« czerwiec 2008 | strona główna | sierpień 2008 »

zdjęcia z Castle Party 2008

29 lipiec 2008, 22:25| | Komentarze (1)

Castle Party 2008

Castle Party 2008 Castle Party 2008 Castle Party 2008 - Marysia Castle Party 2008 Castle Party 2008 Castle Party 2008

I oto upragnione zdjęcia z "Castle Party". Część nie do końca wyszła tak, jak chciałam, nieostra albo w barwach zdecydowanie odbiegających od rzeczywistości, ale nic to, robię postępy. Zdjęć jest dostatecznie dużo, żeby było w czym wybierać.

Na razie do albumu na flickr wrzuciłam 40 zdjęć, na więcej nie starczyło mi czasu. Kolejne porcje będa, kiedy będą ;>

trwały link do tego wpisu

nie ma mnie do poniedziałku

24 lipiec 2008, 21:41| | Komentarze (2)

Spakowałam plecak(or) niczym niedzielny turysta, tak się spieszyłam. I na domiar złego Compiz mi się zbiesił. Bue.

Do zobaczenia po Ciemnej Stronie.

trwały link do tego wpisu

fuck you, Warsaw!

19 lipiec 2008, 18:27| | Komentarze (3)

Combichrist flyer 2008

Koncert Combichrist już za nami. Tym razem (-> this shit will f*ck you up) publiczność przybyła zdecydowanie liczniej (200 osób?), a piwo było jeszcze gorsze. Supportujący "Controlled Collapse" ani nas ziębił ni grzał, więc nie ruszyliśmy się ze schodków. Wiwat schodki i dni bez deszczu!

Pozytywnie zaskoczył kramik, z cenami płyt zdecydowanie na polską kieszeń, i sam Combichrist, dając mocny koncert z masą znanych kawałków. Nie obraziłabym się, gdyby grali jednak nieco dłużej.

przy okazji:

Mam zajebiste spodnie, nawet dwie pary. Tak tylko chciałam się podzielić.

trwały link do tego wpisu

nowa zabawka

9 lipiec 2008, 23:44| | Komentarze (4)

new toy ^_^

Bubblegum Crisis 1/15 Moto Slave + Priss

Więcej zdjęć będzie, gdy znajdę czas. Może w niedzielę, gdy już uporam się z innymi zadaniami. na razie musicie mi wierzyć na słowo, że fajna jest. Moja nowa zabawka.

Rozłożenie motoru w Moto-Slave'a zajęło mi tylko 30 minut, wspomaganych wielostronicową instrukcją .... Ma się talenta inzynierskie ;>

trwały link do tego wpisu

zmęczenie materiału

6 lipiec 2008, 15:31| | Komentarze (4)

Osiągnęłam, a raczej wróciłam do etapu, w którym nic mi się ni chce. Nie chce mi się iść na dzisiejszy, ostatni już dzień festiwalu. Nie chce mi się po raz n-ty jechać na wydział. Tylko spać mi się chce.

A co do festiwalu, "Plan dziewiąty z kosmosu" jest na razie niekwestionowanym liderem. Był tak zły, jak zapamiętałam. Prezentowany przed nim "Maniac" ...

Nie eksperymentuję na kotach, bo zbyt często myślę o Szatanie.

Taaa, drugie miejsce.
Na tym tle sobota wypadła blado: "Zabójcze ryjówki" były złe, ale "Starman" był tylko przeciętnym tokusatsu, dość zmasakrowanym przez amerykańskiego montażystę, sklejającego film z japońskiego serialu. Mam żal do prowadzącego, że sprowadził "Starmana" do grupy filmów o potworach (sic!) dowodząc, że o tokusatsu jako gatunku wie niewiele. Wiedze zdawał się czerpać z Wikipedii, a Godzirę nazwał Goirą....

Świętokradca.

Publika, jak to publika - na "Maniaku" pustki (w sumie ze 20 osób), na "wypada-znać-skoro-Burton-zrobił-o-nim-film" Edwardzie Woodzie zapełniło się pół sali. Sobota marna, bo liczniejsza już publika skoncentrowała się na konsumpcji i niekontrolowanym wyciu w losowych momentach. Dlatego dziś biję się z myślami, czy warto iść na seans.

W programie perełki, ale atmosfera nie ta, gdy publika śmieje się z ... efektów specjalnych (sztuka, przy filmie z lat 30-stych) i obcisłych kostiumów.

Ech..

trwały link do tego wpisu

sobota

5 lipiec 2008, 9:57| | Komentarze (2)

Dżizas: programowanie

trwały link do tego wpisu