« Tsukuba, part II | strona główna | jestem sławna »

niedziela
9
kwiecień'06

Tsukuba, part III

Zdjęcia będą kiedy będą

Postanowienie na dziś: POJEDZIEMY na tę cholerną górę. Niespiesznie podreptałam za M-chan do Tsukuba Center, skąd odjeżdżał PŁATNY autobus i to nie żaden NoriNori, ale taki z normalną nazwą. 800 jenów obejmowało kolejkę do autobusu (grzeczną i wielce zdyscyplinowaną) oraz miejsce stojące w czasie półtoragodzinnej przejażdzki. Normalnie interes życia.
Ale przynajmniej autobus się tym razem nikomu nie przyśnił :>

Wysiadłyśmy pod świątynią Tsukuba-san :), poświęconej Izanagi-no-mikoto i Izanami-no-mikoto (czyli bogom-twórcom Japonii) i po krótkiej awarii komuś się na mózg rzuciło i zaczęłyśmy wchodzić na tę %(^*%# (chciałam powiedzieć “jakże wysoką”) górę, gdy obok wesoło pomykała kolejka na szczyt. Cóż, bieda mi zajrzała w oczy już jakiś czas temu, a wydatki związane z wyjazdem do Kioto wysuszyły mi konto, na którym ciułałam na iPoda.
Wspinaczka nie byłaby taka zła, gdyby nie to, że licznie mijający nas Japończycy mieli od nas 2 razy lepsze tempo. Na usprawiedliwienie powiem, że jestem informatykiem, więc w umowie mam zapisane, że sporty mają się trzymać ode mnie z daleka.
Jakieś 80 minut mordęgi później byłam na szczycie i ledwo żywa, przyssana do butelki z wodą, oklapłam na pierwszych napotkanych schodkach. Po 10 minutach pojawiła się M-chan i raźnym krokiem rzuciła się do barierki, skąd roztaczał się dosyć oszałamiający widok na wioski z przyległościami. Potrzebowałam jeszcze minuty, żeby zebrać siły i móc podnieść się ze schodków, a potem chwiejnie i niespiesznie podążyć w jej stronę.
O mamusiu.

W nagrodę sprezentowałyśmy sobie nagrodę,sztuk kilka, oraz sobę. M-chan usłyszała, że już najwyższy czas na zamążpójście. 失礼 (shitsurei, niegrzeczność), nie ma co.

Najwyższa góra łańcuchu gór Tsukuba zwie się znienacka .... Tsukuba! i na dodatek ma dwa szczyty, męski, Nantaisan (871 m) i żeński, Nyotaisan (877 m), każdy zaopatrzony we własną kapliczkę, położoną wyżej niż miałam ochotę wchodzić. No ale co było robić, skoro już byłam TUŻ TUŻ. Wchodząc na Nyotaisan znalazłyśmy upadły znak, który informował stanowczym tonem o nieprzyjaznych konsekwencjach palenia ognisk w lasach. Na szczycie postanowiłam zabrać sobie znak na pamiątkę, więc schodzenie szło dziwnie łatwo póki pół kilowy płat metalu nie znalazł się już w moim plecaku.
Ze szczytu męskiego roztaczał się widok równie cudny, ale zejście do Tsutsujigaoka musiałyśmy zamienić na zjazd kabinką, bo M-chan chciała przed 10 być spowrotem w Saitamie, a już było po 16:00.
Pech chciał, że uciekł nam ostatni autobus powrotny do Tsukuby (Ostatni autobus o 16:30?! Kto to wymyślił?!) i pozostał nam kilkugodzinny spacer połączony z coraz to podejmowanymi próbami złapania stopa.
Bingo.
Mercedes z 3 zaaferowanych Japończyków zawrócił, żeby nas zabrać.
Rację miała Tatiana mówiąc, że w Japonii autostopowicz nie jest podwożony, a zawożony. Panowie od razu zapytali dokąd chcemy się udać i bez mrugnięcia okiem zapewnili, że nas bezpiecznie dowiozą do Tsukuba Center. Heh.
Żeby tego było mało, jedne z Japończyków nie tylko mówił po angielsku, ale był też w Polsce i znał parę słów w naszym przedziwnym języku.

Zatrzymaliśmy się by zrobić sobie zdjęcie pod sakurą, a potem nasz rozgadany wybawca i jego koledzy zawieźli nas do Tsukuby. Po wymianie maili i zapewnieniu Lidki, że jednak wrócimy dziś do Tsukuby, byłyśmy uratowane. Czekały na nas naleśniki z czekoladą i banami :)

A potem pojechaliśmy stadnie na sushi. Raj na tej wsi, sushi po 100 jenów. Mniam mniam. Dobranoc.

_@"

Komentarze

Tata pobierający wiedzę napisał/a:

Przez sport do wiedzy szczytów - mówia niektórzy, inni, że do kalectwa. Czy bilet na jazdę w dół jest tańszy?, bo inaczej nie bardzo rozumiem !

Dodany 17 kwiecień 2006 0:41

ashka napisał/a:

Nie wiem czy jest tańszy, ale w teorii miałyśmy wejść jednym szlakiem (tym wzłuż kolejki-jak-na-Gubałówkę), a zejść innym, tym obok kabinki.
Czasu nam zbrakło, bo się za późno wybrałyśmy... wykończył nas poprzedni dzień i ta pobudka o 5:45 :]

Dodany 17 kwiecień 2006 8:09

Atem napisał/a:

Sushi za ILE ?!?
Powinnaś zrobić zdjęcie pamiątkowe cennikowi bo ci nikt nie uwierzy ;P
Apropo masz wciąż zdobyczny kawał blachy ?
jak tak to ładnie proooosze o fotke :) .

Dodany 14 maj 2006 2:41

ashka [TypeKey Profile Page] napisał/a:

Mam, mam. Fotka kiedyś będzie, tak jak i inne zaległe i nieobecne zdjęcia.
Jak tylko chwilę znajdę .....

Dodany 14 maj 2006 22:47