« kwiecień 2010 | strona główna | czerwiec 2010 »

braki

20 maj 2010, 11:44| | Komentarze (0)

Sezon leworęcznej niesprawności płynnie przeszedł w sezon nieprzerwanego zasuwu. Jednak znaki na niebie i ziemi wskazują, że i ten ma się niebawem skończyć. Gdy tylko ustalimy wspólną definicję "niebawem".

Kyś

Stan obecny - 6 dni pracy po 10 godzin dziennie przetykane nitką wycieczki na Żerań celem rehabilitacji - nie pozostawia zbyt wiele miejsca na inne uciechy. Zmęczonam, liczę dni do końca wyroku.

Długie podróże i czas spędzony w poczekalni przyczyniają się znacznie do spustoszenia na półce "Do przeczytania / Do skończenia / O, matko, nigdy przez to nie przebrnę". Pech chciał, że rano w autobusie skończyłam "Kysia", a dziś lektury jeszcze na godzinę by się przydało. Taka książka czytana w poczekalni może człowieka z niejednej opresji wybawić. Zwłaszcza opresji po pięćdziesiątce, takiej, co lubi opowiadać o swych licznych schorzeniach każdemu, kto skieruje nos w jej stronę. Lepiej nos w książkę schować, opresja może bokiem nie przejdzie, ale i zaczepić nie ma jak.

cantos

Kończę też kolejne tomiszcze Pieśni Hyperiona i coraz częściej łapię się na poszukiwaniu choćby skrawków informacji na temat planowanej ekranizacji dwóch pierwszych tomów Pieśni, opowieści o Pielgrzymach. Brakuje udanych ekranizacji dobrych powieści sci-fi (bo tych nieudanych jakoś nigdy nie brakuje ... patrz Solaris), pozostaje mieć nadzieję, że Hyperiona nie spłycą i nie zohydzą.

Na froncie konsolowym gorzej, czasu brak, nawet nową baterią do DSa nie idzie się nacieszyć, bo kiedy. A zaległości rosną...

CrackdownBully Scholarship EditionThe Orange Box

woda idzie nam naprzeciw

Od wczoraj mamy w Warszawie alarm przeciwpowodziowy, mamy chronić inwentarz i osoby własne. Osoba własna interesuje mnie znacznie mniej niż zawartość piwniczki - piwniczne okienko nie ma certyfikatu wisłoszelności. Żubry z zoo mają gorzej, są pod ochroną, więc je w razie czego zastrzelą.

trwały link do tego wpisu