« styczeń 2008 | strona główna | marzec 2008 »

wybywam na tydzień

29 luty 2008, 19:57| | Komentarze (3)

Powoli wchodzę w system produkcyjny tepsowego CRMa. Jest ogromny, z setkami tabel i widoków, i tysiącami definicji. Większość komentarzy w kodzie to po prostu... zakomentowany stary kod. Plask.
Maaaasę czasu zajmuje mi dokopanie się do potrzebnych definicji, ale pocieszam się, że każdy przez to przechodził.

Dopisałam już jedną funkcjonalność i nawet ją imieniem i nazwiskiem podpisałam, mogę już więc twierdzić, że i na tepsie odcisnęłam już swe piętno, hehe.

Teraz w teorii się pakuję, ale że tradycyjnie zaczęłam od coli na wzmocnienie i kompletowania konsol, a teraz już Matrix 3 się zaczyna, to pakowanie czeka w kolejce. Matrixa 3 Nigdy go nie widziałam, więc spakuję się w przerwach na reklamy.

packing

Odezwę się za tydzień.

trwały link do tego wpisu

urlop!

25 luty 2008, 21:01| | Komentarze (0)

Nie ma to jak popracować 3 tygodnie i dostać urlop :) Ale już postanowione, w sobotę znikam i cały tydzień mnie NIE MA. Laptopa NIE BIORĘ. Mam laptopoowstręt i spokojnie przeżyję tydzień bez netu i komputera. Powiem więcej, i 2 tygodnie bym przeżyła!

Konsolki jadą jednak ze mną, bo rozrywka być musi. Może w końcu jakąś grę na PSP skończę.

Książek nie zabieram, gazety będą musiały wystarczyć. Książki ogłupiają, w tym roku udało mi się skończyć jedną (słownie: jedną).

Z życia gadżeciarza: nabyłam "Guitar Hero III", a tu jeszcze Lidka jedzie do Japonii i dokupi dóbr wszelakich. Żyć nie umierać. Tylko nad kondycja muszę popracować, bo po 1 imprezie mam zakwasów na 3 dni.

TODO:

25-lecie Vadera

trwały link do tego wpisu

mission

14 luty 2008, 18:24| | Komentarze (4)

Od tygodnia, od kiedy znana jest sprawa skatowania konsultanta, chodzi u nas tekst: "Kto jeszcze chce złożyć wypowiedzenie?" ;>

Człowiek nie jest z mojego projektu, ale z projektu w tej samej branży, więc i od nas próbowano wyciągnąć kogoś na zastępstwo. Mission: failed.

Następnie przyszli kolesie z TePsy i próbowali zabrać nam krzesła, które niby były ich, a poznali to po naklejkach, choć te na każdym krześle są identyczne. Na szczęście nasz manager jest dosyć terytorialny. Mission: failed.

Wesoła praca, ten consulting.

trwały link do tego wpisu

dzień bez pracy!

9 luty 2008, 23:13| | Komentarze (2)

Nie ma to jak weekend pełen zaległych porządków. Choć to raczej odgruzowywanie, bo to już jest taka skala problemu: walczę o przestrzeń z materią nieożywioną.
Zripowałam do oggów ze 20CD, żeby mieć z czego wybierać, stosownie do pracowej lektury: do widoków black, do obiektowości power ... ;> Moje słuchawki dogorywają, trzeba będzie upolować nowe. Tym razem firmy innej niż Creative, bo te jakieś mało wytrzymałe są.

so many things, so little time

Trochę się tego nazbierało.
Gorąco polecam antologię Samaela (to ten czarny album) - mnie osobiście nie przeszkadza, że zespół ma coraz bliżej do Rammstein'a.

Psuja dnia

A z ciekawostek: mój Kensington JUŻ zdążył się zepsuć. Zastałam go rano w pozycji "a ja się nie przekręcę", więc obecnie mój laptop chodzi bez smyczy. Czad po prostu i kolejny, acz niewystarczający powód, żeby się w końcu pojawić w biurze - źródle kart żywieniowych, karnetów sportowych i nowych, działających linek.

trwały link do tego wpisu

pracuje się

6 luty 2008, 21:11| | Komentarze (5)

Siedzę i zgłębiam platformę, w której będę programować, gdy już projekt wejdzie w fazę developerską. Przeczytałam 21 rozdziałów, zostało mi minimum drugie tyle. Dziś wydłubałam kilka tabel, może do piątku nawet coś napiszę.

Przychodzę na 8:30, wychodzę o 17:30. Może gdy nauczę się jeść rano śniadanie i obywać się bez lunchu, to uda się dobić do wymarzonej 16:30. Na razie bez lunchu nie ma szans, bo bym z sił opadła...

Gmail działa tylko w domenie tpsa, ale czasem udaje się mieć do niej dostęp - tak jak dziś. Słuchałam też sobie muzy i sączyłam herbatę malinową. A jeszcze mi za to wszystko zapłacą...

trwały link do tego wpisu

praca na start

4 luty 2008, 19:15| | Komentarze (5)

Pierwszy dzień w nowej pracy:

A jutro: "Dzień dobry, TPSA!". Złoooooooooo!

trwały link do tego wpisu