« telefon | strona główna | tam-tara-ram-tam-tam »

sobota
24
grudzień'05

merry kurisumasu

Jak już wspominałam, dziś wieczorem miałyśmy wsiąść w nocny autobus i pojechać w kierunku zachodzącego słońca, czyli do Nary.
Jeszcze dziś o poranku plan na dzisiaj kształtował się następująco:
spakować się
wyłączyć lodówkę
wsiąść do autobusu i pograć na PSP ;>

Niestety, w Nagoya trwa zmasowany atak śniegu i w rezultacie nasz autobus został skasowany. Grrr. No nic, pojechałyśmy do Minami Yono, co by popytać, czy aby na pewno wycieczka skasowana, czy są bilety na jutro, względnie odebrać forsę za bilety.
"Zielone okienko" owszem, było, ale obsługujące wyłącznie JR (a my miałyśmy bilety na JBT). Dowiedziałyśmy się, że najbliższe biuro JTB jest w Omiya, a podobno także w leżącej znacznie bliżej Północnej Urawie. Jako że "podobno" nie było zbyt zachęcające, zostawiłyśmy rowery w Kita Yono i pojechałyśmy pociągiem do Omiya, największego z trzech miast, tworzących współczesną Saitamę.

Na wielkim dworcu Omiya dziki tłum Japończyków oddawał się najnowszemu szaleństwu, czyli szaleńczym zakupom świątecznym.
Potem już tylko obowiązkowa porcja kurczaka na wynos, japońskiego dania na kurisumasu. KFC przeżywało prawdziwe oblężenie, do tego stopnia, że przed drzwiami ustawiono specjalny stół, przy którym kilka panienek z obsługi w obowiązkowych czerwonych czapeczkach (choroba czerwonych czapeczek to taka komercyjna ptasia grypa) zbierały zamówienia, przekazywały do kolejnej grupy panienek, które w oddzielonej specjalnie na tę okazję części restauracji montowały świąteczne kubły i pudła, ładowały doń fragmenty martwego kurczęcia, obwiązywały zestawem świątecznych wstążek i podawały panienkom przy stole. Szło to całkiem sprawnie, ale klienci nie byli by Japończykami, gdyby się i tka w równiutką kolejkę nie ustawili.
Heh.

Tuż za KFC znalazłyśmy animate. Dla tych, którzy nietutejsi: to sieć sklepów dla fanów anime. Sprzedają tam DVD i gażdzety związane z kolejnymi serialami. W Akihabara animate ma 8 pięter. Ten był skromniejszy, zaledwie 1 pięterko, ale nadrabiał ilością półek, czytaj: ledwo się dawało po sklepie przemieszczać.

No ale wracając do biletu: biuro JBT znalazło się w pobliskim domu handlowym, na opuszczonym 8 piętrze. Dzięki wam, bogowie, za schody ruchome i windy.
Po 10 minutach w biurze sytuacja malowała się następująco: autobus do Nary nie pojedzie ani dziś, ani jutro, bo śnieg. Możemy jechać shinkansenem, który ma to do siebie, że jest potwornie drogi, zwłaszcza jak się kupuje bilet na dzień przed podróżą. No i figa. NIE JEDZIEMY do Nary.

Na nic nabycie materaca (co by Kuba miał gdzie spać, gdy my będziemy okupować jego łóżko), opróżnienie lodówki (w perspektywie czekały nas jeszcze gigantyczne zakupy spożywcze) i zaplanowanie wypadów to tu, to tam.
Siedzimy na 4 literach w akademiku.
Ech.

Na pocieszenie zrobiłyśmy rundkę po BookOff'ach, za które Japonia powinna dostać Nobla (zaraz po Noblu za automaty z napojami na każdym metrze kwadratowym i tym za system komunikacji publicznej).
W BookOff'ach sprzedaje się używane książki, płyty i gry. M. obławia się w każdym, ja z reguły bezskutecznie poszukuję jakiejś normalnej muzy albo (tu już z większym szczęściem) jakiegoś komiksu, który jestem w stanie przeczytać.
Dziś jednak szczęście w nieszczęściu nam sprzyjało: w obu odwiedzonych BookOff'ach mieli fajną muzę, szkoda że ceny były mniej fajne (upatrzony album “Rhapsody” kosztował prawie 2400 jenów ..... bueee). M. wyniosła stos książek, ja 2 komiksy, a po zakupach żywieniowych można już było wracać na stare śmiecie.

Zostanę królową, zostanę królową...

Prezenty od rodziny rozpakowałam już wczoraj, bo mi pozwolili ^_^ (a ja przewidywałam, że dziś, w szale pakowania, nie będę mieć czasu na spokojne napawanie się prezentami).
Nową książkę Bruczkowskiego już praktycznie skończyłam. Słabsza od “Bezsenności”, i dosyć monotonna dla kogoś takiego jak ja, kto o muzyce nie ma i nie chce mieć pojęcia, ale (szkoda że tak rzadkie) wstawki o Singapurze super, zwłaszcza że zgadzają się dokładnie z tym, o czym opowiada Lorraine :)
Na jutro mam odłożonego drugiego makowca i "Pierścień i Różę".
No i jeszcze dostałam od M. Gundam'a. ZGMF-X20A Strike Freedom Gundam ŚŚŚŚŚlllliczny jest.
Model Gundam'a do złożenia,j jakby się ktoś pytał.

HG Strike Freedom Gundam

Dziś na kolację była soba. A teraz sobie poczytam.

Zdjęcia robione komórką, więc litości.

Omiya: 24 grudnia

Baby, the Stars Shine Bright
Black Peace Now
Cocolulu
SightBolgo ....
Engrisz rulez ....

Omiya: 24 grudnia

Mikołaj był Japończykiem, barany. M. nie wie, czy na Hokkaido są renifery, ale są konie.

Omiya: 24 grudnia

Kolacja wigilijna RAZ

24 grudnia: kolacja wigilijna
24 grudnia: kolacja wigilijna

_@"

Komentarze

veyDer napisał/a:

"Dzięki wam, bogowie, za schody ruchome i windy."

Kim jesteś i co zrobiłaś z Ashką? ;P
Nie mów, że się przemogłaś i wsiadłaś do windy :]
Zdjęcia, zdjęcia, bo w życiu nie uwierzę!

Dodany 25 grudzień 2005 3:53

Pat napisał/a:

he he :))) chyba potrzeba było wyprawy do Japonii, żeby Asia zaprzyjaźniła się z windą :))))

Dodany 25 grudzień 2005 6:39

ashka napisał/a:

Śmiejcie się, śmiejcie, ale jakbyście mieli dziennie pokonywać 40 lub więcej pięter w tym tłoku to też byście się zaprzyjaźnili z windą :]
Dla porządku: z windy w akademiku nie korzystam.

Pewnie wrócę do PL i zerwę tę przyjaźń, bo jednak nowowczesna japońska winda to co innego niż nasze klatki śmierci...

Dodany 25 grudzień 2005 9:27

Agat o Windzie napisał/a:

Kowalska, a po kiego miałabyś w akademiku windą jeździć, skoroś Ty z parteru. He?


Nie bój windy. ^_^

Dodany 25 grudzień 2005 19:57

Agat napisał/a:

A tego ludka to musisz też pomalować? Czy tylko złożyć? I skleić go? Czy sam się trzyma... na bolce? ;)

Dodany 25 grudzień 2005 19:59

ashka napisał/a:

Wiesz, ja CZASEM wychodzę z pokoju :]

A "ludka" można malować, jeśli się chce, ale można nie malować, tylko złożyć: części są odlane w kilku kolorach.
Zero kleju, trzyma się na takich specjalnych gwintach, nazywanych tu gumkami. Dzięki temu można mu zmieniać uzbrojenie i ustawiać w różnych pozach :)

Dodany 26 grudzień 2005 1:01

Atem napisał/a:

merry kurisumasu czy jakoś tam tak ... tak czy inaczej troche spoźnione życzenia (tego bloga znalazłem PO świętach ;) tak czy inaczej WESOŁYCH ŚWIĄT (zaś30 kwietnia heh ;p ).


^

Dodany 30 kwiecień 2006 21:32

Dodaj własny błyskotliwy komentarz:

Dzięki, żeś się zalogował, . Teraz możesz dodawać komentarze. (Wyloguj się)

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)


Zapamiętaj mnie: