« Szanghaj po jednym Niebie | strona główna | inna sie pakuje »

czwartek
21
wrzesień'06

よこそJapan!

Wrocilysmy. Moja karta WiFi nie zyje od jakiegos czasu, wiec nie mam prawa polaczyc sie z bezprzewodowym netem u Natalii (no chyba ze z konsolki ;d), a komp M-chan nie chce sie z ta siecia polaczyc (it`s a mystery, ale nawet mi sie nie chce sprawdzac, dlaczego. No ale polskich znakow nadal nie mam. Moge miec za to rosyjskie lub japonskie, jesli mi sie zachce, wzglednie gdy nacisne zly guzik ;d.

Dzis o czwartej rano zwleklysmy sie z lozek w Traveller`s Hostel w Kowloon, wsiadlysmy w autobus (N21) i przed szosta bylysmy juz na lotnisku na Lantau. Amerykanska kontrola to cyrk: przeszukuja wiele z bagazy, przeszukuja WSZYSTKIE sztuki bagazu podrecznego, a to czego nie moga otworzyc - skanuja, a potem, juz w gate-room`ie, losowo robia kontrole osobista jeszcze raz. Mnie sie trafila, lucky me. Uwielbiam byc obmacywana przez losowe Chinki. :]

Za to sniadanie podano nam na pokladzie wysmienite, byl bekon i jajecznica i masa kawy :)

Dla porownania wczoraj w samolocie Eastern China podano nam ... jak by to powiedziec ..... pokarm czesciowo przetrawiony. Przynajmniej tak to wygladalo. Skladalo sie to z rozgotowanego do bialosci makaronu oraz rownie rozgotowanej, bialej ryby. Razem, ustrojone w kilka przezroczystych platkow kolorowej papryki wygladalo to jak, wybaccie porownianie, belt, i tak zostalo ochrzczone.

Swoje korytko z Beltem zamknelam rownie szybko, co otworzylam, ale M-chan dzielnie walczyla o kazdy kawalek makaronu, ktory zdolala wyswobodzic z rybich oparow ... Chinczycy wymietli swoje korytka, ale oni jedza instanty i pluja na podloge (w samolocie jednak sie powstrzymywali ... pewnie spluwali na podloge w toalecie, nie wiem, nie bylam na tyle odwazna by pojsc i sprawdzic). Ech, to sie nazywa roznica kulturowa.

Lot minal blyskawicznie, pobuszowalysmy zgodnie z planem po Narita (ale McDonalds`a ominelysmy ;d) i przed 17 bylysmy juz w Sakura-ku. Zagracilysmy Natalii pol podlogi i poszlysmy odebrac walizy (WALIZORY) z Office w akademiku. Spacer powrotny byl meczacy, mimo ze podjechalysmy autobusem - juz wiem ze na dlugie wycieczki z walizka mnie nie stac, wezme taksowke ;>

Teraz jest chill out, a mentalnie przygotowuje sie na prysznic :] Jutro M-chan zarzadzila shopping spree w Akihabara i Harajuku, przeplatane sushi, wiec jedziemy razem. Ktos przeciez musi zarzadzac z sensem ;d

Mam braki w moim chinskim dzienniku, wiec najpierw go uzupelnie, a dopiero potem zaczne przepisywac na kompa. Stay tuned.

_@"

Komentarze

WiT napisał/a:

Eastern China Air rulez! Alez mi sie przypomnialy niezapomniane chwile...
Ciesze sie ze wyprawa sie udala, chwilami sie martwilem. Nic nie piszesz o zatruciach pokarmowych, niemozliwe.

ps. A w toalecie nie ma mydla, tyle moge powiedziec :)

Dodany 22 wrzesień 2006 0:26

Tata napisał/a:

Nie ma to jak powrót do domu, nawet w Jap!
A my czekamy, tylko kiedy ?

Dodany 22 wrzesień 2006 18:17

Agat napisał/a:

Good, shoping spree brzmi dobrze, b. proszę o tenisówki. I sznurowadła.

Fajnie też, że wracasz, zasiedlisz opuszczone kąty i w ogóle. Ale, ale... co z byletem?

Dodany 22 wrzesień 2006 23:31

ashka napisał/a:

Dostaniesz tenisowki. Jak zabraknie tego modelu, to dostaniesz szaro-rozowe ^_^
Hehehe

Dodany 23 wrzesień 2006 0:07

Agat napisał/a:

Dzięki :] [happy]

Dodany 23 wrzesień 2006 0:10

Atem napisał/a:

Błyskotliwy komentarz na dziś :
Narzeka na rozgotowane potrawy a sama spaliła na początku czajnik ;P

Dodany 7 październik 2006 21:47

Dodaj własny błyskotliwy komentarz:

Dzięki, żeś się zalogował, . Teraz możesz dodawać komentarze. (Wyloguj się)

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)


Zapamiętaj mnie: