« Śnieg! | strona główna | Kawagoe goes H.G. »

piątek
27
styczeń'06

Moja babiczka najwyraźniej pochodzi z Chrzanowa

Spóźniony, ale zawsze, opis piątku, dnia oŻywienia.
Już jakiś czas temu Wit raczył był wrócić do Japonii. I chwała mu za to.
Już jakiś czas temu raczył był przywieźć ze sobą dwie porcje piwa w opakowaniach bliżej mi nie znanych, a które to piwo omylnie wzięłam za Tyskie.

W piątek kończę zajęcia wcześnie, bo już o 11:50. Czasu mam więc dość na sprzątanie po tygodniu skutecznego zapuszczania pokoju (gokiburi to kochają), pranie, oglądanie filmów, czytanie, pisanie i nic-nie-robienie.
Spokojnie więc przeczekałam do 4, kiedy to M-chan kończy zajęcia, i mogłyśmy jechać do Tokio.

Zdjęcia w pomniku:

Bakatachi tomodachi. Moi and M-chan.
A Lamp.

Rowery na Minami Yono:

Bike parking at Minami Yono

Pierwszy przystanek: Shinjuku i Kinokuniya, tamtejsza największa, bo ośmio piętrowa księgarnia z całym piętrem z obcojęzycznymi książkami!
Raj na ziemi, szkoda że z forsą krucho, a angielskie książki drogie (w porównaniu ze swymi amerykańskimi cenami, bo w porównaniu z PL to nadal tanio :) ).
Nabyłam dwa tomy słownika z gramatyką, słowik onomatopei i "Rozpoznanie wzorca" Gibsona. Pani przy kasie do książek zawsze dokłada zakładkę (do japońskich książek nie trzeba, one z reguły mają zakładkę już dołożoną przez wydawcę) i pyta, czy obłożyć! To się nazywa księgarnia.

Wyjaśnia to tez, dlaczego książki, które potem można kupić używane w BookOff'ach, są w tak dobrym stanie: po prostu ktoś wcześniej pomyślał, i je obłożył.

No nic. W księgarni trochę nam zeszło (a byłyśmy tylko na jednym piętrze i na pewno nie obejrzałyśmy wszystkiego), bo było na co popatrzeć.
Nie nabyłam encyklopedii joseki, bo był tylko drugi tom. Teraz trochę żałuję.

Po drodze nabyłam przenośne go. Takie składane, z magnesami w roli kamieni i pełnowymiarową planszą! Super sprawa.

Umówiłam się z wojażującym do Tsukuby Witem na Kita Senju, trza się było więc tam jakoś dostać. Popatrzcie na mapie, gdzie jest Shinjuku, a gdzie Kita Senju. :]

WITold śmiał się spóźnić, ale że przyniósł dar w postaci piwnej, wszystkie grzechy zostały mu natychmiast odpuszczone. 100 lat i masy dzieci.
Widziałam pierniczki!

Wit przybiegł i odbiegł, pozostało więc obejrzeć Północne Senju, skoro już tu przyjechałyśmy. Okazało się, że mają tu całkiem przyjazny BookOff ^^ i 7 tom poszukiwanej przeze mnie "Madara" (zapłaciłam za nią 5 jenów, hyhyhy, to się nazywa zniżka). Nadal brakuje mi jednak tomu szóstego :]
No i zjadłyśmy w McDonaldzie. Kupujesz na dole, a potem tacka w zęby i zasuwasz na pięterko, gdzie jest 20 krzesełek na krzyż i .... WOLNO PALIĆ. Ohyda. Śmieciożarcie ładnie dopełniało całości.

Wróciłyśmy późno.
Nawet nie zajrzałam do sprawunków.

Shopping spree!

Dobranoc!

_@"

Komentarze

Atem napisał/a:

Ładne tam u was ceny za komiksy heh

Dodany 30 kwiecień 2006 23:33

Dodaj własny błyskotliwy komentarz:

Dzięki, żeś się zalogował, . Teraz możesz dodawać komentarze. (Wyloguj się)

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)


Zapamiętaj mnie: