznie względy lokalizacyjne, to Jelonki dawno wiały by pustkami, a na Żwirkach rządkiem dyndali by wisielcy.
Impreza urodzinowa miała być w sobotę wieczorem, można było się wiec wyspać, zaspać, pójść do "centrum" z jedynym kluczem do pokoju, a potem się spóźnić ^_^

Potem były mielone, ogórki konserwowe marki Krakus, tort, murzynek, a rano śniadanie.
Przez żołądek do serca?

Szerzej na temat jedzenia:
Ogórki konserwowe oraz KAPUSTĘ KISZONĄ (mamy dwa słoiki, hyhy, przytargałyśmy na plecach M.) można kupić w sklepie w Tsukubie, razem z reńskimi winami, chińskim piwem i francuskim camembert w kilku odmianach.
Prawdziwy żółty ser ktoś spośród licznych Francuzów dostał w paczce, a następnie podarował Tatianie w ramach prezentu.
Tort robiły mieszkanki Oikoshi w mieszkaniu Arka, co go nie uszczęśliwiło. Murzynka robiła Tatiana w miejscu znanym wyłącznie sobie, czyli pewnie też u Arka, bo w Oikoshi mają wyłącznie elektryczny palnik, na którym ciężko coś upiec.

Wódka była ze sklepu, piwo było japońskie, marki sikacz przebrzydły.
Sok jabłkowy mają w Tsukubie normalny, w odróżnieniu od Saitamy, gdzie mają wyłącznie ciecz o konsystencji zupy mlecznej i przejrzystości kałuży.

Żeński akademik Oikoshi fotomachen będzie później, jak odzyskam aparat.

W drodze powrotnej udało mi się jeszcze w Raju (-zwanym-Akibą) obudowę na PSP nabyć, ale o tym będzie już w następnym punkcie programu.

_@"

Komentarze

WiT napisał/a:

No nie moge. Widze, że talent literacki się budzi. Najlepsze sprawozdanie dotychczas. Niski ukłon z mojej strony. Mistrz relacja!

Mi fotki z imprezy praktycznie nie wyszly. Jakoś nie mogłem sie skoncentrowac na robieniu zdjęć...
Najlepsze ma tytuł: dajdziobu :D http://www.pjwstk.edu.pl/~wit/blogfiles/dajdziobu.jpg

Poza tym poprawka: Ser gouda mielismy prosto z Paryża. Koleżanka Francuzka przyszła na piętro prosto z lotniska.

ps. kurde nie da sie u ciebie wstawiac href'ów normalnych...

Dodany 16 grudzień 2005 0:46

Agat Wybredny napisał/a:

Eee tam. Mnie to się ino TYTUŁ podoba...

Dodany 16 grudzień 2005 20:58

Agat Raz Jeszcze Gada napisał/a:

A, a zdjęcie od pana Wita kompromitujące! Towarzyszko, czy Towarzyszka w bratnim kraju aby na pewno przyzwoicie się prowadzi?

Dodany 16 grudzień 2005 20:59

Dodaj własny błyskotliwy komentarz:

Dzięki, żeś się zalogował, . Teraz możesz dodawać komentarze. (Wyloguj się)

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)


Zapamiętaj mnie: