« dziś w nocy zdobywamy Fuji ! | strona główna | Ostatnia Wieczerza »

poniedziałek
21
sierpień'06

choroba wysokościowa ssie

Weszliśmy na Fuji.

Nie doszliśmy na szczyt.

Ale byliśmy tuż tuż i widzieliśmy niesamowity wschód słońca.

Zdecydowanie chcę próbę zdobycia szczytu powtórzyć, mam w nosie przysłowia.

Do góry

We can't give ketchup, no no.

Wspinaczkę zaczęliśmy po 21:00 z Piątej Stacji, na którą podwiózł nas autobus. Było ciemno, więc ciężko było nam ocenić odległości, ale bez większych problemów dotarliśmy Szóstej, a potem Siódmej Stacji. Tam nabyliśmy kijki, bo już podejście pod 7 Stację było ciężkie (skały), przyjechaliśmy tu rekreacyjnie, nie damy sobie rozwalić kolan. Kupiliśmy sobie po kijku, na którym wypalaliśmy potem znaczki w każdej kolejnej zdobytej stacji. Niektórzy wypalają znaczki w każdej "hut" (schronisku) na szlaku, ale to kosztowna operacja (jeden "stamp" to 200 jenów), zadowoliliśmy się więc jednym znaczkiem na Stację.

Siódma Stacja, na której nabyliśmy kije.

Fuji: 7 stacja, kije

Humory dopisywały, czego rezultatem jest między innymi ten film ;d

Toaleta w stylu Fuji

Między 7 a 8 stacją jest męcząco, same skały, trzeba sobie pomagać rękoma i uważać, gdzie się stacje. Jednak bez większego problemu, z kijem w jednej ręce i latarką w drugiej doszłam do 8 stacji.

Ósma Stacja

Fuji:

Japończycy preferowali latarki czołówki, ale nie było reguły. Kij to IMHO "must have", nie koniecznie drewniany, może być zwykły kijek do wspinaczek.

Trzeba zabrać MASĘ wody. Robiliśmy często postoje, głównie dlatego, że Jon zostawał w tyle, ale też by się przyzwyczaić do różnicy wysokości.

Dziwna sprawa, ja i moja zerowa kondycja znieśliśmy wspinaczkę bez najmniejszego uszczerbku.

Na 8 stacji mieliśmy dłuższą przerwę na jedzenie. Wadą dłuższych przerw jest zimno: człowiek spocony szybko stygnie i po chwili zamarza. Warto w czasie postoju założyć na siebie dodatkowe warstwy.

Jon był wyraźnie zmęczony i z zerową szansą dotarcia na szczyt przed wschodem słońca, zdecydowaliśmy więc, że my pójdziemy przodem i spotkamy się na szczycie, względnie gdzieś niżej (wszyscy mamy komórki), gdyby Jon nie dał rady. Do Prawdziwej Ósmej Stacji (czasem nazywanej 8 i pół) dotarłyśmy bez przeszkód, oczywiście robiąc po drodze przerwy na picie i odpoczynek.

Wszystko wydawało się w porządku, poszłyśmy dalej.

Kilkanaście metrów za stacją M-chan źle się poczuła. Stajemy. 15 minut później prawie tam zemdlałam .....

Ups...

Nie mam bladego pojęcia co się stało: wody piłyśmy dużo, robiłyśmy dużo przerw, nie spieszyłyśmy się na szczyt .... a jednak choroba wysokościowa nas dopadła :(

Już było wiadomo, że na wschód słońca nie zdążymy, bo musimy zejść niżej, co by nie zejść zupełnie. Nie wiem, ile trwał nasz postój, ale pewnie z półgodziny, potem zeszłyśmy do Prawdziwej 8 Stacji i spotkałyśmy tam odpoczywającego Jona. On był zdrowy jak rydz, tyle że zmęczony, ale w końcu na szczyt by wszedł, tyle że bez nas, co go nie interesowało.

Wschód słońca obserwowaliśmy z Prawdziwej 8 Stacji, M-chan robiła zdjęcia a się starałam nie zejść. W końcu ja i Jon poszliśmy przodem, bo musiałam zejść niżej, M-chan bo obfotografowaniu wszystkie miała do nas dołączyć, co niebawem uczyniła i zaczęliśmy schodzić w dół.

