« zycie na walizkach | strona główna | ciagle w drodze »

niedziela
24
wrzesień'06

last of Harajuku & Shibuya czyli "Ale mialam dzien"

No nie uwierzycie, jaki mialysmy z Natalia dzien :)

Umowilysmy sie o 12:30 w Harajuku. Pojechalam rowerem do Polnocnej Urawy, by poszperac w zakurzonych pudelkach Second Handu i popatrzec na znajome miejsca.

Potem, juz w Yamanote spotkalam ... Lukasza z dziewczyna (tak, 20 milionow mieszkancow, ale co tam, przeciez jakies prawdopodobienstwo natkniecia sie na znajomych jest :> ). Zeby tego bylo malo to oni rowniez jechali do Harajuku. Ale to nie koniec. Lukasz wraca do PL tego samego dnia co ja, tym samym lotem. Slabe?

Bede miala z kim pogadac ^_^

W Harajuku Lukasz poszedl polowac na gothic lolithas, a ja i Natlia ruszylysmy Takeshita-dori. Zlokalizowalam trampki dla Blondi, ale zakupy odlozylam na pozniej - najpierw sushi!
Mniam mniam.

Jako ze byl to dzien odkryc i niespodzianek, to odkrylam super sushi, ktorego jednak do tej pory nigdy nie jadlam - rodzaj tunczyka zwacy sie z angielska albacore, nazwa polska jest mi blizej nieznana.
Pyszny.

Gdy bedziecie w kaiten sushi w Harajuku to musicie sprobowac.

Po suszarni przyszedl czas obejrzenia mostu, jako ze byla niedziela, najlepszy dzien na ogladanie freak show, a Natalia, tak jak jest tu drugi rok, w zyciu nie widziala wystajacych na moscie przebierancow.

Upal nie pomagal: lolity i inne cuda zbite w grupki chronily sie w cieniu, ale mysmy minely je stwierdzajac, ze wolimy przespacerowac sie zielona droga do Meiji-jingu.

A tam, tuz pod pierwszym torii podchodzi do nas 3 mlodych ludzi i po angielsku (O_o) pyta, czy nie zechcialybysmy dac sie oprowadzic po swiatyni. 日本語は大丈夫です。Zechcialysmy.
I tak oprowadzono nas po Meiji-jingu, wyjasniono pochodzenie najwiekszej, drugiej torii (oryginal splonal w czaie wojny, obecna brama jest nowa, a na dodatek zrobiona z importowanego z Tajwanu drewna, bo w Japonii nie bylo odpowiednio wielkich - i potwornie starych, gotowych do sciecia -_x - drzew.

I tak swiatynia poswiecona Cesarzowi i jego zonie ma torii z importu ;d

Przeszkolono nas w calej procedurze mycia rak, poinstruowano, ze najlepsza moneta do wrzucenia do pojemnika to pieciojenowka (bo ma dziurke),a na koniec widzialysmy slub. Zobaczyc tradycyjny slub w Meiji-jingu to nie sztuka, widzialysmy tu i wieksze, ale ten byl wyjatkowy, bo z mloda Japonka zenil sie .... gaijin!
Lehehe.

Taka para naturalnie przyciagnela tlumik gapiow, ale co tam, my i rodzice pana mlodego bylismy w nim jedynymi barbaryncami...

Potem Natalia opowiadala o rosyjskich zwyczajach weselnych i juz sie ciesze, ze nigdy nie bede rosyjskim panem mlodym. Hyhy.

Wytoczylysmy sie ze swiatyni w jeszcze lepszych humorach. Kiddyland, buty dla Blondi, no to moze terz nalesnik? Mhhhhhh. Poprawilysmy kawarnia, w ktorej dostalysmy wyklad o obrazach wiszacych na scianach.

Z kawiarenki wywlekly nas na chwile jakies halasy z zewnatrz. Okazalo sie, ze jest tu teraz miejscowy festiwal i cala (raczje waska) Takeshita-dori idzie tlumek niosacy mikoshi (bardzo ciezka i bardzo przenosna kapliczka), a za nia wali dziki tlum, klaszczac i krzyczac. Widok z drugiego pietra mialysmy nie powiem, niezly.

Potem zygzakiem, bo od jednych swiecidelek do drugich, kierowalysmy sie w strone stacji. Powrot przedluzyl sie o wizyte w salonie purikura (na Takeshita sa przynajmniej dwa, w obu sa wylacznie maszyny do purikura i stanowiska do ich ciecia), pelnym dziewczynek i dziewczyn pstrykajacych sobie foty :)

Na stacji Natalia pojechala do Saitamy, a ja blizej, bo do Shibuya. Za dwa dni wyjezdzam, chce jeszcze raz poczuc sie jak w Blade Runerze.

Wyszlam przez wyjscie Hachiko i poplynelam za tlumem. Gdy on skrecal, skrecalam i ja. Czasem zahaczalam o cos, co przyciagnelo moj wzrok, by chwile pozniej znowu dac sie uniesc nieprzerwanemu strumieniowi ludzi....

Ech, Shibuya.
Bedzie mi brakowalo tego ogromu, ktory w ciemnosci, oswietlony jedynie neonami i witrynami sklepow, wyglada o niebo lepiej niz koszmarek architektoniczny, ktorym prezentuje sie w ciagu dnia. Bylam w Tokyu Hands i Blisterze i w koncu stwierdzilam, ze czas wracac.

Ale ze rower mialam w Kita Urawa, to bedac tam zajrzalam jeszcze do sklepu z grami, ktory kiedys (dawno, dawno temu) znalazl Joe, a potem wykonywalismy do niego regularne pielgrzymki. Sklep jest w podziemiach budynku z second handem i 100en`em, ale w odroznieniu od nich jest czynny do 1 w nocy, a nie do 7 czy 8 wieczorem.

W koncu wrocilam na odpowiednia strone stacji, odzyskalam rower (obylo sie bez mandatu ;d), ale jakos nie czulam sie gotowa do powrotu. To co, Book-Off?
W Book-Offie troche mi zeszlo (a co sie mialam spieszyc? ;> Na dodatek znalzlam 2 interesujace tytuly ;d), wiec wrocilam do Natalii i Leonory przed 10:00. Nic to, czekala ciepla kolacja i "American Beauty".

I jeszcze M-chan dala znak zycia. Good.

Zycie nadal sie kreci.

_@"

Komentarze

Agat napisał/a:

Butki! ^_^

Nie wiesz tego, ale odbyłaś podróż sentymentalną. Się ją powinno odbywać PO LATACH, a nie od_zaraz. I drobne zakupy nie wchodzą do pakietu! o_0

Ściski, czekamy tu, Agat

PS. M-chan --> do zobaczenia w Wawie, hai?

Dodany 25 wrzesień 2006 15:55

Tata zauważający napisał/a:

...Gdy bedziecie w kaiten sushi w Harajuku to musicie sprobowac... Przyjmujemy, w tej subtelnej formie wyrazone, zaproszenie.
Wspaniały to był dzień, tydzień (własciwie 3 bo Chiny), rok!!!
Ścisk, ścisk

Dodany 25 wrzesień 2006 16:35

ashka napisał/a:

Nawet nie wiecie, jak dobry to byl dzien.
Do tej pory szczerze sie od ucha do ucha, gdy go sobie przypomne.

Drobne zakupy byly na otarcie lez ;d

Dodany 25 wrzesień 2006 23:05

Atem napisał/a:

Błyskotliwy komentarz na dziś :
"Potem, juz w Yamanote spotkalam ... Lukasza z dziewczyna (tak, 20 milionow mieszkancow, ale co tam, przeciez jakies prawdopodobienstwo natkniecia sie na znajomych jest :> ). Zeby tego bylo malo to oni rowniez jechali do Harajuku. Ale to nie koniec. Lukasz wraca do PL tego samego dnia co ja, tym samym lotem. Slabe?"
gdyby tam była taka jedna kaczka to na pewno twierdziła by coś o tym że jakiś układ wmieszał się w to.
"no to moze terz nalesnik?" jeszcze kiedyś będziesz mi wypominać ortografie ;P .
20 milionów chyba bym zwariował ...

Dodany 7 październik 2006 21:56

Beata napisał/a:

witam,
chcialabym sie dowiedziec czy istnieja sklepy z ubraniami harajuku, najlepiej w polsce. Czy w ogole istnieja takie sklepy, czy cala zabawa w tym ze kazdy robi co i jak moze zeby tak wygladac.
Pozdrawiam

betty

Dodany 4 lipiec 2007 13:39

Dodaj własny błyskotliwy komentarz:

Dzięki, żeś się zalogował, . Teraz możesz dodawać komentarze. (Wyloguj się)

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)


Zapamiętaj mnie: