« lipiec 2011 | strona główna | listopad 2011 »

jedziemy

27 październik 2011, 19:14| | Komentarze (0)

Przełom grudnia i stycznia spędzamy w 30-stopniowych klimatach Azji południowej.

Szczegóły: w przyszłości. Na razie potrzeba nam stosu wiz.

trwały link do tego wpisu

ciemno i zimno i leżę

18 październik 2011, 8:32| | Komentarze (0)

W efekcie mogę pisać wyłącznie o tym, co można robić w zaciszu 4 ścian. Moich nowych 4 ścian, zamieszkiwanych skutecznie od 2 miesięcy.

4 ściany i dach

Własne 4 ściany (i dach) mają jeszcze pewne braki, np. brak półek na książki, ale mają lodówkę, internet i telewizor oraz bardzo wygodną kanapę, więc nie narzekam. Leżę i nic nie robię. Przeczytałam 6 książek - stosy to bardzo stabilne konstrukcje.

Planuję wycieczkę po meble ogrodowe, bo ogrodu u mienia niet, ale mam taras wielkości boiska. Małego boiska. W sam raz na baaaaardzo wygodne fotele. Tylko trzeba je kupić.

papier

Poza tym choruję na książki z serii "Uczta wyobraźni" (już kiedyś o niej wspominałam): naprawdę można przy nich ryzykować zakupy w ciemno.

Przeczytałam "Fincha" Jeffa VenderMeer'a - wilgotny, grzybowy klimat tak mi się spodobał, że teraz poluję na resztę opowieści o mieście szaleńców. Niestety, pierwsza książka VenderMeer'a ukazała się dosyć dawno temu nakładem Solaris i na razie nie udało mi się jej dopaść.

Skompiluję listę książek z ostatniego półrocza i podzielę się wrażeniami. Wcześniej jednak potrzebuję półek na książki. Nic tak nie odświeża pamięci jak ustawianie książek.

WWF - Warszawski Festiwal Filmowy

W tym roku nie szalałam, poszłam na 4 filmy. Także dlatego, że nie bardzo było na co iść. Większość filmu wydawała się bardzo siebie podobna, tylko dekoracja się zmieniała.

Obejrzałam "List do Momo", "Majid", "Szepczący w ciemności" i "Alois Nebel".

List do Momo (Momo no tegami)

Producenci nie ukrywają inspiracji, "Tonari no Totoro" nadal niepobity, ale to i tak przyjemny film.

Majid

Chcę na DVD.

Szepczący w ciemności (The Whisperer in Darkness)

Tym razem (patrz: Call of Cthulhu) HPLHS (Howard Philip Lovecraft Historical Society) wyprodukowało film dźwiękowy, w zamierzeniu stylizowany na filmy grozy z lat 30'stych. Zbyt wysoka jakość dźwięku i kilka trochę zbyt szybkich ujęć psują wrażenie wiekowości, ale największy zarzut mam do scenariusza - do oryginalnej historii dopisano nowe sceny. Nic nie mam do nowych scen, ale scenę z samolotem można było sobie odpuścić.

Fanom, choć nie fanatykom, i tak się spodoba.

Alois Nebel

Też chcę na DVD.

trwały link do tego wpisu