Wschód słońca

Fuji: 8 stacja Fuji: wschód słońca Fuji: wschód słońca Fuji: wschód słońca

Najwyższy zdobyty przez nas punkt: 3450 metrów nad poziomem morza .... 300 metrów do szczytu.....

Fuji: najwyższy punkt, 3450 metrów

W dół

Najgorsze objawy choroba wysokościowej minęły dość szybko, ale dopiero po zejściu poniżej 7 Stacji ustąpiły zupełnie. Ech.

Fuji descend route

Zejście nie było ciężkie (schodzi się inną trasą niż się wchodzi), ale nużące, ot, zygzakiem w dół, na dodatek w prażącym słońcu, w rezultacie mam opaleniznę na chłoporobotnika :]

Fuji-san no Pinky

Fuji-san: Jon

Fuji-san: my awsome shoes ;d

Fuji-san: down and down

Fuji-san: on the descend route

Fuji-san: nope, it's not the summit yet

Fuji-san: one of the huts on ascend route

Fuji-san

Fuji-san: sky

Fuji-san: down there ....

Fuji-san

short break

my stick and all stamps I managed to get

a horsey!

a horsey! tries to steal some food

moi and my stick

watch out for the falling rocks

descending

moi

M-chan

Fujisan, descend route

Engrish!

Route map

Route map

Fujisan, descend route

Fujisan, descend route

Do 5 stacji doszliśmy jakiś czas po 9 rano, mieliśmy więc MASĘ czasu to zmarnowania, nasz autobus odjeżdżał o 12:00 - godzinę wybraliśmy z uwzględnieniem spaceru wokół krateru na szczycie, a teraz nie dość że szczytu nie zdobyliśmy, to jeszcze musieliśmy przewegetować na 5 Stacji. Padnięciu byliśmy nieźle, pewnie nie tyle z wysiłku, co z nie przespanej nocy.

Piąta Stacja

nope, she's not shaving her legs

everybody's tired

1 stick, 1 leg

Na 5 stacji sprzedają masę szajsu, NIC, co warto by nabyć jako pamiątkę :] Tragedia.

Fuji: 5 Stacja

Ale zjedlim, popilim, wpakowalim się do autobusu i przespałam całą drogę do Shinjuku (23 godziny).

Jeszcze 2 kolejne i mogłam spać już we własnym łóżku....

_@"

Komentarze

veyDer napisał/a:

"A point is not a mountain climbing road from here" - cóż za cudowny engrish :]
To mi przypomina jednego z moich wykładowców:
"Don't put any noise between those pages" albo "It was a strong distance in time ago" ;D
On by się chyba dogadał z Japońcami :]

Widoki piękne, strasznie żałuję, że mnie tam nie było :(

Dodany 23 sierpień 2006 16:24

Pat napisał/a:

Zdjęcia ze wschodu słońca są naprawdę świetne. Bardzo ładne.
Co do wejścia na szczyt to widzę, że wzmocniło to tylko Twoją motywację do powrotu do Japonii. Więc chyba blog o Japonii nadal będzie kontynuowany w przyszłym roku/latach ;))

Ze zdjęć widzę, że góra składa się z jakiegoś wulkanicznego piachu (super odkrycie w końcu to wulkan :) ) Czasami tylko są jakieś zielone roślinki. Musiały się przystosować, by żyć w takich warunkach.

Na jakiej wysokości leży 5 stacja?

Dodany 23 sierpień 2006 16:27

lidek napisał/a:

Ech..jak patrze na te zdjecia to przypomina mi sie moj osobisty horror w czasie wspinaczki. Co prawda mialam szczescie, bo nie dopadla mnie choroba wysokosciowa, ale tak czy inaczej sama droge na szczyt i potem zejscie z niego wspominam niezbyt radosnie. Moje towarzyszki poszly przodem a ja snulam sie gdzies z tylu zagadujac jakichs Angoli z Manchesteru. Tyle tylko, ze udalo sie! Mam te satysfakcje, ze zdobylam Fuji, mam kilka kamykow zebranych w drodze na dol i zal, ze nie zobaczylysmy krateru (jak na zlosc na szczycie zaczal padac deszcz i musialysmy zaraz schodzic).
Tak czy inaczej Asko, gratuluje odwagi i wysilku, wiem ile to kosztuje, a takze dobrego przygotowania (moj znajomy z Tunezji wybral sie na Fuji w T-shircie- nie wiem co go naszlo, sierota i pacan...)
pozdrowienia z bardzo polskiej Iłży

Dodany 23 sierpień 2006 16:46

Pat napisał/a:

Oczywiście nie wyrobiłem się w jednym poście, więc zacznę drugi (nie specjalnie).

