« SaiDai czyli w tę i z powrotem | strona główna | górski ''ptaszek'' »

sobota
17
czerwiec'06

Matsushima: jednen z trzech najpiękniejszych widoków Japonii

Nocny autobus ze stacji Tokio do Sendai zajeżdżał, a na każdym przystanku (nie miał bowiem WC) pasażerów budzono przeraźliwie głośną, nagraną wiadomością. Ale dotarliśmy.
Świtem bladym.

O tu: (mapka z japan-guide.com):

mapka Japoni z zaznaczonym Sendai

Wpis zawiera HORDĘ zdjęć i ileś filmów.
You were warned.

仙台 Sendai 1

Sendai JR Station

Sendai, mimo że jest stolicą prefektury Miyagi, nie ma całodobowych combini! Naszą ostatnią szansą na kawę i śniadanie był McDonald, otwierano jednak dopiero wpół do siódmej. Ech, los tułacza.

W przymusowym czasie wolnym mogliśmy podziwiać szerokie ulice (i chodniki) Sendai oraz fikuśne latarnie.

samurai lanterns

Dodatkowy czas można było zabić czytając reklamy....

Na tej reklamują Zestaw Podwójnego Mac'a z Jajkiem. Za 20 jenów więcej można mieć do tego chiizu czyli ser. Mielone mięso, ser, jajko i skapciała bułeczka. Ych.

NIECH w KOŃCU otworzą tego McDonalda. Kaaaaawy.

waiting for a McDonald to open....

Na tym, odwiedzając reklamowany przybytek, można zostać doubutsu puro czyli profesjonalistą od zwierzątek.

become an Animal Pro!

A tu władze Sendai wspierają mnie w polityce krytykowania sportów wszelakich. Pamiętajcie. Sporty ssą. ^_^

Don't ride a bicycle. Sports sucks. ^_^

W końcu podano nam śniadanie, tak podłe w smaku jak to tylko McDonald potrafi. Ale po takiej podróży i o tej porze było nam dokładnie wszystko jedno.

Zabraliśmy graty i pojechaliśmy pociągiem do Matsushima.

松島 Matsushima

Ale dziwny kot!

double-colored cat

Pierwsze kroki skierowaliśmy ku przystani, którą opuściliśmy zaopatrzeni w bilety na rejs statkiem (1500 jenów). Jako że pierwszy rejs był dopiero o dziewiątej, przespacerowaliśmy się po pobliskiej wyspie, połączonej z lądem Kolejnym Czerwonym Mostkiem

Wcześniej strawiliśmy chwilkę na podziwianie portowej mapy, a rezultat możecie podziwiać poniżej.

I want to see THAT tree

Pierwsza wyspa

sea

scultpure

JARB stands for Just Another Red Bridge

1st island

island

1st island

1st island

1st island

more islands, it's Matsushima after all

Parris nosi trójnóg do aparatu wszędzie i zawsze, w rezultacie po każdej wycieczce z jego udziałem mamy masę grupowych zdjęć :)

Parris and THE tripod and THE pillow

Zdjęcia M-chan, względnie Parrisa, na pewno nie moje, bo w mniejszym formacie.

Łazimy sobie:

Matsuhima: w grupie raźniej

Matsuhima: w grupie raźniej

Matsuhima: w grupie raźniej

fishing

W końcu wróciliśmy do portu i popłynęliśmy....

W porcie straszył statek-paw.

peacock ship

Matsuhima: w grupie raźniej

boat trip

Wyspy zeszły na dalszy plan, gdy przyleciały mewy ^_^

Karmione są ..... chipsami o kształcie frytek i smaku krewetek.
O_o

seagulls

seagull

seagulls

seagull

seagull

seagulls: incoooooming ....

boat

W KOŃCU mewy sobie poszły, a wyspy stały się jakby bardziej interesujące.

one of Matsushima'a many islands

one of Matsushima'a many islands

one of Matsushima'a many islands

Moi i Lorraine na statku

Po godzinie byliśmy z powrotem na stałym lądzie. Kolejną atrakcją programu była świątynia Godaido, dostępna dla śmiertelników tylko raz na trzydzieści lat.

Świątynia pochodzi z 807 roku (obecny budynek jest jednak dużo młodszy, bo z 1604) i została założona przez tego samego mnicha, który założył Zuiganji.

temple: famous of being open only once every 30 years

Połączono ją z lądem Kolejnym Czerwonym Mostem.

bridge is dangerous and I have cool red converses

Zrobiliśmy masę group shots, a co. Ponownie wpuszczą nas tu dopiero za 30 lat ...

Dango to nam raczej nie wyszło, ale byliśmy powodem korka ^_^

Matsuhima: w grupie raźniej

Matsuhima: w grupie raźniej

Sama świątynia była mało interesująca, choć na jej ścianach umieszczono rzeźby wszystkich dwunastu chińskich znaków zodiaku.

Wyspa obok też miała Czerwony Most. Najdłuższy w Matsushima

Matsuhima: w grupie raźniej

A na samej wyspie był ogród botaniczny, ławeczka, na której zjedliśmy przywiezione jeszcze z Sendai bentou, gigantyczne mrówy (nie jadłam), świątynie i gąsienice.

more water, more big rocks

Peacock ship

Grupowo pod świątynią.

Matsuhima: w grupie raźniej

Matsushima's shimas ;>

ENORMOUS ant

pretty

Matsushima's shimas ;>

Matsushima's shimas ;>

A caterpillar!

Caterpillar!

A caterpillar!

Fotografowanie gąsienic było męczące, nastała więc pora zasłużonego odpoczynku.... ;d

Matsushima: w grupie raźniej

nothing is more important than the holes

^_^

W końcu wróciliśmy do "centrum", ze sklepów z pamiątkami wyszliśmy obładowani tradycyjnymi słodyczami z Matsushima: ejkami :)

Ominęliśmy słynne już kraby.

Oishii sou ;p

Matsushima

Matsushima

Mieliśmy wejść do (podobno) najpiękniejszej i najważniejszej świątyni na Tohouku, Zuiganji, ale bilety były drogie, a ja, po tygodniu w Kioto i Narze mam wrażenie, że już nic nowego w japońskich świątyniach nie zobaczę.

Zadowoliliśmy się zdjęciami zza płota i ruszyliśmy ku stacji, gotowi wrócić do Sendai i obejrzeć ZAMEK.

Dangerous.

Matsushima temple.

A window :)

giraffe shop owner

Matsushima, JR Station

Matsushima, JR Station

Matsushima, JR Station

My na stacji.

Matsuhima: w grupie raźniej

仙台 Sendai 2

W Sendai byliśmy po 15:00. Zamku nie było.

Ci, co pisali przewodniki, powinni zostać przykładnie ukarani. W Sendai owszem, jest miejsce nazwane "Zamek (w) Sendai", ale sam zamek nie istnieje od iluś setek lat. Miejsce się nazywa tak na pamiątkę. :] Podjęliśmy nie udaną próbę dotarcia do mauzoleum, żeby cokolwiek w tym dziwnym (szerokie ulice i praktycznie NIC do roboty) mieście zobaczyć, ale się zagubiliśmy i w końcu wszyscy, wyczerpani, zalegli rządkiem na murku, gdzie przez godzinę zbieraliśmy siły.

bridge: Shock Shock Shock Shock..

American Lover

Sendai

odpoczynek na murku, każdy robi co lubi ;d

Sendai: w grupie raźniej

Zdecydowanie wymagaliśmy rozrywki.

Na szczęście znalazł się salon gier, a w nim automaty z purikurą i tablica następującej treści:

no single guys, no guys groups alone... just bring a girlfriend :]

PuriKura

Sendai: nasza purikura

cell phone people

arcade in Sendai

A na zakończenie poszliśmy na sushi do restauracji, którą M-chan wygooglała kilka dni wcześniej :) Sushi było pyszne i w wielu odmianach, podawane na długich talerzach. Poniżej zawartość mojego drugiego .... względnie trzeciego ;d talerza.

My second plate. Or was it 
a third?

barbarians in sushi restaurant

Spalona słońcem fotografuję sushi z wieloryba

Sendai: sushi

Koniec.

Nie będę oszukiwać, zmęczeni byliśmy nieźle. TO był DŁUGI dzień. Przed północą wsiedliśmy w (spóźniony!) autobus i o świcie dnia następnego byliśmy już prawie w domu. Spaaaaać.

Sendai PrzedStacją nocą.

Sendai Eki Mae by night

Sendai Eki Mae by night

Sendai Eki Mae by night

Sendai Eki Mae by night

_@"

Komentarze

Agat napisał/a:

Za dużo mew. Gąsiennice najpiękniejsze. :] Opis też niezły, ale bądźmy sprawiedliwi - do TAKICH gąsiennic się nie umywa. Za dużo mew.

Dodany 30 czerwiec 2006 8:57

Daniel napisał/a:

Komentarz ogólny do zdjęć wszelakich.
Zdjęcia są ciekawe, ale zapominasz o właściwym kadrowaniu. Pół budynku, pół człowieka, jakieś fragmenty, które niewiele mówią o całości...
A foto dwóch z trzech słynnych małp to już mistszostfo ;)
Poza tym wrzucaj troche więcej zdjęć Japan by night. Nocom kolorowo i ślicznie jest.

Dodany 30 czerwiec 2006 23:27

ashka napisał/a:

Przejżałam wszystkie moje zdjęcia z Nikko, zapewniam cię, że nie mam ani jednego zdjęcia, na którym Trzy Słynne Małpy są we dwie :]
Coś ci się musiało pomerdać. Może to jakieś inne małpy? Takie co słyną z tego, że są DWIE? ;)

Co do kadrowania, to co kto lubi. :)

A NocĄ to ja śpię. ;d

Dodany 1 lipiec 2006 14:48

Dodaj własny błyskotliwy komentarz:

Dzięki, żeś się zalogował, . Teraz możesz dodawać komentarze. (Wyloguj się)

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)


Zapamiętaj mnie: