« sierpień 2014 | strona główna | październik 2014 »

powrót legendy

30 wrzesień 2014, 14:06| | Komentarze (1)

Mam ileś nieskończonych, a w efekcie nieopublikowanych notek na pożywkę, ale to nic! Dziś w kioskach (kios-kach!) pojawił się nowy numer powstałego z grobu magazynu "Secret Service".

Trochę żal żółto-czerwonej szaty graficznej, ale całość prezentuje się okazale - pewnie dlatego okazałość kosztuje 15zł - i przekonująco pachnie.

Secret Service #97

Zawartość zdołałam jedynie pobieżnie przejrzeć, ale zapowiada się obiecująco: Sierra On-line, UFO Enemy Unknown, Przecieki i Supery.
Dziś wieczór SS powalczy o czas z Diablo 3. Szanse ma. Niezerowe.

trwały link do tego wpisu

Praga. Jak w czeskim filmie.

17 wrzesień 2014, 10:04| | Komentarze (1)

Prague 2014

To na zdjęciu to ramen. Taka japońska wariacja na temat zupy chińskiej. Pyszna.

koncerty

Pojechałam do Pragi na koncert XIII. Stoleti (przegenialny, nie ma to jak granie przed własną publicznością) i Inkubus Sukkubus (... brak mi słów, ale mam zdjęcia).
Inkubus Sukkubus miał na scenie wokalistkę Candię oraz dwóch zupełnie nieprzydatnych gitarzystów. Bodhrain nie było, był automat perkusyjny i bardzo dużo grania z playbacku.

Kluczowym elementem koncertu były jednak wizualizacje. Tego się nie da opisać, ale każdy może spróbować je sobie wyobrazić: proponuję wyjąć animację postaci ludzkiej z dowolnej produkcji komputerowej z początku lat 90tych. Rozebrać, dodać elementy brakujące, acz niezbędne: skrzydła wróżkom, rogi sukkubom, kociołki, szkielety, itp. I już. Można grać.

Koncert, nawet przy braku kluczowego instrumentu, byłby zdecydowanie bardziej klimatyczny, gdyby nie te animacje.
Ujeżdżanie kociołka to było coś....

Prague 2014

A jeśli mowa o playbacku:

Prague 2014

co Praga ma do zaoferowania

Wróciłam z Pragi z zapasem Kofoli, zbiorem podarków głównie w postaci Lentilków, przecudnym zaparzaczem do herbaty oraz żywym wspomnieniem ramenu.

Pogoda była pod psem, a zdjęcia robione kartoflem.

Prague 2014 Prague 2014 Prague 2014 Prague 2014 Prague 2014 Prague 2014 Prague 2014 Prague 2014 Prague 2014 Prague 2014

trwały link do tego wpisu

Kambodża 2014/2015

16 wrzesień 2014, 16:16| | Komentarze (0)

Szkic tegorocznej wyprawy do Kambodży.

Trasa zaczyna się i kończy w Wietnamie:
Ho Chi Minh
Phnom Penh
Kratié
Sen Monorom
Siem Reap
(jezioro) Tonle Sap
Sihanoukville (przejazdem)
(wyspa) Koh Rong
Kampot
(park) Bokor
Kep
(wyspa) Koh Tonsay
Phnom Penh
HCMC

Szczegóły, takie jak kolejność i kierunek przejazdów, są jeszcze do ustalenia. Drogi w Kambodży nie uległy poprawie, więc szykują się dziesiątki godzin na linii "Phnom Penh - gdziekolwiek indziej".

trwały link do tego wpisu

backup all the things

5 wrzesień 2014, 16:34| | Komentarze (1)

Szlag trafił pendrive, na którym przechowywałam zapisy stanów gier z Xboxa 360. Co oznacza, że 200 godzin włożone w "Tales of Vesperia" zniknęło bezpowrotnie.
Zaczęło się niewinnie. Naszło mnie na posprzątanie dysków Xboxa. Szło świetnie, ale pendrive stawiał opór. Regularnie nie miał ochoty montować się na laptopie, nie udało się zrzucić obrazu - każdorazowo program wywalał błąd. Machnęłam ręką i działałam dalej.
Wreszcie usunęłam kilka plików z wysłużonego pendrive, co zapewne naruszyło nietrwałą równowagę i .... klops. Najpierw część istniejących plików została przez konsolę uznana za uszkodzone, a potem, pewnie już dla zasady, konsola uznała pamięć za niegodną i stwierdziła, że może ją jedynie ponownie sformatować.

Grrrrr.

Potem i laptop uznał pamięć za niegodną.... Grrrrr #2.

Przejechałam pamięć programem do odzyskiwania danych, niestety, odzyskał pliki z czasów, kiedy używałam tej pamięci do przenoszenia Javowego kodu. Dawno temu, jeszcze w poprzedniej pracy. Ech.

Większość stanów miałam w dwóch kopiach, ale niestety, nie wszystkie.
Utrata zapisów do obu "Left 4 Dead" czy nawet "L.A.Noire" (ukończone na 100%) to pikuś, ale w przypadku gier RPG trochę szkoda.

Na szczęście zapisy do dwóch części "Mass Effect", "Lost Oddyssey", "The Elder Scrolls IV: Oblivion" i obu "Dragon Age" mają się świetnie. O dziwo mam plik do "Final Fantasy XIII", które nie było dobrym fajnalem i nic by się nie stało, gdyby to ten stan zaginął zamiast moich dwustu godzin w "Tales of Vesperia". Buuuu.

Nauczka na przyszłość: robić obrazy zanim napęd zupełnie się rozleci.

trwały link do tego wpisu