« listopad 2009 | strona główna | styczeń 2010 »

ja vs. filtr 1:0

30 grudzień 2009, 15:52| | Komentarze (2)

Słowem wprowadzenia: filtr polaryzacyjny odmówił rozstania się z obiektywem. Brud, kurz i czysta złośliwość spowodowały, że filtr miesiącami był tam, gdzie najwyraźniej być chciał, a ja cholerstwa nie byłam w stanie odkręcić.

Browarki zasugerowały zimne kąpiele. Władowałam więc obiektyw do torebki, całość do lodówki i figa, prawa fizyki najwyraźniej nie dotyczą filtrów. Ech.

W końcu wygooglałam legendę o przedmiocie gwarantującym moc odkręcania zbyt mocno przykręconych filtrów. Legendę o kluczach do filtrów. Wszystko układało się cudownie do momentu, gdy, zdecydowana na wszystko, postanowiłam takowy klucz kupić. Figa, rozmiar 82 milimetry najwyraźniej nie jest produkowany. Ech.

Olśnienie przeszło później, a chwila gmerania w kuchennej szufladzie zaowocowała plastikowym otwieraczem do słoików. I wiecie co? Otwieracze do słoików produkują w odpowiednich rozmiarach.

no filter wrench?

I wiecie co jeszcze?

Otwieracz do słoików potrafi czynić cuda. Z filtrem też sobie poradził. ^_^

trwały link do tego wpisu

wdech, wydech (II)

29 grudzień 2009, 17:22| | Komentarze (1)

Kupuje człowiek serial z nadzieją, że go sobie w święta obejrzy i co? Na progu ląduje wyłącznie sezon drugi. No ludzie....

trwały link do tego wpisu

wdech, wydech

28 grudzień 2009, 23:56| | Komentarze (1)

Pożywkę napotkało zaniedbanie. Ale że zupełnie nic się nie działo, to zaniedbanie zeszło.
Skończył się czas orki, więc szanse, że znowu nastanie tu taka pustka są tylko niewielkie.

nadrabianie

W ciągu ostatnich kilku (wolnych!) dni udało mi się przeczytać cztery książki (te najcieńsze :> ), wyczyścić wszystkie buty, jakie weszły mi pod nogi oraz wyprodukować i zamówić spersonalizowaną kartę miejską cudnej urody (już samo moje zdjęcie daje jej +10).

Wzorem pochwalę się, gdy już będę mieć pewność, że mi ją ZTM wyprodukuje. Czyli pewnie nie w tym roku, bo spersonalizowana karta to marzenie każdego Warszawiaka, więc kolejki są ogromne. Ale wystoję moją, już wy się nie bójcie.

Na polu muzycznym posucha, trafił się jeden jedyny koncert - grudniowy "Samael" + "Paradise Lost", ale wrażenia po nim mieszane. W styczniu szykuje się "The 69 Eyes" w Progresji, może tam będzie lepiej, zwłaszcza że ostatni ich koncert w PL był świetny.
Na wiosnę "Rammstein", a w lecie trza przecie do Bolkowa trafić, a i na warszawską "Metallikę" wypadałoby pójść, "Behemotha" posłuchać.

Miałam fazę na iPhone'a, orzeźwienie przyszło razem z ceną. Na pocieszenie mam nowy dysk twardy, na którego obecnie zrzucam całą posiadaną muzykę. Szkoda tylko, że EAC za nic nie chce obsługiwać kanji. I UTF-8 w całości. Ech.

CDN jutro. 'noc.

trwały link do tego wpisu