czwartek
26
luty'15

Gtalk nie działa. Czy XMPP czeka na swoją kolej?

26 luty 2015, 12:05| | Komentarze (1)

GTalk is no more

Google wyłączył swojego klienta XMPP, aplikację GTalk. Protokół XMPP miał podzielić ten los za kilka miesięcy, ale obecnie jeszcze nadzieja nie umarła. Otwartym protokołem można się cieszyć, wymieniając klienta na innego obsługującego XMPP, jak Pdgin czy Gajim.

trwały link do tego wpisu

czwartek
14
październik'10

znowu na livenet

14 październik 2010, 23:04| | Komentarze (4)

Pożywka wróciła, gdzie była, szkoda, że w międzyczasie mój Firefox stracił umiejętność rozmawiania o CGI. Epiphany objawiło się w idealnym momencie (czyt. przypomniałam sobie, że mam je na dysku), bym mogła się wyżalić.

Podejrzewałam błędne MIME, ale pod Mackowym Firefoxem (też 3.6.10, tylko Windowe) wszystko jest ok. Teraz podejrzewam czystą złośliwość.

trwały link do tego wpisu

sobota
28
sierpień'10

Ubuntu 10.04 i brak dźwięku we flashu

28 sierpień 2010, 11:14| | Komentarze (1)

Radości aktualizacji systemu. Nie wiem, co mi strzeliło do głowy. Ubuntu 10.04 ma domyślnie ustawiony cichy boot, włączone jakieś compizowe wodotryski i skutecznie rozwala sterowniki grafiki i ustawienia .... firefoxa. Pffff.

Doinstalowanie sterowników nvidii nie stanowiło problemu. Compiza spacyfikowałam. Tylko ten flash stawiał opór - nie generował streamu audio, więc weź tu człowieku coś wymyśl..

Na większość problemów skutecznym rozwiązaniem jest odinstalowanie pluginu adobe i zastąpienie go pakietem flashplugin-nonfree. Tym razem nie pomogło, choć wracać do pakietów adobe nie miałam zamiaru.

Olśnienie przyszło nagle.

about:plugins wyswietlało 2 wersje pluginu. No to

rm ~/.mozilla/plugins/libflashplayer.so

I problem sam się rozwiązał. Grrr.

trwały link do tego wpisu

poniedziałek
3
listopad'08

wycinanie niewidocznego

3 listopad 2008, 12:28| | Komentarze (0)

Od niedawna jestem w posiadaniu płyty "Songs in the Key of X", bardzo przyjemnej kompilacji ze swego czasu bardzo popularnym X w tle. Wyższość płyty CD nad posiadaną swego czasu przez Blondi kasetą (taśma magnetyczna, boo hoo) objawia się w dwóch "ukrytych" utworach, a na których obecność wskazuje tajemnicze "Nick Cave i Dirty Three chcą byś wiedział, że "0" także jest liczbą."

I faktycznie, przed pierwszą piosenką jest tajemnicze 0 i dwa dodatkowe kawałki.

Wszystko cudnie, ale a) tradycyjny odtwarzacz zwany wieżą przy próbie przewinięcia ze ścieżki 1 na 0 kieruje mnie na ścieżkę 15, co jest synonimem "Na tej wieży sobie zera nie posłuchasz". No dzięki.

b) mój discman ZAGINĄŁ. Zniknął. Może zwiał. Nie ma go, więc nie ma szans mnie pozytywnie zaskoczyć, odtwarzając ścieżkę 0.

c) żaden z moich programów do odtwarzania CD-audio nie chce tej ścieżki przyjąć do wiadomości.

Pozostaje więc zripowanie płyty....

warunki sukcesu

Przepis

Zainstalować, co się da. Zbudować bazę cbbd (to TRWA). W sumie bazę można pominąć, a informacje o ścieżkach muzycznych wpisać ręcznie, ale komu by się chciało...

Uruchomić EAC, wrzucić płytę, jest szansa, że baza lokalna zaskoczy i czyta dane o utorach.

W EAC: F4 (albo Action -> Detect Gaps).
Zaznaczyć ścieżkę z ukrytym utworem (EAC ścieżki odbiegające od standardu CD audio oznacza na czerwono).
Action -> Copy Selected Tracks Index-based

Zależnie od posiadanego oprogramowania można plik wynikowy zapisać jako wav albo mp3. Wav z ukrytych piosenek z X miał 127MB, ale czego się nie robi dla muzyki.

Plik wynikowy trza pociąć: do mp3 polecam mp3directcut - wszystko w nim dzieje się automagicznie :)

Et voila! Mam dwie dodatkowe piosenki ^^

trwały link do tego wpisu

wtorek
24
czerwiec'08

bez paniki, to tylko test

24 czerwiec 2008, 21:02| | Komentarze (8)

Pożywka dla spambotów. Miejmy nadzieję, że skuteczna.

trwały link do tego wpisu

czwartek
10
styczeń'08

plikownia do dżumli

10 styczeń 2008, 14:53| | Komentarze (2)

Oryginalny, angielski komponent DOCMan działał bez problemów, Schody zaczęly się po instalacji wersji spolszczonej, DOCMan_1.3_RC2_PL, która zamiast śmigać śmiała wywalać problem z katalogiem (_DML_ERROR_UPLOADING - Problem z katalogiem:). Zanim ktoś się pospieszy, to nie była (o dziwo ;>) wina błędnych praw dostępu.

Rozwiązanie

Z panelu administracyjnego trzeba udać się do ustawień DOCMan (Components -> DOCMan -> Control Panel) i w świeżo otwartym panelu kontrolnym należy wybrać Ustawienia.
Pierwsza zakładka to numer wersji i ścieżka dostępu do katalogu, winna całemu zamieszaniu. Wszystkie slashe w ścieżce dostepu trzeba wyescapeować, zamieniając na podwójne slashe.

//var//www//joomla//dmdocuments

Taddaaam!

PS. Jak jest po polsku "escape character"?

trwały link do tego wpisu

niedziela
6
styczeń'08

I got Compiz running properly

6 styczeń 2008, 23:03| | Komentarze (1)

And now I can't stop playing with it ;P It's like in those good ol' Beryl days...

spin, Cube, spin

Background photo of Tokyo by Wit

While I was at it I did desktop PrtScr too. Cute, desune? CUTE! (And YES, I really like the game.)

my current desktop

That leaves me Anthy to fix and I'll be ready for anything.

BTW Wish me luck tomorrow!

trwały link do tego wpisu

wtorek
4
wrzesień'07

MIDlet mp3

4 wrzesień 2007, 22:49| | Komentarze (0)

Piszę sobie coś w mobilnej Javie i dziś zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy to ma sens.... Midlet ma odtwarzać mp3, którego standardowy emulator WTK nie obsługuje, bo mp3 nie jest w standardzie....

Dziś ratowałam się SDK Nokii, które w bólach, ale mp3 odtwarza.... Jutro zaprzyjaźnię się z SDK SonyEricsson'a ... a gdzie ta legendarna przenośność?

trwały link do tego wpisu

środa
22
sierpień'07

czas na ... netbeans

22 sierpień 2007, 13:33| | Komentarze (6)

Stwierdziłam, że będę się na bieżąco dzielić rezultatami zabawy Javą.
Skonfigurowałam sobie Eclipse'a, działa, choć odpalanie apletów pod Firefoxem trwa niepokojąco za długo ... w końcu wróciłam do odpalania ich w środowisku :]
Jeśli ktoś ma jakieś pomysły, jak mogłabym przyspieszyć współprace na linii przeglądarka - applet, to chętnie przyjmę.

Dziś w menu są NetBeans, cos dla mnie zupełnie nowego. Po przeczytaniu kilku stron z Google stwierdziłam, że oszczędzę sobie czasu i nerwów instalując do tego celu odrębne IDE (NetBeans IDE) zamiast zmuszać do pracy Eclipse'a. Na gwałt na Eclipsie mam jeszcze czas ^_^

Oczywiście nie obyło się bez przygód:

ashka@moja-maszynka:~$ ./netbeans-5_5_1-linux.bin

Initializing InstallShield Wizard........ Searching JVM........

No Java Development Kit(JDK) was found on this system.

ashka@moja-maszynka:

Ej no! jak to nie ma JDK. A sun-java6-jdk to pies?
Normalnie zawsze wiatr w oczy..

ashka@moja-maszynka:~$ ./netbeans-5_5_1-linux.bin -is:javahome /usr/lib/jvm/java-6-sun-1.6.0.00

Sukces.

NetBeans logo

Bóg Wojny tego nie przeżyje...

PS. Uzależniłam się od "God of War". Oooooooh.

God of War: Kratos

trwały link do tego wpisu

sobota
12
maj'07

Canon 3200F

12 maj 2007, 18:08| | Komentarze (2)

No mam drugi powód (po Visual Studio) na częstsze niż to konieczne wycieczki do Winkrainy: mój skaner (Canon CanoScan 3200F) jest wspierany jedynie przez eksperymentalny backend, który pewnie zainstaluję z czystej ciekawości, ale cudów, przynajmniej na razie, się nie spodziewam: 8-bitowe 300dpi to nie do końca to, czego potrzebuję ;). A stos materiałów do zeskanowania czeka...

trwały link do tego wpisu

piątek
11
maj'07

dzień pod znakiem Ubuntu

11 maj 2007, 19:00| | Komentarze (0)

Wiedziałam, że jest jakaś metoda na aktualizację z płyt :] I jest. Proste dołączenie źródeł:

sudo apt-cdrom add

;-p

Ubuntu Terminal

Do literówek już się przyzwyczaiłam ;)

Powoli doprowadzam system do stanu używalności, na razie utknęłam na japońskim inpucie, który owszem, działa, ale wyłącznie w jakimś dziwnym trybie z kanji, kiedy ja chciałam kanę.
Posiedzę, to w końcu zadziała...

Przydałby mi się też sposób na integrację klienta ircowego (najchętniej xchata) z desktopem, co by mi się pod nogami nie plątał. Ktoś mógłby coś polecić?
Ogólnie przydałoby się poprawić wygląd .... czcionki jakieś lepsze zainstalować (ja marnie widzę ;d), ikonki powiększyć. Masa pracy :)

PS:
Po restarcie input działa jak człowiek. Nie jest tak wygodny jak ten pod Wigrozą, ale może to tylko kwestia przyzwyczajenia. Na razie nie zlokalizowałam słownika podpowiedzi, ale miejmy nadzieję, że się znajdzie....

trwały link do tego wpisu

środa
9
maj'07

poszukiwany, poszukiwana

9 maj 2007, 22:47| | Komentarze (4)

Nie mogłam się powstrzymać, a przy okazji przetestowałam wrzucanie zdjęć na flickr'a.

OMG, where's my notepad.exe?!?!

Wypada dodać, że jest okienko to pojawilo się podczas instalacji skryptów do greasemonkey.

^_^

trwały link do tego wpisu

środa
9
maj'07

Wygrałam z Feisty Fawn

9 maj 2007, 19:56| | Komentarze (5)

Wszystko zaczęło się 2 dni temu, kiedy listonosz przyniósł kopertkę z Canonical, a w niej 3 płyty z najnowszym Ubuntu, Feisty Fawn (dwie sztuki wersji na x86, jedna na procesory 64-bitowe, a do tego już standardowa kartka naklejek ;d).

Mimo, że laptopa miałam zaoranego (radości i smutki pracy inżynierskiej), to przezornie zostawiłam sobie 20GB na System Z Ludzką Twarzą, bo przecież kto wie, kiedy znowu się przekwalfikuję ;)

Czas znalazłam dopiero wczoraj. Trzy ruchy i płytka z Ubuntu bootuje się bez zająknięcia: no to co? Instalujemy.

Tu wypada wspomnieć, że moja doritos ma kartę graficzną na mobilnym Radeonie (seria X...), która sprawiała Ubuntu w starszych wersjach pewne problemy. Dopiero później doczytam, że bug ten nadal nie jest poprawiony, ale na szczęście doczytam to ZANIM zainstaluję xserver :) Ale po kolei...

Instalacja cudnym instalatorem graficznym idzie cudnie do momentu, kiedy komputer oznajmia radośnie, że płyta jest walnięta, względnie napęd jest brudny i nie dobry (jest i taki, i taki, %&$^# QSI, jutro idę do serwisu :/ ) i tak dalej bawić się nie będziemy.

Test i wychodzi, że tym razem to wina płytki (nowej! tłoczonej! aaaa!) i mogę sobie z niej najwyżej zrobić kolejną podstawkę pod kubek.

Na szczęście mam drugą sztukę. Lecim jeszcze raz. Wszystko pięknie do momentu zakończenia instalacji, gdy komputer się wiesza i tyle z tego mam. Argh.

Żeby było śmieszniej, GRUB instaluje się poprawnie, ale co z tego, gdy nawet jądro systemu się nie odpala.... Czad.

Podem nadchodzi godzinka z radosnym zasysaniem wersji alternate, która zasysa się poprawnie (sprawdziłam sumę kontrolną), ale już tak pięknie się NIE wypala. W rezultacie nie jestem w stanie skończyć instalacji, która się wysypuje, zależnie od płytki, w różnych interesujących miejscach. No jasna cholera mnie zaraz trafi.

Byłam już bliska instalacji z netu (odpala się taki drobiazg pod Windą, a potem już cały system leci z sieci), ale ostatnimi siłami odbyłam jeszcze próbę z wersją serwerową, otrzymaną kiedyś od Sławka (thx!). Ufffff.

Ta bez zająknięcia postawiła mi system. Troszkę opóźniony w stosunku do Feisty (6.06 dapper drake), ale jak już człowiek ma system, to może go aktualizować. Nie wiem czy to braki w mojej wiedzy, czy się serio nie da, ale nie byłam w stanie zainstalować ubuntu-desktop z płytek, musiałam zasysać z netu, co TROCHĘ trwało. Ale już jest dobrze. Mam xserver, przeskoczyłam głupawy sterownik do radeona, aktualizację do 7.04 feisty fawn i co? I firefox NIE działa.

Siła złego na jednego czy co?

Wojna z lisem

Co ma zrobić człowiek, któremu nawet błędu odmówiono? Firefox się odpala, kółeczko się kręci czas krótki, a potem całość znika. I tyle.

Jak wojna to wojna.

sudo apt-get autoremove mozilla-firefox

Posprzątał. Good.

sudo apt-get install mozilla-firefox

Zainstalował. Też good.

Czy teraz Firefox działa? Gdzieżby.

Udaję się na wycieczkę do katalogu firefoxa, na tak zwane prace ręczne. Okazuje się, że nie tylko nie da się wyświetlić zawartości katalogu .mozilla, ale ja nie mam do teog uprawnień. Que?

I wtedy mnie olśniło. Zmieniłam fujarze nazwę. Nadal nie mogę go usunąć czy obejrzeć, ale przynajmniej problem się rozwiązał.

sudo apt-get install mozilla-firefox

I wojna wygrana.

trwały link do tego wpisu

środa
25
kwiecień'07

allegro a UTF

25 kwiecień 2007, 13:13| | Komentarze (0)

Takim oto błedem raczy mnie allegro od zeszłego tygodnia.

błąd z allegro

trwały link do tego wpisu

wtorek
24
kwiecień'07

subietologia

24 kwiecień 2007, 21:27| | Komentarze (0)

Google powiedziały mi, że pytania z inżynierki to tak naprawdę pytania z subietologii. Pozostaje więc zacytowanie szacownego profesora, tu ze "Słownika obiektowości"

pointer (pointer)
Wyżeł angielski o krótkiej połyskującej sierści; dobry węch. Mówiło się onegdaj w staropolszczyźnie: "azaliż Waćpan z pointerą polował, że tyle zajęców?". Po zwietrzeniu zwierzyny pointer staje jak wryty i podniesioną, lekko zgiętą łapką wskazuje myśliwemu interesujący go obiekt. Jest niewłaściwe zachwaszczanie obiektowej mowy neofickim słowem wskaźnik, zamiast stosowania pięknego staropolskiego słowa pointer. Patrz (niestety): wskaźnik.

Wypada tez wspomnieć, że słownik definiuje także "teoretycznego masochistę" oraz kota, jako zwierzę zorientowane obiektowo.

trwały link do tego wpisu

środa
14
luty'07

jestem spamerem!

14 luty 2007, 13:42| | Komentarze (3)

W ramach pracy nad inżynierką skonfigurowałam własny serwer SMTP, co by moja aplikacja wysyłała zagubionym szkodnikom ... tfu, użytkownikom ich zapomniane hasła.

W ramach testu wysłałam mojemu wirtualnemu użytkownikowi jego hasło na (moje osobiste) konto na gmail'u. Sukces, stwierdziła moja aplikacja.

Sprawdzam pocztę na gmail i figa, mojego maila nie ma....

Zaglądam do spamu i jest!

from: niema@takiego.adresu.pl to: xxxxx@gmail.com date: 14 Feb 2007 13:40:38 +0100 subject: Password Please return to the site and log in using the following information.=0AUser= Name: dupa=0APassword: bp0jfbW_fcSi[t=0A=0A

Może domena takiego.adresu.pl mnie zdradziła? ;>

PS.
TODO:

trwały link do tego wpisu

środa
24
styczeń'07

Ciekawostka (wiki).

24 styczeń 2007, 0:13| | Komentarze (1)

Mogę edytować japońskie strony wiki jedynie jako anonim. Przy zmianie strony z wersji polskiej na japońską wiki uznaje mnie za wylogowaną. Sesja jednak nie wygasa, bo wystarczy wrócić na strony w jedynym słusznym języku, a pojawiam się tam zalogowana....

Logowanie na stronie japońskiej równie odpada, wiki uznaje, że nie ma takiego loginu :]
Ech.

trwały link do tego wpisu

środa
10
styczeń'07

doritos nabawiła się Windy

10 styczeń 2007, 11:13| | Komentarze (2)

Żeby nie było, że nie próbowałam (patrz: mój firewall ma alergię): instalacja w kolejności Winda XP - SP2 - wyłączenie Security Center - serwer SQL - manager do serwera - VS - firewall jest równie skuteczna jak każda inna praktyka woodoo, czyli błąd firewalla jak był, tak jest.

Są też nowe błędy, a w międzyczasie można poznać uroki rollback'a po godzinnej instalacji....

Jak tak dalej pójdzie to się dziś nie zobaczę z promotorką.... argh.

trwały link do tego wpisu

niedziela
7
styczeń'07

mój firewall ma alergię

7 styczeń 2007, 14:08| | Komentarze (5)

Pracuję nad inżynierką, więc nie zamierzam się dziś za bardzo uzewnętrzniać, ale że pewne okienko towarzyszy mi ostatnio dosyć często, to i z Wami się podzielę.

Otóż po odpaleniu lokalnego SQL'owego serwera moja niezastąpiona zapora internetowa dostaje ataku alergii:

tiny personal firewall error

W 'OK' mozna sobie klikać długo i namiętnie, okienko wraca po kilkunastu sekundach. Z reguły przeciagam je gdzieś daleko i zapominam na czas jakiś.

Zatrzymanie serwera jest terapią skuteczną.

trwały link do tego wpisu

wtorek
2
styczeń'07

かわいい!

2 styczeń 2007, 23:28| | Komentarze (2)

Argh. Patrzcie jakie cudne. Ubuntu rządzi.

Ubuntu Hello Kitty

PS. Wbrew pozorom nie mam tego ustawionego jako tapety. Mam robota ;>

trwały link do tego wpisu

czwartek
21
grudzień'06

MSNa

21 grudzień 2006, 20:33| | Komentarze (1)

Nie jest tajemnicą, że używam MSN'a. Mam tam masę znajomych z całego świata, a cały świat jest tak ciemny jak moja bezpośrednia okolica, więc uważa aplikacje złe za te najlepiej przystosowane do codziennego zastosowania. Nie da się zaprzeczyc faktu, że często kompy, zwłaszcza w Azji, otrzymuje się z dobrodziejstwem inwentarza, z zainstalowaną HORDĄ aplikacji, których przeciętny użytkownik nawet nazwać nie potrafi, a co dopiero wykorzystać czy wymienić. MSN jest w takim zestawie na bumcykcyk i w ten sposób nie mam ani jednego znajomka z zagranicy, który by owego cholerstwa nie używał.

Prawdopodobnie teraz, gdy Microsoft usilnie stara się zdobyć pole tam, gdzie wcześniej, pewnie z gapiostwa, jeszcze mu się nie udało (mówię o usłudze MS Live, swoją drogą interesującej wielce), liczba użytkowników MSN znowu wzrośnie.

Integracja paszportu (.NET Passport) z komunikatorem MSN, pocztą i całym serwisem Live i systemem Vista to jest to :). Już GMail dowiódł, że integracja usług to produkt trafiony.

Ale ja nie o tym miałam.

Miałam o kliencie MSNowym. Od wczoraj mam takowego pod Windą, kobyłę potworną, którą muszę wymienić na jakąś starszą wersję zanim się rozpłaczę. Nie nazywa się toto MSN Messenger, a MSN cośtam Live. Argh.

Od dziś mam też klienta pod Ubuntu. Dopiero w praniu wyjdzie, jak mi się na nim będzie żyło, ale pewnie i tak lepiej niż na kolejno testowanych przeze mnie jabberowych transportach do MSN (popularnie zwanych bramkami): kolejne serwery jabbera rezygnują z owego, bo do stabilnych to on nie należy. Jestem więc zmuszona do skakania po kolejnych serwerach, na których transport ten jeszcze się uchował i to na dodatek w formie publicznej ....

Ciężkie jest życie wygnańca.

Transport, z którego korzystam obecnie, ma jedynie opcje "Zaraz Wracam" i "Dostępny", awatary wyświetla losowo, ale mojego własnego, jak i mojego statusu, to już niestety, nie łaska. Oczywiście to wszystko tylko wtedy, gdy transport wogóle działa, bo najczęściej przebywa w jakiejś formie śmierci klinicznej ....

I cóż tu robić, drodzy jabberowcy?
Może należałoby poszukać chętnych do rozwijania tego tałatajstwa?

O, MSN for flofix się zainstalował.
Pędzę poklikać.

A very nice MSN compatible messenger application. Works pretty much like its Windows based counterpart. Perferct for keeping in touch with those friends who have not yet seen the light.

trwały link do tego wpisu

sobota
28
październik'06

diskmgmt.msc

28 październik 2006, 10:08| | Komentarze (2)

Za każdym razem musze to wygooglać na nowo, to tym razem sobie zapiszę ku potomności.

"Zarządzanie dyskami" w Windzie XP to

diskmgmt.msc

Heh.

trwały link do tego wpisu