« sztuka (to wyjechać) | strona główna | ja, z Kioto »

poniedziałek
1
maj'06

京都, dzień pierwszy

Dzień wyjazdu wypadał na niedzielę.
Nie chciałam ryzykować utraty roweru, więc do Południowego Yono pojechałam autobusem. W Shinjuku byłam za wcześnie, a odwiedziny w Kinokunya, księgarni z (m.in.) angielskimi książkami nie powiodły się, bowiem Kinokunya jest otwarta tylko do 21:00. Łech.
Przeszłam się uliczkami Shinjuku, pełnych pachinko i salonów gier, w końcu wylądowałam na kolacji w McDonaldzie. Ech.

Potem poszłam warować na mój autobus na przystanku JR Bus, który to przystanek jest w rzeczywistości zaadaptowanym kawałkiem korytarza na parterze wielopiętrowej stacji JR. Odjechały autobusy do Naba, Osaki i Kioto i w końcu była moja kolej.

Dostałam kartę promocyjną z pieczątką - jeszcze 9 takich podróży i coś wygram. Nie wiem co, nie wczytywałam się.

Sam autobus jak to autobus, tyle że ma toaletę i wszędobylskie zasłonki, by światła cywilizacji nie przeszkadzały podróżnym w spokojnym śnie. Zasłonka oddziela nas też szczelnie od kierowcy, ale to dla niego nie problem: zamiast tylnego lusterka ma ciekło krystaliczny ekran, wyświetlający obraz z kamerki z tyłu autobusu :)
Siedzenia wąskie, ale spać się da.

京都 (kyou-to)

Na miejscu jestem przed 7, jednocześnie z jadącymi z Tokio (stacji Tokio, w Tokio) Lidką i Wojtkiem.

Wpis zawiera HORDĘ zdjęć i ileś filmów.
You were warned.

Widok ze stacji kolejowej JR Kyoto: Kyotu Tower.

DSCN29392

Udaje nam się przejąć ziemie Publiczną Łazienką zwane i dokonać samooczyszczenia, a potem upolować śniadanie, choć bez kawy.
Hotel mamy zarezerwowany, ale zameldować można się dopiero po drugiej, więc cóż było robić, zabieramy plecaki na własnych plecach.

Plan na dziś: świątynie w okolicy stacji Kioto: Touji, Nishi i Higashi Honganji oraz Sanjuusangendou. Zaczynamy od Touji, w której znajduje się najwyższa w Japonii, choć licząca standardowe 5 pięter, pagoda. Ma 55 metrów. Zapytana o drogę napotkana Japonka opowiada nam gdzie pracuje, dlaczego nie boi się barbarzyńców (czyli nas :]), daje nam po cukierku (dobre na gardło i pochodzą właśnie z Touji) i dokładnie wyjaśnia, jak dostać się na teren świątyni.
^_^

Znalazłyśmy pagodę!
My w okolicach Touji.

DSC00001

Dochodzimy do Touji. Teren świątyni jest rozległy, na jej parkingu jest spęd sararymanów i uczniów, jadących na jakieś "dobrowolne" obowiązkowe wycieczki i i kilkadziesiąt autokarów, które ma im to zadanie ułatwić.

Tłumy autokarów i tłumy ludzi.

DSCN29891

東寺 (tou-ji)

Touji znaczy dosłownie "Wschodnia świątynia", ale przybytek zwie się w rzeczywistości Kyou-ou-gokokuji (Świątynia strzegąca stolicy i kraju) i jest wpisany na Listę Światowego Dziedzictwo Ludzkości UNESCO.
Zbudowano ją dla ochrony narodu w 796 wraz z założeniem Heian-kyo, stolicy na terenie dzisiejszego Kioto. W 823 roku głową świątyni został Kuukai, założyciel buddyjskiej sekty Shingon. Dziś o sektach i buddyzmie nie będzie, bo się nie wyrobię przed godziną snu, a chciałabym bardzo. Wystarczy tylko dodać, że obecnie jest to największe skupisko skarbów ezoterycznego buddyzmu w Japonii, a miliony ludzi rokrocznie przyjeżdża do świątyni by oddać cześć Koubou-Daishi, jak teraz nazywa się Kuukai'a.

Głośnik na drzewie.
Jak on tam wlazł?!

DSCN30771

Obchodzimy cały teren dochodząc do wniosku, że do pagody nie da się dojść bez kupowania biletu. Kupujemy więc co trzeba, bilet za 500 jenów umożliwiał wejście do Kon-dou (Główny Pawilon), Kou-dou i do pagody.

W Kon-dou ustawiono posągi Trójcy Yakushi (Yakushi-nyorai i jego dwóch pomocników, Bosatsu Nikkou i Gakkou) oraz 12 Niebiańskich Generałów.
Ale to dopiero początek. Posągi w Kou-dou, Dainichi-nyorai (Kosmiczny Budda), pięciu Tathagaata, pięciu Bodhisatwów, pięciu Srogich Królów i całą reszta, której nie chce mi się wypisywać ;d ustawiona jest w Mandalę Mik-kyou, zgodnie z tekstem głównej sutry ezoterycznego buddyzmu. Ezoteryczny buddyzm jest szalony.

Kon-dou i Kou-dou:

DSCN31011

Kon-dou:

DSCN31061

i wejście do środka:

DSCN31091

Jeden ze skarbów Kou-dou, Dainichi-nyorai.

DSC000131

Nadchodzi kolej pagody.
Jest duża, drewniana, w środku panuje pomroczność, ale panie obsługująco-oprowadzające bardzo miłe (właśnie udało mi się, na terenie płaskim i nie agresywnym, zgubić bilet :]). Obstrykaliśmy co się dało, łącznie z ogrodem, mimo że chmary szerszeni bzyczały groźnie.
Dostaliśmy po ulotce ze schematem konstrukcji pagody, wielce interesujący to obrazek, jak zechcę, to się podzielę.

Poręcz.

DSCN30251

Deseczki, gotowe do spalenia.

DSCN30271

Koudou od strony ogrodu.

DSCN31281

Pagoda.

DSCN31431

Ta sama pagoda, to samo drzewo, widok na ogród.

DSCN31521

Płotu nie było, przeskakuję słupek.

DSCN29841

Ja, drzewo nadal to samo.

DSCN31391

Katowanie drzew, szkoła japońska.

DSCN31551

Gdy opuszczaliśmy Tou-ji, autokarów już nie było. Zabrały pasażerów, by robili tłum w jakimś innym mieście.

Ten ma gwizdek czyli on dowodzi.

Z serii Słynne Zawody film o bezkonkurencyjnych japońskich policjantach.

A to fragment chodnika.
Napis na tabliczce głosi 京都市 (kyou-to-shi, Miasto Kioto). Podpisali. Pewnie na wypadek zaginięcia.

DSCN31631

西本願寺と東本願寺 (nishi-hon-gan-ji-to-higashi-hon-gan-ji)

Następne w kolejce był bliźniacze świątynie zwanye Hongan-ji. Jako pierwsza była Zachodnia, zamknięta była skutecznie, ale minęliśmy słynną, bogato zdobioną bramę.

Brama Zachodniej Honganji.

DSCN31671

Wschodnia świątynia pełna jest skarbów narodowych, jednak jej główny pawilon był właśnie w remoncie. Część wnętrz była dostępna, ale z zewnątrz całość nie prezentowała się należycie. Zresztą zobaczycie sami.

Hongan-ji to świątynie sekty Jodo-Shinsu, ogromnej maszyny z 12 milionami wiernych i ponad 10 tysiącami świątyń i kościołów na całym świecie. Idąc Shichijo-dori, ulicą, przy której leżą Hongan-ji, nie sposób nie dostrzec potęgi tej sekty. Większość budynków w okolicy to budynki administracyjne, bo tak dużym przedsięwzięciem zarządzać musi armia ludzi.

Zachodnią Świątynię, oficjalnie zwaną Jodo Shinshu Hongwan-ji-ha, założono jako mauzoleum dla założyciela sekty Nowego Buddyzmu, Shinran Shonin'a. Obecnie jest wpisana na Listę Światowego Dziedzictwo Ludzkości UNESCO.

Wejście do Wschodniej Honganji, w tle Kyoto Tower.

DSCN31831

I widok w drugą stronę:

DSCN3186

Przerażająca konstrukcja na środku dziedzińca:

DSCN31891

A to się kryje pod blachą (według obrazków):

DSCN32051

Animacja poklatkowa na schodach Amida-dou.

DSCN31991 DSCN32011 DSCN32041

Przez pewien czas cieszyliśmy się chłodem Amida-dou (Pawilonu Amidy, Buddy Nieskończonego Życia), przesiadując na schodach i odpoczywając. Potem naszło mnie na zbieranie pieczątek. Przy Amida-dou stał stolik, na nim pieczęć, tusz i instrukcja informująca, iż na terenie świątyni są 4 miejsca, w których można zebrać pieczątki, a specjalnie przygotowaną do tego kartę można odebrać w informacji.
Cóż było robić, poszłam po kartę, podbiłam pierwszą, bo znajdującą się informacji, pieczątkę i wróciłam do Lidki i Wojtka, i do pieczątki z Amida-dou. Pozostawało poszukać kolejnych.
Według instrukcji czwarta pieczęć była gdzieś na końcu kompleksu, więc żwawo (Lidka już nie tak żwawo, a Wojtek został na schodach) udałam się we wskazanym kierunku. Na krańcu kompleksu była kolejna świątynia, a napotkana pani powiedziała, że to nie tu, trza wejść do nowego budynku i tam poszukać pieczątki.
Nowy budynek to czysty beton, założę się że zbrojony i z własnym lądowiskiem, ale obecnie skupiłam się na pieczątce.
Nowy Budynek okazał się być gigantyczny i pewnie miał w środku jakieś załamanie przestrzeni, bo zmieścili w nim 4 piętra, w tym ze dwa były pod ziemią.
Na wyludnionym (= żywej duszy nie było) ostatnim piętrze, gdzieś na poziomie piwniczki, była wielka sala wykładowa i stolik z pieczątką. Hurra. Mam.

Mogłyśmy wyjść na powierzchnię, a ja nadal nie miałam bladego pojęcia, gdzie szukać trzeciej pieczęci, gdyż Goei-Dou (Pawilon Założycieli) był w remoncie, cały przykryty metalową konstrukcją, a tam właśnie miała być moja pieczęć.
Niespiesznie zwiedziłyśmy wystawę w Nowym Budynku, zdobyłyśmy parę wielce interesujących ulotek, które przepiszę, gdy już zatrzymam czas i .... odkryłyśmy przejście (byłyśmy w skarpetkach, buty zostały przy wejściu do Nowego Budynku, gdzieś BARDZO daleko stąd) do Goei-Do! :)
W środku było przyjemnie i chłodno, stała niewielka wystawa o przebudowie świątyni (sanie, lina z włosów, mały model całego Pawilonu) i było przejście do Amida-dou, gdzie na schodach nadal siedział Wojtek :)

Sanki do przewożenia drewna, Goei-dou.

DSCN32221

Pieczątka się znalazła. Trochę przypadkiem, ale mam już komplet.

W końcu ruszyliśmy się z Hongwan-ji, tym razem na wschód, do Sanjuusangendou.

W drogę czas. Idziemy w kierunku Shichijo-dori.
Widok na mon, bramę Wschodniej Hongwanji:

DSCN31821

Po drodze był マクドナルド:

Czy w chizubaaga to jest mięso?

McDonalds.

Twoje zamówienie niedługo do ciebie dołączy.

DSC000311

Ebi-Chicken-Nuggat

DSCN32371

Dowiedziałam się, że można tu wypić kawę z wieczną dolewką za 100 jenów oraz że w tym pięknym kraju można nabyć coś ala chicken nuggets, tyle że z krewetką.
McEbi już widziałam, ale Ebi Nuggat jeszcze nie :)

Po dłuższym spacerze drogą prosto doszliśmy do Sanjuusangendou.

三十三間堂 (san-juu-san-gen-dou)

DSCN32431 DSCN32511

Jej potoczna nazwa znaczy "Budynek o 33 przęsłach", a w rzeczywistości nazywa się Rengeou-in (蓮華王院).
Świątynia jest japońskim Skarbem Narodowym, jak zresztą większość odwiedzanych przez nas zabytków. Choć jest to najdłuższy drewniany budynek w Japonii, to sławę przynosi mu 1000 posągów Juuichimen-senjuu-sengen Kanzeon, buddyjskiego bodhisatwy zwanego popularnie Tysiącręką Kannon o 11 twarzach.

1001 posągów Kannon, fragment.

DSCN3282

Tysiąc wydawałoby się jednakowych posągów robi niesamowite wrażenie. W pierwszym rzędzie ustawiono jeszcze jeden posąg Kannon, tym razem siedzącej, 28 posągów bóstw i mnichów chroniących Kannon oraz posągi Boga Burz (Raijin) i Boga Wiatru (Fujin).
Uważa się, że Kannon ma 33 wcielenia, tak więc wierni, modląc się przed 1001 posągami, wzywali litości aż 33033 Kannon :)
Wszystkie te skarby pochodzą z 12-14 wieku, czyli z Okresu Kamakura.
Jako że w środku nie wolno było robić zdjęć, pozostawało pstryknięcie kilku ujęć zza okna oraz nabycie albumu. Na razie się nim nacieszę, potem przeczytam, dopiero potem się podzielę.
Kiedyś Sanjuusangendou stała w centrum kompleksu pałacowego, zbudowanego dla starego cesarza, Goshirakawy i jego żony. Wielki pożar z 1183 zniszczył wszystko oprócz świątyni.

Dzwon i drzewo

DSCN32681

Drzewo

DSCN3289

BARDZO oczojebna brama.

DSCN3294

Duży drewniany budynek.

Wracamy.
Róg Shichijodori i Higashioji-dori. Tylko autobusu jeszcze brak.

DSC000371

Dochodziła czwarta, pora zamykania świątyń, a i my sami już ledwo szliśmy, dopytałyśmy się więc z Lidką o autobus i pojechaliśmy do ....

Kyoto Cheapest Inn

Mój jest ten kawałek podłogi,
nie mówcie mi więc, co mam robić...

^_^

Hotel kosztował nas 900 jenów za noc, kazano nam zabrać śpiwory, byliśmy więc przygotowani na wszystko.

Ujrzeliśmy to:

Kyoto Cheapest Inn

DSCN32961

Jak opisać Kyoto Cheapest Inn....
Jest w wysokim budynku.
Na pierwszym piętrze (po naszemu to się nazywa parter) ma garaż, przerobiony na kuchnię, jadalnię, prysznic i łazienki. Na drugim piętrze jest jedna, długa wielka sala, w której większość obu ścian zajmują dwupiętrowe łóżka, na końcu "korytarza" jest łazienka. "Pokój" tatami, czyli kawałek tatami oddzielony od łóżek kawałkiem ścianki z dykty. "Pokój" mieścił 5 osób, więc nasza trójka stanowiła większość.

Przez cały nasz pobyt hotel był szczelnie wypchany, nic dziwnego, toż to Złoty Tydzień.

Wejście do garażu, będącym kuchnią, szafką i łazienką..

DSC00040

"Recepcja" :)

DSC00067

Instalujemy się na własnym kawałku podłogi.

DSC00038

Podłoga Wojtka:

DSC00039

Gdy już opanowaliśmy podłogę, prysznic i kafeterkę, poszliśmy (strasznie dużo chodzenia, prześladowało nas przez cały tydzień) na spacer.

Spacer po dzielnicy Gion, piwo w świątyni Yasaka, wreszcie rozrywki Karasuma-dori: sklep z piżamami ;d, salon gier ....
Po prostu pooglądajcie obrazki.

Tradycyjne słodycze.

DSCN33081

Obrazki ze spaceru po Gion.

DSCN3313
DSCN3314
DSCN3319

Wąskie uliczki, drewniane domki...

DSCN33311

Wąskie, mhroczne uliczki...

DSCN3367

Dowody, że to jednak nadal Japonia...

Parking.

DSCN3337

o matko

DSCN3378
DSCN3383

salon gier

My jako Guitar Freaks!

DSC00063

I Wojtek grający w grę:

I tyle na dziś.
Zasłużyliśy na tydzień nieprzerwanego snu.
A na przystanku stał Elvis wiecznie żywy....

DSCN33871

_@"

Komentarze

pOdLaK napisał/a:

Uhm... pikne! :-) Ja tam kiedyś pojadę, kiedyś na pewno.. :) Jak narazie mogę jeedynie pozazdrościć szczerze.

がし


PS. 100 jenów to niecałe 3 złocisze tak? :)

Dodany 11 maj 2006 6:35

tomian napisał/a:

100 Yenow = 2.72 - 2.76zł

Dzieki wielkie za kolejny material.
Coz moge powiedziec,rowniez wam zazdroszcze,gratzy dla Wojtka za akcje przed Mac'iem :-))

Pozdrawiam,trzymajcie sie !

Dodany 11 maj 2006 8:45

Tata ciekawski napisał/a:

Te zdjęcia i opis to oczywiście sen!!! A i tak Ci zazdroszczę.

W jakim programie tworzyłaś obrazy?

A jeśli to rzeczywistość (niemozliwe), to ponownie natychmiast domagam się zaproszenia

Dodany 11 maj 2006 13:44

Atem napisał/a:

Mnie nie musisz zapraszać ... sam przyjadę :P:P:P
pomęczyć cię trochę ... .
PS: samo zgrywanie zdjęć i dodawanie etykietek zajęło mi z godzinę ... ale za to mam już ich całą mase ;) .

Dodany 16 maj 2006 5:44

Dodaj własny błyskotliwy komentarz:

Dzięki, żeś się zalogował, . Teraz możesz dodawać komentarze. (Wyloguj się)

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)


Zapamiętaj mnie: