« Harajuku Leg Item | strona główna | leje i kolejka »

sobota
18
luty'06

Tokio, Shibuya 1

Pierwszy raz w życiu byłam w Shibuya, dzielnicy barów, niezliczonych hoteli miłości i sklepów, tokijskiej 盛り場 (sakariba), tętniącej życiem dzielnicy rozrywki.
Przy wyjściu ze stacji stoi pomnik Hachiko, psa, który codziennie czekał na swego pana, jeszcze 10 lat po jego śmierci. Obecnie Hachiko "udekorowany" jest jakąś podejrzaną wstęgą, co nie dodaje mu uroku. Hachiko zignorowaliśmy, gdy razem z M., Jeannete i Hansem wydostaliśmy się ze stacji JR na powierzchnię.

Shibuya, zwłaszcza wieczorem czy w pochmurny dzień (a taki nam się trafił) wygląda żywcem jak z "Blade Runner'a, Łowcy Androidów". Wielkie ekrany, wielkie budynki, wąskie uliczki, wszędobylskie neony ... dobre miejsce do robienia monumentalnych zdjęć :).

Pomknęliśmy wąskimi uliczkami ...

Przerażające budynki czyli kwiat japońskiej myśli architektonicznej.

Shibuya, Tokio

Gotowi do startu - przejścia dla pieszych, zielone światło pojawia się dla wszystkich kierunków na raz!

Shibuya, Tokio

Tuż obok wciśniętej między beton świątyni znalazł się Bardzo Wąski Domek. Taki, w którego pokoju możesz sie odwrócić wyłącznie na stojąco.

Shibuya, Tokio

Wzgórze miłości

Ile hoteli miłości znajdziesz na załączonym obrazku?

Shibuya, Tokio

Na powyższym zdjęciu typowa tablica hotelu miłości: oprócz losowego zdania w engrish wypisano wszelkie udogodnienia, jakie hotel oferuje. Nie zmieściła się część z cenami, stawki są z reguł dwie, "rest" oraz "stay".
I ciekawostka: do większości hoteli miłości wpuszczane są wyłącznie heteroseksualne PARY. Hotele miłości powstał z myślą o ludziach, którzy szukają prywatności, a których domy, dzielone z liczną rodziną i bardzo cienkimi ścianami, prywatności nie zapewniają. Ot, kolejna usługa, z której obcokrajowcy robią nie wiadomo co.

Pranie w ulicy love hoteli:

Shibuya, Tokio

Sushi!

Całkowicie przypadkiem znalazłyśmy maleńkie kaiten sushi ze świetnym sushi.
A oto i stanowisko sushi-pochłaniacza:

kaiten sushi, Shibuya, TOkio

Żuję i jednocześnie podejmuję decyzję, co by tu jeszcze zjeść, stąd ta mina.

kaiten sushi, Shibuya, Tokio

Shopping spree

To w Shibuya znajduje się okręt flagowy sieci "Tokyu Hands", podzielony na trzy 7-piętrowe części sklep ze wszystkim.
Wszystko zawiera między innymi deski, usługi stolarza, hydraulika i tapicera, ubrania i kalendarze, zabawki, kwiaty i co tylko jeszcze się da. Poza szeregiem prezentów sprawiłam sobie dwie figurki z Panda-Z, a co.

"Tokyu Hands" w Shibuya jest dziwnie niejapoński: posiada mapy pięter z opisem w języku angielskim, przyjmuje większość znanyych kart kredytowych (tego większość Japonii jescze nie odkryła), a klientom, którzy wydali odpowiednią ilość pieniędzy refunduje opłatę za parking.
:-)

tapeta z Panda-Ztapeta z Panda-Z

W Shibuya znaleźliśmy MASĘ sklepów z zabawkami, m.in. blister, wypełniony po brzegi figurkami filmowymi. Obecnie królują "Corpse Bride" i "Kroniki Narnii".

Ominęliśmy dwa najpopularniejsze sklepy mangowo-animkowe oraz ogromny sklep Disney'a, dzięki czemu uniknęliśmy hord barbarzynców, których w tej dzielnicy jest PEŁNO!
Kochany czytelniku, jeśli będąc w Tokio zapragniesz towarzystwa innych barbarzynców, w nocy spiesz do Roppongi, w dzień wystarczy ci Shibuya. ;)

Juujyou

W drodze powrotnej wysiadłyśmy (moi'n'M.) w Juujyou, na którego peron przyciągnął nas przyjaźnie wyglądający plakat z mapą pobliskiego Book-Off'u.
Mapa była prosta, mówiła skręć obok McDonalda w prawo albo idź wzdłuż torów i skręć w lewo, znajdziesz się tuż przy księgarni. Za pierwszym razem poszło nam średnio, znalazłyśmy tanią, owszem, księgarnię, ale z porno. :]
Za drugim razem było trochę lepiej, Book-Off sam się znalazł. Wielkością nie powalał ale udało nam się uzupełnić kilka luk w poszukiwanych seriach. Można było wracać do domu...

_@"

Komentarze

Agat napisał/a:

Pytanie techniczne: takie wysiadanie i wsiadanie do pociągu nie kosztuje Was w efekcie więcej niż jazda bez przerw? Czy to wszystko jedno, bo się płaci od km., a nie od "wsiadania"?

"All that on my mine..."? lol

Zdjęcie Waszych osobistości przy chudym domku fajowe! Takich więcej!

Dodany 24 luty 2006 5:41

ashka napisał/a:

Z reguły jazda bez opuszczania terenu stacji - czyli nie koniecznie bez przesiadek, ale cały czas JR'em - koszttuje kilkadziesiąt jenów mniej, niż taka, w której zafundujesz sobie przesiadkę. Np bilet Południowe Yono - Shibuya kosztuje 450 jenów. Ta sama trasa z przerwą w podróży w Juujyou kosztuje 470 jenów.
Im dłuższa trasa, tym różnica w cenie wycieczki z przerwą i bez przerwy robi się mniejsza albo wręcz zanika, a to dlatego że bilety są, w zależności od długości trasy, pogrupowane w przedziały i wszystkie bilety w tej samej grupie mają tę samą cenę.

Żeby wejść na teren stacji potrzebny jest dowolny bilet (bądź karta, Suica, zwana sójką). Po ominięciu bramki można jeździć gdzie się chce i przesiadać dowoli. Przy opuszczaniu stacji oddaje się bilet, na którym zapisana jest stacja, którą się weszło na teren linii JR. Bramka nie wypuści pacjenta, jeśli opłata za bilet i przejechana odległość nie będą się zgadzały.
Nie ma jednak problemu, by dopłacić różnicę w specjalnych automatach (zwą się "Fare Adjustement"), które drukują nowe bilety.

Dodany 24 luty 2006 19:49

Atem napisał/a:

po pierwsze (jak zobaczyłem to przejście dla pieszych to się przeraziłem)
po drugie (około 19 hoteli)
co wygrałem ? ;P

Dodany 3 maj 2006 20:18

Dodaj własny błyskotliwy komentarz:

Dzięki, żeś się zalogował, . Teraz możesz dodawać komentarze. (Wyloguj się)

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)


Zapamiętaj mnie: