« wrzesień 2007 | strona główna | listopad 2007 »

Instrukcja Wyjazdowa

31 październik 2007, 16:13| | Komentarze (3)

Z serii "Podesłane przez Blondi". Zawiera WYRAZY.

Instrukcja Wyjazdowa

Oto autentyczna instrukcja wyjazdowa dla pracowników pewnej firmy. Z litości wykropkowana została nazwa tego przedsiębiorstwa.
Warto przeczytać do końca. Fajna firma :-)
I jakie życiowe porady

Drodzy Koledzy!

W związku z bardzo bliskim już szkoleniem w Rowach, czuję się w obowiązku podjąć kolejny raz tą syzyfową pracę i zaapelować do Waszego człowieczeństwa, resztek instynktu samozachowawczego i sumienia (trudny wyraz, zjawisko sumienia nie jest wśród Was powszechne, wiem). Jak wiecie szkolenie jest przeznaczone dla pracowników działów sprzedaży ze wszystkich spółek grupy X. Znaczy to, że oprócz nas będą tam również normalni ludzie.Dlatego proszę o przestrzeganie paru zasad, które pozwolą nam przebrnąć jakoś przez ten kolejny ciężki życiowy egzamin:

- nie awanturujemy się zaraz po przyjeździe o warunki zakwaterowania czy miejsce przy stole. Delikatnie zwracamy uwagę osobom odpowiedzialnym za zaistniałą sytuację i grzecznie proponujemy zmianę.

- nie upijamy się do nieprzytomności.

- nie wolno w żadnym wypadku publicznie bić lub lżyć Jarka W.

- nie przewracamy stołów, krzeseł i ław.

nie zasypiamy na krześle, ławce, fotelu ani na stole w trakcie trwania szkolenia cy integracji. Zakaz te dotyczy również pleneru. Pilnujemy się nawzajem i jak kogoś ogarnie słabość grzecznie, spokojnie i dyskretnie ewakuujemy kolegę na z góry upatrzone pozycje.

- nie używamy cały czas wyrazów wulgarnych (np. zamiast powiedzieć "k..a czy masz jeszcze te w dupę jebane papierosy, bo mi właśnie k..a wyszły do ch..a zaje...ego" można powiedzieć "czy mógłbyś mnie poczęstować papierosem albo zamiast powiedzieć "do ch..a! Widziałeś tę su..ę z..., na pewno wali się jak dzika, o ja pier..." można powiedzieć "widziałeś jaka fajna dziewczyna przyjechała z firmy..."

- nie bijemy się między sobą, a ewentualne kłótnie należy przeprowadzać cicho i nie wołać nikogo na arbitra

- nie ryczymy jak dzikie zwierzęta

- nie wycieramy podłogi kolegami z pracy ani ze spółek

- nie pytamy kolegów, którzy mówią rzeczy, które WYDAJĄ się nam absolutnie bezsensowne "głupi się robisz?"

- nie opowiadamy nikomu głupot i nie zanudzamy opowieściami o naszych pijackich bądź seksualnych osiągnięciach

- z Zarządem rozmawiamy TYLKO na trzeźwo !!! Staramy się podczas rozmowy nie opowiadać głupot o naszych niesłychanych możliwościach, umiejętnościach i osiągnięciach - przyszłych jak i minionych. W żadnym wypadku nie roztaczamy przed Zarządem wizji pojemności rynku w poszczególnych grupach asortymentowych. Podczas rozmowy nie należy trzymać rąk w kieszeniach, palić i wydmuchiwać dymu prosto w twarz rozmówcy, ani drapać się po genitaliach (ani swoich ani cudzych). Nie należy również obejmować rozmówcy ramieniem. Pamiętamy, że Członek Zarządu naszej firmy nie jest "luźnym spoko ziomem".

- w żadnym wypadku nie kiwamy ręką na Członka Zarządu Naszej Firmy.

- nie zmieniamy, klnąc na czym świat stoi, regulaminu gier i konkursów przygotowanych dla nas prze pracowników firmy szkolącej.

- jeżeli któryś z uczestników szkolenia nie będzie chciał pić każdej kolejki, nie ryczymy na całą salę "nie chlasz? to po ch..j żeś tu przyjechał"

- nie gwiżdżemy na obsługę, nie domagamy się gromkim głosem wódy, żarcia czy usługi seksualnej.

- nie wolno uniemożliwiać wejścia/ wyjścia z zajmowanego wspólnie z kolegami domku/ pokoju poprzez odbywanie tam długotrwałego stosunku płciowego.

- nie wolno oddawać moczu do umywalek ani pojemników na śmieci. Można to uczynić do klozetu lub pisuaru.

- jeżeli w trakcie zabawy ktoś wyłączy prąd, bo już najwyższy czas iść spać, należy jak najszybciej podać mi szklankę zimnej wody

- przed pytaniem "czy jest tu coś do wypier..nia?", przed wykonaniem "tąpnięcia w Bytomiu" bądź "pionizacji" sprawdzamy czy jesteśmy we właściwym domku/pokoju. Nie wyłamujemy drzwi wejściowych do w/w obiektów "bo tam na pewno się schował!"

- szkody powstałe podczas kretyńskich, pijackich wybryków będą pokrywane z Waszego uposażenia, bez dyskusji.

- będąc pod silnym wpływem alkoholu nie przechadzamy się środkiem ośrodka wczasowego i nie informujemy całego otoczenia, że jest luźno

- chcąc odbić partnerkę w tańcu ( o ile dojdzie do zabawy tanecznej) nie przypalamy nikogo papierosem ani nie odpychamy jak chłopca.

- to nieprawda, że wszystkie kobiety, które będą na szkoleniu mają ochotę pobzykać się z Wami i nie należy również wygłaszać komentarzy w stylu: "ku..a! Tą to bym je..ł..."

- zabraniam łażenia i robienia setek zdjęć w trakcie szkolenia i integracji. W szczególności zakaz ten dotyczy Sebastiana. Jemu nie wolno dotykać aparatu w ogóle!

- nie odbywamy długotrwałych i głośnych stosunków płciowych w pomieszczeniu, w którym przebywają jeszcze inne, postronne osoby, które pragną odpocząć.

- nie obrażamy się wzajemnie i nie snujemy głupawych opowieści o rezultatach nieudanych eksperymentów niemieckich na ludności polskiej.

- przed rozpoczęciem darcia mordy z treścią, która ma zachęcić napotkaną kobietę do natychmiastowego odbycia stosunku płciowego należy się rozejrzeć i oszacować audytorium. Naprawdę nie wszyscy maj ochotę tego słuchać.

Zdaję sobie sprawę z faktu, iż powyżej podjęte sprawy nie wyczerpują bardzo szerokiego wachlarza Waszych możliwości. Jednakże jeżeli narobicie sobie i mi wstydu, i zaprezentujemy się w obliczu koleżanek i kolegów z grupy X, nie jako zgrany kolektyw sympatycznych ludzi, lecz jako banda wyzutych z resztek człowieczeństwa, zezwierzęconych skurwy..ów i pijaków to długo nie będzie żadnego wyjazdowego szkolenia.

Pozdrawiam
[bez podpisu]

trwały link do tego wpisu

FreQ

30 październik 2007, 21:53| | Komentarze (2)

Frequency FreQ

Wiwat, zdjęcia z komórki. Niech żyją!

pełnym zdaniem

W ciągu 2 dni przeczytałam 6 książek. Dwa wykopane w katalogu kartkowym artykuły skserowałam, bo już wymiękałam na tych twardych krzesłach. Przy okazji miałam okazję poznać system zniechęcania czytelników do kserowania wdrożony z sukcesami w Czytelni Bilbioteki na Koszykowej. Zrobienie ksera jednej publikacji wymaga dwukrotnego wypełnienia "Zamówienia o pracę kserograficzną", zapłacenie drakońskiej stawki za 1 stronę ksero A4 i przygotowania do życia z wieczną plama na Honorze, bo te panie już ci dadzą znać, co one myślą o Kserowaniu. Mnie jednak nie udało im się zniechęcić. Heh.

Tak więc mam z 25 stron notatek, które teraz muszę wkompilować w pracę magisterską właściwą, mając przy tym nadzieję, że jej objętość wzrośnie choć o 10 stron.
Ale to dopiero JUTRO. Bo dziś .... dziś gram we "Frequency".

Ymca ymca....

trwały link do tego wpisu

skończone

29 październik 2007, 23:57| | Komentarze (0)

Dużo farby, dużo czasu..

cemetery plaque

A poza tym piszę magisterkę i dlatego milczę, nie bywam i nie odwiedzam. Jutro kończę przygody na Koszykowej, od środy planuję podbój BUWu.

trwały link do tego wpisu

Nana, nanana nanananana... katamari damashii

22 październik 2007, 18:24| | Komentarze (2)

Nie wiem, czy wszyscy kojarzą 塊魂(かたまりだましい) (aka "Katamari Damancy") i jej sequel, みんな大好(だいす)塊魂(かたまりだましい) (aka "We Love Katamari"), dwie wydane na PS2 gry, które zmieniły Wszechświat. Dlatego zacznę od początku...