Zaintrygował mnie ten wulkaniczny piach. Ze zdjęć wnoszę, że raczej droga jest utwardzona a ten piach nie jest sypki. Czy to prawda ?
Możesz ocenić stan fizyczny tego piachu, bo nie wiem jakie opony założyć na rower i ile wody potrzebuję na wycieczkę ? ;))

Szkoda że w Polsce nie ma nie organizują wycieczek nocnych na wysokie góry (chyba że o czymś nie wiem). Opcja pójścia małą grupą ludzi w Tatry w nocy nie jest zbyt bezpieczna i może nie spodobać się TOPRowcom.
Pewnie trzeba się wybrać do Japonii aby przeżyć coś takiego ...
Zresztą to niegłupi pomysł :))
Rower bym jednak zostawił w domu ...
Nie jest ze mną jeszcze tak źle, by tłumaczyć Japończykom że mój też może iść, bo ma bilet ;))

Dodany 23 sierpień 2006 16:53

Pat napisał/a:

W ostatnim zdaniu brakuje jednego słowa.
Nie będę mówić o jakie chodzi, żeby nie męczyć już nikogo.
I znowu nabiłem sobie postów (ale tak jakoś niespecjalnie wyszło) :))

Dodany 23 sierpień 2006 16:59

Woofer napisał/a:

Fuji-San Rulez!!!
Szkoda, że nie udało Ci się zdobyć szczytu i zmiażdżyć na nim piwka ;( Góry jak widzę są jednak bezlitosne, a kratery wulkaniczne to już w szczególności. A swoją drogą to ciekawe jak wygląda ten krater?
Pozdrawiam i gratuluję ponadludzkiego wysiłku połączonego z AMS.

AMS występuje u około 25 % osób wchodzących na wysokość powyżej 2500m i u 75% na wysokości 4500m, głównie u osób niezaaklimatyzowanych. Częściej chorują kobiety. Trwa od 1 do 3 dni.

Objawy:
(podobne do kaca)
1. ból głowy (gorszy w nocy i nad ranem)
2. nudności / wymioty
3. brak apetytu
4. osłabienie
5. problemy ze snem, częste budzenie się

Dodany 23 sierpień 2006 18:13

pOdLaK napisał/a:

A piwko pewnie by pomogło na choroba wysokościową ;P

Z moją astmą to nie wiem czy dałbym radę.. ale kiedyś spróbuje..

Piękne zdjęcia, naprawdę rewelacyjne widoki.. ehhh.. znów zazdroszczę :|

A kijeczek Pani przywiezie do PL ? ;PP

Dodany 24 sierpień 2006 7:08

ashka napisał/a:

Dzięki wam. Ostatnio zajęta byłam, ale Marie i Jon dziś wyjechali, więc od dziś będę smutna i samotna :/
Wejście mnie zupełnie nie zmęczyło, no ale głupio z tą chorobą :]

Kijek zaniosę na pocztę i zrobię głupią minę, zobaczymy czy da się posłać. Do kabiny go nie wniosę, do walizki się nie zmieści..... będziem myśleć.

Dodany 24 sierpień 2006 19:57

Atem napisał/a:

Błyskotliwy komentarz na dziś :
Najpierw piwo a teraz to , no nie wiem może ja jestem po prostu sknerą ale kawał DREWNA za 1000 jenów to jak dla mnie lekka przesada. Czy tam nie rosną żadne drzewa czy jak (?) , ja bym urwał kawałek gałęzi i fru na górce :] .
A tak poza tym to również gratuluję kondycji (heh cicha wodo ty jedna , "jedyny sport to brak sportu" coo).Apropo co to za tunel na 25 zdjęciu? (droga dla vip-ów :) ?) i dlaczego zamiast fotek ośnieżonego szczytu to robiłaś zdjęcia bogu duha winnym japończykom (czyli krótko mówiąc czy to wszystkie zdjęcia).

Dodany 25 sierpień 2006 3:13

Atem napisał/a:

Błyskotliwy komentarz na dziś (part 2) :
Co do twojej odpowiedzi to przecież zawsze kij możesz pociąć na kawałki i do walizki się zmieści , a w Polsce "co kropelka ..."

Dodany 25 sierpień 2006 3:18

Pat napisał/a:

Atem:
Czytając Twój komentarz i postawione pytanie:
"Apropo co to za tunel na 25 zdjęciu? (droga dla vip-ów :) ?"
przypomniała mi się pewna ciekawa opowiastka na temat podobnych do wskazanego w pytaniu technicznych rozwiązań, tylko że w Tatrach, na terenie parku narodowego.

Jeśli macie wolny czas możecie wszyscy poczytać, nie tylko Atem :)

Dawno, dawno temu, ale nie za siedmoma górami i lasami, lecz przed II wojną światową w II RP rozpoczęła się budowa ścieżki od schroniska nad Morskim Okiem na Szpiglasową Przełęcz, a dalej do Kasprowego Wierchu i Czerwonych Wierchów. Projekt powstał w Ministerstwie Komunikacji (to ci od szos :P ). Projekt ów nazwano potocznie ceprostradą.
Ceper jest to lekceważące określenie przyjezdnego do Tatr, choć spotkałem się z węższym użyciem tego słowo w stosunku do niedzielnych turystów - przybyszy nieznających zasad poruszania w górach (klapki, szpilki, w samych koszulkach).
Szlak budowano z naruszeniem podstawowych zasad, które obowiązują przy wytyczaniu i tworzeniu ścieżek górskich. Doprowadzono go na Szpiglasową Przełęcz, a idzie pod górę idealnymi zakosami, przecina stok, żleby i poletka kosodrzewiny wieloma zygzakami. Osobiście nim nie szedłem, jednak dobrze go widziałem z innej drogi. Robi wrażenie ... ( szosowa ścieżka powyżej górnego regla roślinności). Kiedyś przy ceprostradzie stały co 100 metów słupy szosowe :))
Nie ma to jak odpowiednia ingerencja w środowisko naturalne ...

Co do Fuji to widzę tam znane szosowe rozwiązania, ale roślinności nie ma tym zbyt dużo. Taka ingerencja w wulkaniczne środowisko moim zdaniem jest znacznie mniejszego kalibru niż wspaniałe rozwiązania polskich międzywojennych i obecnych projektantów.
Nie tak dawno Drugi Projektant Kraju stwiedził, iż terenów chronnionych w programie Natura jest w Polsce zbyt dużo w porównaniu z UE i nie ma miejsca na inwestycje. Tymczasem z różnych mediów dowiedziałem, iż ilość terenów chronionych w Polsce jest mniejsza niż w krajach UE (w jednej kategorii mamy najmniej, w drugiej poniżej średniej). Może KE uświadomi naszego Projektanta.

Tak się rozpisałem o górach, że aż rozpędu sam znalazłem odpowiedź na moje pytanie. 5 stacja leży na wysokości około 2400 m n.p.m. Oznacza to około 1400m przewyższenia w drodze na szczyt.

Asiu:
Nie bądź smutna. Niedługo jedziesz na kolejną wyprawę a później już nasza wspaniała Polska :)) (i w tym zdaniu nie ma żadnej ironii - Polska to fajny kraj).

Dodany 25 sierpień 2006 6:49

Pat napisał/a:

edit: literówki

Dodany 25 sierpień 2006 6:55

pOdLaK napisał/a:

Pat : dziękujemy za wspaniały wykład historyczno-krajobrazowy ;) Szczerze powiedziawszy nie wiedziałem o takiej cepostradzie. Sam miałem pytać co to za tunel na zdjęciu.. ale ten zachód słońca przyćmił wszystko :]

Sam pochdodzę z Kłodzka, miasta z dwoma twierdzami i stadem tuneli, ale jak to zwykle bywa z miejscowymi - ni znaju się w ogóle i ja dawno nie wędrować tamtędy.. ale zapraszam :D

Asiu kiedy wracasz do PL z prezentami dla zasłużonych błyskotliwych komentatorów? pff :P~

Dodany 25 sierpień 2006 8:15

Pat napisał/a:

W Kłodzku byłem. Ostatni raz 2 lata temu. Twierdzę Kłodzką zwiedziłem i część tuneli pod nią też. Fajna wycieczka jest to.

Dodany 25 sierpień 2006 18:28

Dodaj własny błyskotliwy komentarz:

Dzięki, żeś się zalogował, . Teraz możesz dodawać komentarze. (Wyloguj się)

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)


Zapamiętaj mnie: