« styczeń 2010 | strona główna | kwiecień 2010 »

it's alive!

21 marzec 2010, 12:21| | Komentarze (1)

Żyję żyję żyję żyję.

Kombinacja praca-urlop-konsola okazała się być 100% skuteczna w zjadaniu mojego czasu, który mogłam przecież poświęcić na zajęcia znacznie bardziej kształcące, choćby pisanie na pożywce. A tak czego nie zarobiłam i nie zjadłam, to zgubiłam.

Z tegorocznych plusów: liczba przeczytanych książek wzrasta systematycznie, co po zeszłorocznym braku osiągnięć w tej dziedzinie brzmi naprawdę nieźle :)

HyperionUpadek Hyperiona

Każdy z kolejnych trzech tomów "Pana Lodowego Ogrodu" Jarosława Grzędowicza był słabszy od poprzedniego, pozostaje nadzieja, że zamykający sagę tom czwarty podniesie poprzeczkę.

Nadal nic nie pobija "Hyperiona" Dana Simmonsa. Siedmiu pielgrzymów, sześć historii, u celu podróży życzenie jednego zostanie spełnione, reszta zgodnie. Połknęłam w 2 dni. Na półce czeka jeszcze dwutomowy "Endymion".

Wygrzebałam wszystkie książki, których nie czytałam / nie skończyłam / nie pamiętam i metodycznie kończę każdą. Na końcu półki czeka "Lód". Już mam dreszcze.

♩♭♫

Z obrazu pełnego nieżycia wyłamuję się wyłącznie koncertowo: w styczniu dotarłam na "The 69 Eyes" (♡), a w marcu do Łodzi, na "Rammstein'a". Swoją drogą łódzki support w postaci "Combichrist" był beznadziejny - mam wrażenie że głównie w powodu tragicznie ustawionego dźwięku - szkoda, bo zespół lubię. I śnieg mogli już sobie w marcu darować.

trwały link do tego wpisu