Fabuła gier kręci się wokół maleńkiego Księcia, który tocząc katamari (dosłownie "grudkę") ma zwinąć wszystko, co mu się po tę grudkę nawinie. Na początku katamari jest maleńkie, zupełnie jak Książę, więc zwinąć można jedynie rzeczy równie niewielkie: gumki do ścierania, kruche ciasteczka z dżemem albo gwoździe. Potem, sukcesywnie, można zwijać przedmioty większe: pingwiny, japońskie lalki, koty, suihanki, ludzi, krowy....

Książę w akcji.

Gra słynie ze swojego super-prostego systemu sterowania - do poruszania Księcia (i katamari) wykorzystuje się jedynie dwa analogi w kontrolerze. Proste, piękne, przyjemne!

dwa analogi, dwa, hurra hurra

A jak jeszcze dodamy niesamowitą muzykę i piosenki piosenki więcej niż radosne?

Don't worry, do your best
Picnic kibun, feel so good
Suteki na afternoon
Furachi na midnight yeah

Działalność Księcia jest cały czas bacznie obserwowana przez ojca, Króla Całego Kosmosu, który w każdej grze jest sprawcą wszystkich nieszczęść, np. po pijaku niszczy wszystkie gwiazdy na niebie, ale bynajmniej się tym nie przejmuje. Żyje w stanie wiecznego zdziwienia, a stosunki z synem ma różne: daje mu prezenty, ale jednocześnie karze go za niewykonanie zadania. Czasami nie potrafi odnaleźć Księcia, gdy ten stoi w grupce swoich kuzynów...
Król Całego Kosmosu tekści jak naćpany, przy czym ustawia słowa w sobie tylko znanej kolejności. Mówi o sobie per "królewscy my", ma Królewską Tęczę i Królewski Chuch. Ma też żonę, Piękną Królową. Innymi słowy: rządzi.

We broke it. Yes, we were naughty. Completely naughty. So, so very sorry. But just between you and us, it felt quite good.

Król Całego Kosmosu

Wystarczy tych wyjaśnień. Wystarczy tylko dodać, że obie gry rządzą. I tu dochodzimy do sedna. Gry są tylko dwie. Konsola PS2 odchodzi w zamierzchłą przeszłość, więc kolejną, trzecią część Księcia wydano na przenośne PSP. Drobny problem: PSP nie ma dwóch analogów.
I tu pojawia się Straszna Myśl: co się stanie z legendarną bezstresową rozgrywką.... aaaaaaaaaaaa.
W tym miejscy Kuzyni Księcia rozbiegają się w popłochu.

tylko jedne analog ... o bosh

Tak, trzecia część, (ぼく)(わたし)塊魂(かたまりだましい) (aka "Me & My Katamari") wyszła na PSP.

Oprawa jest identyczna do tej znanej z PS2, tyle że tym razem Król Całego Kosmosu jeżdżąc na nartach wodnych produkuje wielkie tsunami i niszczy wszystkie wyspy... taaaaa. Teraz Książę musi je stworzyć na nowo, zwijając co się da.

No i dochodzimy do systemu sterowania .... nie to, że jest zły. Nie jest. Zamiast analogów używa się obu krzyżaków i klawiszy L/R, i mimo, że system jest do opanowania, ale nie ukrywajmy, krzyżakom daleko do analogów. Na pewno nie jest tak intuicyjny, jak w grach z PS2. Na dodatek jakoś tak łatwiej w tej grze utknąć, np. między dwoma budynkami, które są jeszcze zbyt duże, by je zwinąć. I nie idzie, ani prawo, ani lewo, trza się naszarpać, żeby się z takiej pułapki wydostać. Ale to nic.

Największą bolączką gry są przerwy na ładowanie / odświeżenie planszy w trakcie poziomu. Po prostu nagle wyświetla się ekran "Proszę czekać" i pozostaje poczekać .... paranoja jakaś. A jeśli jeszcze poziom obejmuje zwijanie katamari od mikruska (5cm) do giganta (20m) to poza ładowaniem planszy przy odświeżaniu przedmiotów, raz na pewien czas gra ma przerwę na ładowanie całego poziomu, gdzie Książę jest auto-magicznie przenoszony .... i dopiero wtedy może zwijać dalej.

Poza tym klimat jest identyczny i dostatecznie pokręcony.

Ostatnio nie bardzo mam czas na granie, tyle co wieczorem wyciągnę PSP .... zawsze poziom czy trzy można przejść :-)

PS Polski dystrybutor zamiast słowa zwijać używa "skulać" ... brrrrr.

PS2 Do gry dodali plakat. ^_^

PS3 Zauważcie, że wykorzystałam Ruby, chyba po raz pierwszy na tej stronie :)
Wbrew pozorom nie żyję na kompletnym bezludziu i o istnieniu Ruby wiedziałam, ale że jego domyślne wyświetlanie w Firefoxie kłóci się z moim poczuciem piękna, to go nie stosowałam. Dziś jednak zainstalowałam wtyczkę i już jest cudnie, zupełnie jak w komiksach i Internet Explorerze, hehe.

My, Earth really is full of things!

trwały link do tego wpisu

wybory

21 październik 2007, 23:24| | Komentarze (5)

Wśród 60% ludzi, którzy wzięli udział w wyborach, ponad 75% głosowało na partie konserwatywne.
Przerażające.

trwały link do tego wpisu

PC-Wocky

11 październik 2007, 20:42| | Komentarze (0)

Nadal jestem na etapie przypadku Compaq Computers. Szkoda, że tego wiersza nie mogę w pracy magisterskiej zacytować..

'Twas brillig and the slithy clones
Did grab and gobble market-share
All mimsy were the Microsofts
And the Apple Mac was there.

Beware the Gang-of-Nine my son
The installed base, the offshore loss
Beware the dreaded UNIX bird
And shun that single-tasking DOS

He took his MCA in hand
Long time the Gang-of-Nine he sought
So rested he by the big blue tree
And hatched his big blue plot

And as in uffish though he lay
The Gang-of-Nine with specs unfurled
Came whiffling through with EISA
And burbled to the world

With PS/2, OS/2 and through and through
His MCA went snicker snack
He left them dead and with their head
His market-share came back.

And hast thou slain the Gang-of-Nine !
Come to my Armonk my big blue boy
Oh frabjous day, Oh MCA
He chortled in his joy.

'Twas brillig and the slithy clones
Did grab and gobble market-share
All mimsy were the Microsofts
And the Apple Mac was there

Jim Pinto

trwały link do tego wpisu

Muppet Sejm 8

10 październik 2007, 22:59| | Komentarze (5)

Świeżo obejrzane w Szkle - zdecydowanie polecam :-)

trwały link do tego wpisu

politycznie twoja mać

10 październik 2007, 14:45| | Komentarze (5)

Nie rydzykuj. Głosuj. Urna twoja mać.

trwały link do tego wpisu

jasne strony

10 październik 2007, 14:33| | Komentarze (2)

Żeby nie było, pracy magisterskiej stuknęło już 40%, co uważam za pewien, choć niepełny, sukces. Obecnie zajmuje się ś.p. Compaq Computer Corporation i wpadło mi coś takiego:

"Portable 2 Compared to This Fish" - JOHN CLEESE Compaq Ad

:-)

trwały link do tego wpisu

normalnie holistycznie jest

9 październik 2007, 21:12| | Komentarze (0)

Wrzuciłam do google frazę "holistic design", licząc na znalezienie istniejącego już w literaturze tłumaczenia.

Surprise, surprise!
Wyniki wyszukiwania "holistic design" w języku polskim.

I już wiadomo, czym się zajmuję w ramach pracy nad magisterką ;P

trwały link do tego wpisu

złooooo

8 październik 2007, 15:11| | Komentarze (1)

A gdy już myślicie, że gorzej już być nie może, Annete znowu zaskakuje:

Jesli Anette Olzon nie opanuje starych piosenek względnie nie zostaną one wyrzucone z repertuaru, to jednak nie jadę na ten krakowski koncert ....

Co za koszmar.

trwały link do tego wpisu

Monstrualne pająki istnieją.

5 październik 2007, 19:50| | Komentarze (5)

Dowiedziałam się, że te monstra, które od iluś lat nie pozwalają mi w spokoju wejść do większości pomieszczeń w domu, a dłuższy pobyt w piwniczce zawsze kończy się spotkaniem przynajmniej z jednym przedstawicielem gatunku, to kątniki.

Nie wierzyliście mi, że tu żyją mostra?! A jednak! One, w wersji "kątnik mały" dorastają do 8 cm! A jest jeszcze wersja "kątnik duży"....
Daruję wam wymiary.

Jedyną osoba, która nie boi się tych monstrów, jest Gruby. Jako metoda na eksterminacje całego gatunku nadaje się jednak słabo, bo go często nie ma. Stąd pytanie: może ktoś ma jakiś sprawdzony środek na "pajączki"?

I nie pisać mi, że to pożyteczne zwierzątka, bo jak by wam takie 8-centymetrowe, czarne bydlę zasuwało z dużą prędkością pod nogami, to tez byście zeszli.
No.

Chętnie przyjmę każda (w miarę sensowną) radę. Okien już nie otwieram, więc pewnie kiedyś tlen się skończy i je wyduszę.... muahahahaha.

trwały link do tego wpisu

Amaranth - Nightwish

5 październik 2007, 11:37| | Komentarze (1)

Dopiero dziś udało mi się przesłuchać najnowszy singiel "Nightwish" - "Amaranth" - z nową wokalistką, Anette Olzon.
Muzyka nightwishowa, ale wokal (może w połączeniu z ogólna kompozycją) jakoś mi "Within Temptation" przypomina. Ale nie jest źle, trza będzie się z całym, świeżo wydanym albumem zapoznać ;>

BTW W ramach najnowszej trasy koncertowej "Nightwish" da jeden koncert w Polsce, ZNOWU (patrz miejsce ADULRUNA REDIVIVA) w Krakowie. Ech. Hala Wisły (gdziekolwiek to jest), 19 lutego 2008....

I jak wrażenia?

trwały link do tego wpisu

sprawa przystankowa

3 październik 2007, 16:59| | Komentarze (3)

Ostatnio sukcesywnie zrzucam z komórki zdjęcia z ostatniego roku, a co niektóre wrzucam na flickr.

Jednym z nich jest zdjęcie naszej długo wyczekiwanej budki autobusowej. Żeby nie było, mieszkam tu lat ponad 15 i takie luksusy to u nas na Siekierkach rzadkość prawdziwa. Budka nie jest najnowsza, raczej jest mocno wiekowa i pewnie przeniesiona z jakiejś szczęśliwszej części Warszawy, ale JEST.

Whoa! Our bus stop got a bus shelter!

Ale ja nie o tym.
To zdjęcie, mimo że marnej jakości i nie wrzucone do żadnej grupy, w ciągu nocy dostało się do ulubionych zdjęć pięciu osób :-) いい、ね?

2012

A skoro już jesteśmy przy Warszawie, to Blondi podesłała niniejszy dowcip:

Rok 2012.
Armia odrodzonego imperium rosyjskiego podbiła już prawie całą Europę.
Ostatnie niedobitki NATO rozpaczliwie bronią się na Skale Gibraltarskiej.

Generalissimus Putin podchodzi do ogromnej mapy kontynentu i z dumą spogląda na swoje zdobycze.
- Wszystko moje! - mruczy z zadowoleniem.
Nagle jego uwagę przykuwa niewielka żółta plamka w Przywiślańskim Kraju.

Zadowolenie generalissimusa w mgnieniu oka zmienia się we wściekłość.
- Co to jest! - cedzi ze złości poczerwieniały Putin.
Cały sztab generalny zamarł strwożony w bezruchu. Nikt nie ośmielił się przerwać tej złowieszczej ciszy.
- Co to kurwa jest! - wrzasnął Putin.
Na te słowa wystąpił głównodowodzący marszałek i bijąc wiernopoddańcze pokłony z duszą na ramieniu odpowiedział:
- Wybaczcie wasza dostojność, to Wietnamczycy nadal bronią warszawskiego Stadionu...

trwały link do tego wpisu

Wybory 2007

2 październik 2007, 21:31| | Komentarze (8)

Głosuj albo one zrobią to za ciebie!

Uuuuu, brak panoramy boli... w 1024x760 część zdjęcia jest ucięta. Hmmm. Niby mam mniejsze, ale w sumie tak jest nawet ciekawiej ^_^

trwały link do tego wpisu

Vader - Sword of Witcher

2 październik 2007, 12:40| | Komentarze (1)

Vaderowy kawałek do najsłynniejszej polskiej produkcji ostatnich .... lat (hehehe), gry "The Witcher". Gra, działająca na zmodyfikowanym silniku Aurora, ma się ukazać pod koniec października.

Taki mało Vaderowy ten kawałek, prawda?

PS Bilet na Vadera w Japonii kosztował około 700+ zł, w PL to tylko 35zł .... aż wstyd nie skorzystać z okazji ;>

trwały link do tego wpisu