« szał zakupów | strona główna | piramida obowiązków »

sobota
29
lipiec'06

szał zakupów, dzień drugi

Pomysł na dzisiaj obejmował umycie szafek kuchennych. Spalił na panewce. Pojechaliśmy do Akihabara i dzień się skończył ^_^.

Zachowywaliśmy się tam jak 「電車男」 (densha otoko), kto widział film/serial, ten wie. W skrócie: hardcore'owy otaku by nas nie przebił :) Grupa uderzeniowa składała się z Connie, Parrisa i Jona oraz mnie, w Akiba dojechała do nas M-chan, która co sobotę jedzie do Tokio, gdzie bezskutecznie usiłuje nauczyć Japonkę naszej mowy ojczystej.

W Softmapie Parris sprzedał co miał sprzedać, między innymi jedną z moich gier, z którą się nielubiłam. W Japoni większość dużych sieci sprzedaje i nowe, i używane rzeczy, może więc je w takich sklepach z łatwością (jak się ma M-chan to czytania znaków na formularzu) sprzedać. No i kupiłam co miałam kupić.
Tym razem (por. Akiba の geeknes (cały boży dzień)) przez większość czasu torbę niosłam sama, dopiero po pewnym czasie (i już do końca) niósł ją Jon :].

A oto i ona.

My brand new PS2 ready to go :)

Jest biała (白), na gwarancji i działa.

Przy wyjściu mechanicznie wzięłam, co mi podawała kolejna panienka przebrana za pokojówkę. I proszę, jak mnie przyjemnie zaskoczyło:

Freebies!

Dostałam wielce zieloną bransoletkę oraz .... chusteczki z muminkami! I to właśnie wtedy, gdy starałam się wyjaśnić Parrisowi urok Muminków i powód, dla którego zajmują połowę jednego z pięter w sklepie z zabawkami w Harajuku. Paczka chusteczek go jednak nie przekonała. Ech, ten naród.

Potem ten sam Parris polował na aparat cyfrowy. I upolował. Na dodatek tak fartownie, że zapłacił za niego bodajże 3 many mniej, niż zakładał, bo w jakimś sklepie była promocja na ten model :)

Na lunch, jak na Akihabarę przystało, do wyboru był McDonalds, KFC i udon. Udon jest błeee, więc wylądowaliśmy w KFC, gdzie pani kasjerka mnie zmieszała pytając 召し上がりますか (meshagarimasuka, coś jak "Czy łaskawie zechcesz jeść?"). Na szczęście obok stała M-chan z podzielną uwagą i w końcu nie dostałam lunchu na wynos. ^_^

Budynek, w którym jest KFC, leży pod torami, w rezultacie przy każdym przejeżdżającym pociągu cała konstrukcja (i siedzący w środku gości) trzęsie się w posadach. Czad.
A pociągi jeżdżą tu często, toż to linia Yamanote (i parę innych też).

Nie jestem specjalistką od KFC, ale kurczaka tu mają lepszego, a serwują go w wiklinowych koszyczkach :)

Po tym wybitnie sycącym posiłku można było wrócić do wąskich korytarzy między przepełnionymi półkami...

Mój ci

Mimo, że w komiksie głównie się gwałcą i mordują, to klimatu "Berserk'owi" odmówić nie można. I jeszcze ten miecz :)

Berserk figure

I już bez pudełka (tło zrobiłam z kartki z kalendarza, jest więc to Gatsu w klimatach swojskich):

Berserk, a mountain warrior ;d

Tym razem to Connie chciała powiększyć swoją armię Gloomy'ch (a masz już ich tyle, że pewnie nasze Siły Inwazyjne w Boliwii by nie dały rady), więc w drodze powrotnej wstąpiliśmy do ogromnego salony gier Taito. Connie wrzuciła monetę jedną, drugą i w końcu wygrała misia, nie wykorzystując ostatniego kredytu, jaki jej został w maszynie. Natychmiast pojawił się pan z obsługi, wręczył jej torbę na misia, żeby go nie musiała ściskać w ręku, otworzył maszynę i ułożył kolejnego misia (w ufo-catchers da się wygrać wyłącznie te zabawki, które są odpowiednio ułożone, "do wygrania", a nie każdą, jaka jest w maszynie). Connie została ostatnia szansa. I jak się ma farta, to na całego, bo ta jedna szansa wystarczyła i Connie po sekundzie miała już dwa misie. Pan pojawił się ponownie, dał jej kolejną torbę i ułożył kolejnego misia....

:)

Wcześniej ja koniecznie chciałam mieć "grzybka" z gier z Mario. Automat na drugim końcu sali był wypełniony najnowszą kolekcją Nintendo, grzybek też tam był, ale nie był ułożony blisko brzegu. No nic, trza się zachować jak Japończycy. Poszłam do obsługi i powiedziałam, że chcę wygrać "grzybka".
Oczywiście nazwa potworka (Goomba) wyleciała mi z głowy w sekundę po tym, jak Jon mi ją powiedział, więc dosyć mętnie wyjaśniłam panu, że chcę "grzybka" (キノコ, kinoko, dosłownie "grzyb"). Ale to nic, pan zniósł mnie dzielnie, otworzył maszynę i ułożył "grzybka" na miejsce jakiejś innej figurki. Pac, i była moja. Zostały mi kredyty. Pan pojawił się natychmiast i ułożył kolejną figurkę. Pac. I mam już i grzybka, i Ognistego Mario :)

Figurki są duże i bardzo dobrej jakości, chyba będę musiał tam wrócić po pozostałe (marzy mi się Donkey Kong i mała armia grzybków.... ;d).

Nie wiem, o której dotarliśmy do Saitamy, ale ani nam w głowach był powrót do akademika. Zamiast wraz z M-chan przesiąść się w Musashi-Urawa w linię Saukyou, pojechaliśmy dalej i wysiedliśmy dopiero w Kita Urawa. Tam też są gry i zabawki :)

Parris bezskutecznie poszukiwał Herkulesa (tak, tej kreskówki Disney'a), w końcu oddalił się w kierunku BookOffu (w odróżnieniu od tego w Harajuku, BookOffy w Saitamie czynne są ODPOWIENIO długo), a myśmy wrócili do akademika.

Padałam na twarz, więc przejrzenie dzisiejszych nabytków zostawiłam sobie na niedzielę.
Stosy mi rosną w pokoju.
Na pierwszym planie widać też Królika.

Na zdjęciu widać też "grzybka", Ognistego Mario, moją jeszcze nie odpakowaną konsolę, stos podręczników do japońskiego oraz oba pudła z tatakonami. Książki przez cały dzień nosiłam sama, nie mogę tego powiedzieć o reszcie gratów. ;d

Shopping Spree

"24", anyone?

_@"

Komentarze

pOdLaK napisał/a:

Grzybka nie skomentuje :)

Ale widzę papierową torbę na zakupy, w Irlandii też tak pakują, szkoda że nie w Polsce..

Dodany 31 lipiec 2006 17:31

ashka napisał/a:

Prawda?
Te papierowe torby powinny być obowiązkowe, zwłaszcza w księgarniach. Tutaj nie tylko pakują książki to takich toreb (czasem podwójnych, żeby się ucho nie urwało pod ciężarem zawartości), ale i obkładają za darmo i dodają zakładki :) Kulturę książkową mają wysoce rozwiniętą :)

Co masz do grzybka?! ;d

Dodany 31 lipiec 2006 17:53

Agat napisał/a:

"Budynek, w którym jest KFC, leży pod torami"
Jak to "pod"?! To na jakiej wysokości jeżdżą tam pociągi? Albo jak głęboko położone są tamtejsze KFC?

Dodany 31 lipiec 2006 23:45

ashka napisał/a:

W Tokio wysokość traci na znaczeniu. Pociągi jeżdzą z reguły na wysokości 3-8 piętra, ale to nic nie znaczy, gdy się żyje się w takiej ciesnocie.
W Akiba pociąg jeździ na wysokości (bodajże) 5 piętra), KFC ma trzy piętra, poczynając od parteru.

Dodany 1 sierpień 2006 0:20

pOdLaK napisał/a:

Ależ do grzybka nic nie mam.. choć nie jestem przekonany :)

Dodany 1 sierpień 2006 18:02

Dodaj własny błyskotliwy komentarz:

Dzięki, żeś się zalogował, . Teraz możesz dodawać komentarze. (Wyloguj się)

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)


Zapamiętaj mnie: