niedziela
12
kwiecień'15

komiksowo

12 kwiecień 2015, 17:18| | Komentarze (0)

Znowu naszło mnie na historyjki obrazkowe. To pewnie efekt odstawienia seriali i lektury kilku bardzo dużych książek (m.in. "Ksiąg Jakubowych", które bardzo polecam). Trzeba wyrównać poziom obrazków we krwi.

Recent reads

Pożyczyłam i przeczytałam "Mausa" i "Funhouse", a potem poszło z górki: "Saga" (po polsku ukazały się dopiero 2 tomy), "Batman: Rok Pierwszy", "Skarga Utraconych Ziem", "Promethea" (chcę więcej!), "Top 10" (chcę więcej!), "Joker", "Straine: Dystrykt Galicja", "Fistaszki", "Liga Niezwykłych Dżentelmenów" (o dziwo, teraz podobała mi się bardziej niż parę lat temu).

Lektura Ligi skończyła się ponownym seansem filmowej adaptacji (o dziwo, teraz podobała mi się znacznie mniej). Może dlatego, że coraz wyraźniej widzę, jaką krzywdę komiksowi zrobiła ta ekranizacja. Tylko Nautilus im wyszedł.

Jak ten świat się zmienia.

W kolejce czeka 9 tomów Lucyfera, komiks o Lovercrafcie (nareszcie mój!), kolejne tomy "Urban" i wydanie zbiorcze "Rising Stars" Straczynskiego, twórcy "Babylon 5", który z sukcesami pisuje scenariusze komiksów.

trwały link do tego wpisu

poniedziałek
1
grudzień'14

bezprzewodowa klawiatura :)

1 grudzień 2014, 9:52| | Komentarze (0)

Jedna z "czarnopiątkowych" przecen pozwoliła mi stać się właścicielką bezprzewodowej klawiatury Nintendo.

Nintendo Wireless Keyboard

Klawiatura jest fragmentem zestawu do nauki pisania na klawiaturze, "Pokemon Typing Adventure". Pewnie z racji wieku Pokemony nigdy mnie nie pociągały, ale jeśli program nie wymaga znajomości kieszonkowych potworów, to nie wykluczam, że się nim pobawię. Całość nabyłam wyłącznie z racji klawiatury.

Jest mała, działa m.in. z systemem iOS i zasilana dwoma najzwyklejszymi paluszkami, co ułatwi zdobywanie baterii w Obcych Krajach.

Bojowy plan zakłada zabranie klawiatury w najbliższą podróż do Kambodży, co powinno ułatwić generowanie notatek z podróży.

Na razie twierdzę, że to bardzo dobrze wydane 5 funtów.

trwały link do tego wpisu

piątek
4
kwiecień'14

wiosna

4 kwiecień 2014, 11:59| | Komentarze (5)

Pyrkon się odbył, następny za rok. Bawiłam się świetnie.
Poza stosem planszówek, prezentów i innych dóbr przywiozłam z niego także jakiegoś paskudnego wirusa, który nie chce mnie opuścić.

Planszówki nadal czekają na lepsze, zdrowsze czasy, tak jak i japońskie słodycze. Przyjechały razem z gromadką gier muzycznych i gadżetów i M-chanem :).

Ze zdziwieniem stwierdzam, że moje umiejętności grania w Osu! (燃えろ!熱血リズム魂 押忍!闘え!応援団) wróciły do poziomu zero. W taiko, którego M-chan upolowała dwie części, dla bezpieczeństwa gram obecnie na poziomie łatwym.

more Japanese stuff 2014 ^_^

Na zdjęciu widać pokrowiec w kurzyki (Summiko Gurashi, jakieś nowe, nieznane mi postacie): natchnął mnie do nabycia DSi XL, ale na razie na natchnieniu się skończyło. Amazon rezygnujący z darmowej wysyłki do Polski miał w tym swój udział.

Poza opłakiwaniem zmierzchu Super Saver Delivery, profesjonalnym chorowaniem i czytaniem odkurzyłam też ... PSP!

renesans PSP

Wykopałam PSP. Nie wiem, co się stało, po prostu nagle zapragnęłam pograć w jakiegoś hack'n'slasha. Okazało się jednak, że nie mam ani jednego: obie ukończone części "Untold Legend" sprzedałam wieki temu.

Nic to! Od czego są recenzje, wyszukiwarka i allegro!
Na nowym hack'n'slashu się nie skończyło....

PSP renaissance

Bardzo polecam "Half-minute Hero". Przejście 3 trybów zajęło mi około 13 godzin, bawiłam się przednio.

Obecnie gram w "Taiko no Tatsujin Portable". Fajne to PSP :) Tym fajniejsze, że bateria w nim nadal bardzo dobrze działa, podczas gdy zbliżone do niego wiekiem Nintendo DS Lite zjadło już 2 baterie. Odmawiam zakupu trzeciej, chcę nowej konsoli.

trwały link do tego wpisu

czwartek
17
październik'13

październikowe zjadacze czasu

17 październik 2013, 12:39| | Komentarze (0)

Front unikania rzeczywistości trzyma się mocno. Udało mi się obejrzeć 3 sezony "Downton Abbey" i kilka nabytych w tym roku filmów na blu-ray ("Gran Torino"!), a teraz kończę "Space: Above and Beyond".

Books, Games & TV Series for Movies October 2013

Space: Above and Beyond

SAAB, serial, który widziałam raz w życiu, w polskiej telewizji (a zwało się toto "Gwiezdna Eskadra"), wspominałam z dużym sentymentem i z radością kupiłam (przeceniony ;P) serial, gdy nadarzyła się okazja. Niestety, pamiętałam tylko dobre strony serialu, a te gorsze, przypominające "Żołnierzy kosmosu", wyrzuciłam z pamięci względnie ich wtedy nie zauważałam.

Obecnie odbieram SAAB jako prawicową agitkę, na dodatek bardzo słabo zagraną. Pal sześć efekty specjalne, jako ogromnej fance oryginalnego "Star Treka" efekty specjalne zrobione przy użyciu folii aluminiowej zupełnie mi nie przeszkadzają. Przeszkadza mi militarystyczna gadka, wieczne odwołania do boga i naprawdę głupie pomysły. Wiele lat temu pomysł jednostki wojskowej, która jednocześnie służy za piechotę i lotnictwo nie wydawał mi się aż tak absurdalny jak obecnie. Na dodatek scenariusze większości misji, na które wysyłają głównych bohaterów, wydają się być napisane bez żadnej konsultacji z kimś, kto ma choć blade pojęcie o strategii wojskowej. Na dodatek lądowanie i rozróba na kolejnych planetach wydają się zupełnie pozbawione sensu: po co marnować czas i ryzykować życie na bieganie po krzakach, skoro po chwili wszystkie siły są wycofywane. Zbombardować z orbity nie można? Absurd do 10 potęgi.

Serial miał zadatki na coś lepszego, pojawiły się m.in. spiskowe wątki dotyczące partii demokratycznej czy korporacji AeroTech, ale żaden nie został rozwinięty. Na plus trzeba zaliczyć tematy, które w serialach, zwłaszcza sci-fi, nie pojawiają się często jak stres pourazowy ( i szczękościsk!) czy panika i strach u profesjonalnych głównych bohaterów. Ale to tylko fragmenty, całość niestety, nie powala.

Teraz zaczynam mieć wątpliwości, czy plan odświeżenia sobie "Earth 2" - kolejnego serialu, który po pierwszym sezonie odszedł w niebyt - to taki dobry pomysł.

Sleeping Dogs

Na polu gier udało mi się skończyć wzorowaną na GTA "Sleeping Dogs". Demo prezentowało system walki a la Batman i obiecywało klimat Hong Kongu. Skusiłam się, a gra baaaaardzo mi się podobała. Nie tylko rozgrywka, ale też fabuła, klimat, muzyka, choć tej mogłoby by ciut więcej.
Podobało mi się wszystko poza walkami kogutów. Nic nie mam do wirtualnych walk kogutów, ale mam dużo przeciwko grom losowym. Grrrr.

Sleeping Dogs : still a win!

Podobno trwają prace nad kontynuacją, obecnie nazwaną "Triad Wars". I dobrze.

Na froncie RPG skończyłam (dwukrotnie!) "Dragon's Dogma: Dark Arisen" i w tym przypadku też chętnie zagram w kontynuację, jeśli się taka ukaże. Tym razem proszę jednak o sensowną fabułę.

Chętnie zagrałabym w nowości, "Diablo 3" i "GTA 5", ale jestem zbyt skąpa, by 200zł wydać na grę, dlatego gram w starocie i czekam na obniżkę :)

uczta

Po komunikacie Wydawnictwa Mag o czasowym zawieszeniu wydawania książek prestiżowych (czytaj nierentownych, czytaj Uczta Wyobraźni) miałam bojowy plan nadrobienia zaległości w UW. "Niestety", wydawanie książek z serii UW nie zostało zawieszone, więc szanse na przeczytanie wszystkich zaległych Uczt do końca roku można uznać za niewielkie. Zwłaszcza że nie samą Ucztą człowiek żyje, czasem trzeba przeczytać też coś miernego, jak "Długa Ziemia" Pratchetta i Baxtera czy "Kameleon" Kosika.

Niemniej spróbuję dogonić uciekający ogonek UW, zwłaszcza, że marne książki się tam nie zdarzają ... zbyt często ;)

trwały link do tego wpisu

poniedziałek
20
maj'13

zgrzeszyć na targach to nie trudne

20 maj 2013, 16:35| | Komentarze (0)

I już po Targach. Tym razem 2 dni to było dla mnie za mało, ale dla portfela już zdecydowanie starczy - okropnie nagrzeszyłam i mam z tego powodu 3 stosy książek (w tym jeden wirtualny). Potrzebuję 3 miesięcy, żeby to ogarnąć...

W porównaniu z Pałacem Stadion na pewno nie ma takiego klimatu: wysokich sklepień i spiczastego czubka, ale nadrabiał ogromną przestrzenią i dużą ilością gotowego do przetworzenia tlenu. Do rozmieszczonych tu i ówdzie okienek z hotdogami i popcornem nie zdołałam się przyzwyczaić.

Tegoroczne targi poza standardowym handlem obejmowały kilka akcji w ramach których można było drogą podarunku bądź wymiany znacznie powiększyć domową bibliotekę. Nieziemsko mi się te akcje podobały i nie omieszkałam skorzystać.

E-booki na 20-lecie Wydawnictwa MAG

Do każdego biletu teoretycznie dodawano ulotkę MAGa z kodami na 2 książki. Kolejny kod na książkę, jednej z puli 18, można było dostać już w hali targów na stoisku MAGa. W praktyce wyglądało to tak, że jak się ktoś o kod nie upomniał względnie nie poszedł go sępić, to go nie dostawał.

Poszłam sępić. W efekcie na Kindli czekają już:

Swoją drogą tak hucznie reklamowane "20 tytułów na 20-lecie MAGa" okazało się być dosyć miernym zbiorkiem powieści o wampirach i literatury podobnie niskich lotów. Szkoda, że MAG na swoje wielkie święto nie wybrał zbioru może mniejszego, ale lepiej oddającego to, za co go cenimy. I nie, nie są to powieści o wampirach.

Książka za książkę

Akcja prowadzona przez publio.pl polegała na wymianie niechcianych książek na jednorazowe kody na książki elektroniczne. Kody działały wyłącznie na puli wskazanych książek i mimo budzącej podziw liczby 500 pozycji do czytania nadawało się bodajże 10. No chyba że ktoś lubi romanse.

Tak czy siak zdobyłam 6 kodów i stałam się wirtualną posiadaczką 5 nowych pozycji, a wszystkie nadmiarowe kody rozdystrybuowałam.

WTK 2013 - kody na e-booki

E-booki z "Książka za książkę"

Czytaj więcej o "zgrzeszyć na targach to nie trudne"

trwały link do tego wpisu

piątek
17
maj'13

trwają Targi Książki

17 maj 2013, 10:57| | Komentarze (0)

Nowa lokalizacja targów zbiera pochwały, w weekend będzie szansa na weryfikację tych opinii.

Będzie szansa na zdobycie kilku nowych książek: Wydawnictwo MAG dodaje do biletu kod na 2 książki, a kod na kolejną (1 z 18) można dostać na ich stoisku. Sklep Publio organizuje zbiórkę papierowych książek, a w zamian daje kody na wybrane książki z ich oferty. Większość to podrzędne romanse, ale kilka dobrych tytułów też się tam znalazło.

Z kolei w niedzielę portal Lubimy Czytać organizuje wymianę książek "Z półki na półkę": mój stos na wymianę już leży i czeka. W zeszłym roku udało się upolować 2 wspaniałe pozycje, w tym roku będzie szansa na 5, bowiem zwiększono limit wymienianych książek z 3 na 5

Konkursów i promocji nie sposób objąć umysłem, więc nie objęłam i się nie podzielę :)

trwały link do tego wpisu

czwartek
10
styczeń'13

moooore room

10 styczeń 2013, 14:20| | Komentarze (0)

Zamierzam pisywać bardziej regularnie (to plany na przyszłość), więc w ramach wdrażania się w częste pisanie będę ćwiczyć na niedobitkach czytelników.

Zespół Rockowy 3

Wreszcie dorobiłam się kompletnego zestawu instrumentów do "Guitar Hero": gitary, perkusji i mikrofonu. Zestaw zwie się "Band Hero", jest odpryskiem serii "Guitar Hero", a wybór muzyki w dołączonej grze przemilczę. Wszystkie kontrolery są kompatybilne z grami z serii "Rock Band", w którego trzecią część, "Rock Band 3" gramy ostatnio namiętnie.

Nowa gitara jest bezprzewodowa i posiada dotykowy panel do solówek - jedyny sposób, by je poprawnie zagrać w RB (w GH, w przypadku braku panelu dotykowego, można używać zwykłych klawiszy). Perkusja to nowy model, ma wzmocnioną i poprawioną konstrukcję, więc przy odrobinie szczęścia powinien trochę posłużyć.

Dziś Macek pobłogosławi całość :)

nowy regał

Ledwo minął rok i już się Szesnastometrowe Miejsce na Książki skończyło. Nadszedł czas odchudzania zbiorów mang i projektowania nowego, Mniejszego Miejsca na Książki. Przy okazji pojawi się też Miejsce na Muzykę, dzięki któremu odzyskam 1,5 metra półek! Cudnie będzie.
Mam zdjęcie 16M ze stycznia, kiedy jeszcze łudziłam się, że książki będą współdzielić przestrzeń z filmami i częścią gier. Niemądrość!

Czytaj więcej o "moooore room"

trwały link do tego wpisu

piątek
10
sierpień'12

musisz mieć je wszystkie

10 sierpień 2012, 9:02| | Komentarze (0)

Z książkami z serii "Uczta Wyobraźni" (UW) jest prawie jak z Pokemonami - musisz mieć je wszystkie. Nadal omijam "Opowieści sieroty" Catherynne M. Valente, wydane w dwóch tomach w ramach UW. Jeśli świeżo nabyty "Nieśmiertelny" tejże nie zawiedzie, to nie ukrywam, dokupię "Opowieści". Zwłaszcza, że za 35 zł dostanę oba tomy dzięki empikowej promocji :)

Ostatnio w ramach Uczty nadrabiam ostatki Ian R. MacLeoda - "Pieśń czasu. Podróże" i nie ukrywam, marzy mi się się wyprawa do Zielonej Góry na spotkanie z autorem. Pożyjemy, zobaczymy.

trwały link do tego wpisu

poniedziałek
30
lipiec'12

łupy z Avy

30 lipiec 2012, 20:36| | Komentarze (0)

Ava, Ava i po Avie. Już jestem gotowa na Polcon. Ciekawe czy w tamtejszych barach serwują ziemniaka za 5PLN?

2$ for a potato .... good deal

Na Avie stałam się właścicielką mojego nowego, niebieskiego przyjaciela, Marcyna miniaturki. Cudny jest. Zabieram go do pracy.

Marcyn, my new blue friend

I na koniec obiecany łupy. Efekt rozwiązania Trekowego sudoku (gienialne, żądam powtórki!), pierwszego miejsca na turnieju Munchkina (a co!), eliminacji (do MŚ, pffff) w Dominiona, szczęścia w loterii Rebela i nagłego przystanku przy stoisku z używanymi książkami.

Obłowiłam się Munchkinowo (w drodze jest też okolicznościowa koszulka, ale w efekcie na zdjęciu brakuje Avangardowej koszulki i komiksu "Podróż Smokiem Diplodokiem", który skonsumowałam na miejscu :)

Avangarda 8 haul

Ogólnie łowy uznaję za udane, ale teraz trza mi konwentu z prawdziwego zdarzenia.

trwały link do tego wpisu

środa
2
maj'12

stosy mają działanie motywujące

2 maj 2012, 16:30| | Komentarze (0)

Już inkwizycja to wiedziała.

II połowa 2011

Najpierw lektury z drugiej połowy 2011, tyle, ile zdołałam sobie przypomnieć wspomagana szybkim przeglądem półek.

Komiksów i stosów magazynów Polityki nie zliczę, w pewnym momencie moją jedyną lekturą na Kindli była Polityka. Tylko na tyle miałam czas.

15 książek w ciągu pół roku nie powala, ale ile ja gier zdążyłam skończyć ;))

stosik wrocławski

Tanie księgarnie ..... Damn you!

Breslau haul

Uczciwość nakazuje przyznać, że książki wydawnictwa Solaris pochodzą z księgarni Matras i tylko szczęśliwy zbieg okoliczności pozwolił mi je odebrać w księgarni na dworcu zanim wsiadłam do pociągu. Ale też pochodzą z przeceny, Matras kulturalnie świętował Dni Książki :)

Czytaj więcej o "stosy mają działanie motywujące"

trwały link do tego wpisu

wtorek
28
czerwiec'11

vs. Kindla

28 czerwiec 2011, 18:33| | Komentarze (0)

"Lód" + "Cryptonomicon" = 4kg. Kindla = 300g.

vs. Kindla

:-)

trwały link do tego wpisu

sobota
11
czerwiec'11

Kindla

11 czerwiec 2011, 9:42| | Komentarze (4)

Oto moja Kindla. Jeszcze bez okładki, ta jest w drodze. Wspaniała :)

Kindla

trwały link do tego wpisu

piątek
3
czerwiec'11

Kindle, come home

3 czerwiec 2011, 9:56| | Komentarze (3)

Nabyłam Kindle. Teraz umilam sobie czas czytając o radościach konwersji książek w formacie EPUB (obowiązkowo z DRMem) na format mobi, nabieram szacunku dla calibre i już się nie mogę doczekać.

Chętnie wrzuciłabym na Kindle książki wagi ciężkiej jak "Lód" i "Cryptonomicon", ale nie bardzo widzi mi się ponowne nabywanie tego, co już mam, choć na papierze. "Lód" w wersji elektronicznej kosztuje 35zł, Stephensona po polsku w empiku nie ma.

Teraz okładka.... ^_^

trwały link do tego wpisu

sobota
17
kwiecień'10

nieznośność

17 kwiecień 2010, 17:25| | Komentarze (2)

Od dwóch tygodni jestem kontuzjowana w kończynę górną, lewą. Brak lewej ręki czyni życie trudnym, rzeczywistość czyni je wręcz nieznośnym.

Się nie gra, się nie bywa, się czyta.

recent reads

Zaserwowałam sobie odpowiednią mieszankę. Po tygodniowym maratonie zaprezentowanym przez liczne stacje telewizyjne, po męce "Żołnierzy kosmosu" i połkniętym w kilka godzin "Charakterniku" Jacka Piekary posypałam całość najnowszym klipem Pata Condella. Jestem gotowa na wojnę.

fajnie jest być żołnierzem

Pamiętam, gdy kilka lat temu, jeszcze w pierwszym Paradoxie, podczas dyskusji na temat ekranizacji różnych powieści ktoś zachwalał "Żołnierzy kosmosu" (org. "Starship Troopers") Roberta A. Heinlein'a. TEGO Heinlein'a, od "Obcego w obcym kraju". Pozytywne opinie oparte były na lekturze jedynego wtedy dostępnego polskiego wydania Żołnierzy, pozbawionego 100 stron militarystycznej sieczki, której nie pozbawione jest moje wydanie. Ja na te 100 stron nie byłam przygotowana, bolała mnie każda linijka. Nikomu nie polecam, chyba że świadom jest, co znajdzie w środku. Nie dziwota, że książka do tej pory budzi skrajne emocje.

Dzikie Pola daleko

Tak jak nie przepadam za twórczością Jacka Piekary i nie przemawia do mnie jego najbardziej znana seria książkowa, ta o inkwizytorze Mortimerze, tak "Charakternika" czytało mi się wyśmienicie, choć krótko. Nawet licznych "parchów" (czyt. Żydów) zdołałam przetrwać, wszystko ku chwale Rzeczpospolitej. Gdyby kiedyś Piekara popełnił tom drugi, nie omieszkam po niego sięgnąć.

ave, Satane

I na koniec wspomniany już Pat Condell. W oryginale, bowiem do polskiego tłumaczenia miałam zbyt wiele zastrzeżeń, by go tu z czystym sumieniem zaprezentować. Dla potrzebujących odnośnik do polskiej zamieszczę poniżej.

trwały link do tego wpisu

środa
30
grudzień'09

ja vs. filtr 1:0

30 grudzień 2009, 15:52| | Komentarze (2)

Słowem wprowadzenia: filtr polaryzacyjny odmówił rozstania się z obiektywem. Brud, kurz i czysta złośliwość spowodowały, że filtr miesiącami był tam, gdzie najwyraźniej być chciał, a ja cholerstwa nie byłam w stanie odkręcić.

Browarki zasugerowały zimne kąpiele. Władowałam więc obiektyw do torebki, całość do lodówki i figa, prawa fizyki najwyraźniej nie dotyczą filtrów. Ech.

W końcu wygooglałam legendę o przedmiocie gwarantującym moc odkręcania zbyt mocno przykręconych filtrów. Legendę o kluczach do filtrów. Wszystko układało się cudownie do momentu, gdy, zdecydowana na wszystko, postanowiłam takowy klucz kupić. Figa, rozmiar 82 milimetry najwyraźniej nie jest produkowany. Ech.

Olśnienie przeszło później, a chwila gmerania w kuchennej szufladzie zaowocowała plastikowym otwieraczem do słoików. I wiecie co? Otwieracze do słoików produkują w odpowiednich rozmiarach.

no filter wrench?

I wiecie co jeszcze?

Otwieracz do słoików potrafi czynić cuda. Z filtrem też sobie poradził. ^_^

trwały link do tego wpisu

piątek
3
lipiec'09

kurde no

3 lipiec 2009, 11:02| | Komentarze (1)

Ktoś pożyczył ode mnie 2 tomy Brzezińskiej - "Zbójecki gościniec" i "Żmijową harfę" i nie tylko nie oddał, ale i nie przyznaje się, że ma.

DENERWUJE MNIE TO, żeby nie powiedzieć, że wkurwia i zalewa. To też.

Kochani, przejrzyjcie półki i stosy, bo jak nie, to zarządzę niespodziewane kontrole. Książki są wydane przez SuperNOWĄ i naprawdę chcę je odzyskać.

Zbójecki gościniec, SuperNOWA Żmijowa harfa, SuperNOWA

Razzz?

trwały link do tego wpisu

sobota
23
maj'09

plansze

23 maj 2009, 21:22| | Komentarze (4)

W połowie zeszłego roku naszło mnie na komiksy. Pożyczyłam, przeczytałam i, z bólem serca, oddałam "Szninkla" i niedługo potem stwierdziłam, że mangi mi się przejadły. Potrzebowałam czego europejskiego.

Allegro przyniosło komplet francuskich "Drapieżców" i moją własną kopię "Szninkla" we wcale niezłym stanie. Obecnie czytam regularnie "Lucyfera" (trzeci tom w drodze) i szykuję się na "Baśnie", ale dziś będzie o nabytku bardzo świeżym, bo przywiezionym w poniedziałek z USA.

Właśnie skończyłam oba z posiadanych tomów "Y: The Last Man" ("Y ostatni z mężczyzn"), bo o nim mowa. Tylko dwa, bo reszty jeszcze nie wydano (to reedycja w twardej okładce, w sumie szykuje się ich około pięciu).

"Y: The Last Man" Deluxe Edition vol.1 & vol.2

Historia rozpoczyna się z rozmachem, od ... wyginięcia osobników płci męskiej wszystkich istniejących gatunków, z ludźmi włącznie. Wszystkich, poza (ach) młodym Amerykaninem, Yorickiem Brownem, i jego małpą, Ampersandem.

Potem zasiadająca w kongresie matka Yoricka zostaje prezydentem, jego siostra jedną z Cór Amazonek, a na terytorium USA pojawia się armia izraelska...

"Y: The Last Man"

Albo USA to bardzo mały kraj albo mamy do czynienia ze zbyt wieloma zbiegami okoliczności. Jednak akcja toczy się wartko, a między kolejnymi historiami mija odpowiednio wiele czasu, by bohaterowie zdołali przemieścić się w nowe miejsce kraju, w kŧórym nie ma prądu, benzyny, gazu i żadnej sprawnie działającej komunikacji. W rzeczywistości "Ostatni mężczyzna" to skrzyżowanie powieści drogi z dość prostą historyjką przygodową. Postacie nie są może papierowe, ale do pełnokrwistych bohaterów sporo im brakuje.

Największą siłą "Y" jest obraz świata, w którym z dnia na dzień kobiety muszą przejąć wszystkie obowiązki, także te, które były dla nich do tej pory niedostępne, czy to ze względu na kulturę czy kultywowany patriarchalny model życia.

"Y: The Last Man"

Czasem aż żal, że głównym bohaterem historii jest głupawy Yorick, wplątujący się w zupełnie niepotrzebne w kolejne afery, z których towarzyszące mu kobiety muszą go następnie wyciągać. Przewracam strony w nadziei na kolejne opowieści w stylu tej z więziennym miasteczkiem, na tyle wyrazistych, by Yorick & co mogli bezpiecznie zejść na dalszy plan.

Czy chcę się dowiedzieć, jak cała historia się kończy? Nie bardzo. Czy kupię kolejne tomy? Bardzo możliwe. Właśnie dla tła. Z nadzieją, że Yorick nie dożyje ;)

trwały link do tego wpisu

sobota
13
wrzesień'08

lektury

13 wrzesień 2008, 21:01| | Komentarze (0)

Zlokalizowałam na allegro tanią księgarnię, uzupełniłam braki w kilku seriach, nabawiłam się tez kilku pozycji, których pierwotnie kupować nie miałam zamiaru, a które moja świeżo zlokalizowana tania księgarnia miała przypadkowo w ofercie. A że, równie przypadkowo, dwa tytuły już znałam (z lektury w Empiku, zakończonej, po rozpoznaniu cenowym, jękiem, bowiem drogiebyłypanienieludzko) to i one się do listy zakupowej dostały. Na szczęście moja tania księgarnia tania jest nie tylko z nazwy, więc finansowo mnie to nie wykończy (miejmy nadzieję).

this week comic haul

Chomik zagłady

Chomik ma jedną wadę - poza nadwagą, oczywiście - krótki jest. Niby 72 strony, ale jak dla mnie, mógłby mieć 100 :)

Jest to opowieść o Kotlecie (króliku rasy pitbull kaukaski, wychowanym metodą "bić w łeb, karmić kaszanką") i Zombim (gęsi z wieczną delirką i przyszytą głową), parze nieudanych bohaterów komiksowych, którzy obecnie ratują świat od zagłady, licząc na 5 minut chwały.

Całość pełna jest lepszych i gorszych nawiązań do PLowskiej rzeczywistości i bardzo fajnie narysowana. Wśród masy chłamu, jaki serwują nam księgarniane półki, to promyk nadziei dla polskich komiksów niezależnych. Nad cenami mogliby jednak popracować ;)

Opowieść rybaka

"Opowieść rybaka", komiks wydany pierwotnie we Francji, to prawdziwa perełka i wielka szkoda, że Taurus Media nie wydał i nie wyda drugiego tomu.

Wbrew tytułowi bohaterami opowieści jest nie jeden, lecz dwóch rybaków. Bohaterowie są dosyć ekscentryczni, ale jezioro, nad którym mieszkają, pobija wszystko. Pojawiły się w nim ogromne ryby, zakłócając skutecznie uporządkowane życie obu rybaków. Potem pojawia się słoń....

"Opowieść" ma szansę spodobać się każdemu, nie tylko miłośnikowi komiksów. Wielkie (naprawdę wielkie, ogromne wręcz) ryby są urocze, wielkonosi rybacy też, a całość utrzymana jest w pełnej klimatu, zielono brązowej tonacji. Teraz tylko trzeba by skombinować ten drugi tom...

Lód

Komiksy były przerwą w przedzieraniu się przez lód, książkę dobrą, ale ciężką (dosłownie) w lekturze. Kto to tak wydał?!

trwały link do tego wpisu

piątek
8
sierpień'08

drugie życie starej płyty

8 sierpień 2008, 14:18| | Komentarze (2)

Nadeszła pora pozbywania się niepotrzebnych płyt CD. Wśród wybrańców były 3 serwery Ubuntu, 4 workstacje, 6 baaardzo porysowanych płyt z tajemniczą zawartością i kilka płyt z zawartością znaną, acz niechcianą.
7 ruchów markerem et voila! kolejna podkładka pod kubek gotowa. Płyty CD marnie znoszą inwazyjne zmywanie, więc jak już całkiem zejdzie z nich skóra - idą na śmietnik. Ale drugie życie mają gratis :)

CD-ROM coasters

Niektórzy jednak NADAL stawiają kubki bezpośrednio na blacie, mimo STOSU moich niezawodnych podstawek leżących TUŻ obok. Argh.

trwały link do tego wpisu

środa
9
lipiec'08

nowa zabawka

9 lipiec 2008, 23:44| | Komentarze (4)

new toy ^_^

Bubblegum Crisis 1/15 Moto Slave + Priss

Więcej zdjęć będzie, gdy znajdę czas. Może w niedzielę, gdy już uporam się z innymi zadaniami. na razie musicie mi wierzyć na słowo, że fajna jest. Moja nowa zabawka.

Rozłożenie motoru w Moto-Slave'a zajęło mi tylko 30 minut, wspomaganych wielostronicową instrukcją .... Ma się talenta inzynierskie ;>

trwały link do tego wpisu

wtorek
25
marzec'08

obiecane zdjęcia

25 marzec 2008, 22:16| | Komentarze (4)

Na początku było ...

sowo

W opakowaniu była zawieszka z Sowo, ale Gruby już ją zachachmęcił. Nie w Sowie siła.

Fukuro charm

Powyższe można powiększyć. A z tyłu:

Fukuro charm

Welcome to Japan very much.

Akiba goodies

Akihabara goodies

Koszulki będą PÓŹNIEJ.

Kilka Lidkowych zdjęć z Akiby też.

żarcie!

Zdjęcie-wspomnienie, bo już niewiele co zostało, hehe.

combini goodies

Słowem wyjaśnienia: te trójkątcne paczuszki to onigiri, japońska metoda na kanapkę.

Dwa plastikowe pojemniki na drugim planie to dango z anko (pastą ze słodkiej, czerwonej fasoli) i mitarashi (nie wiem, co to dokładnie jest, poza tym że jest bardzo słodkie i podobno, poza cukrem, zawiera też sos sojowy). Mmmmmhmmm.

Pączkokształtne produkty to mochi czyli ciastka z ubitego, kleistego ryżu. Mmmmhmmm i mozna się skutecznie udławić.

A puszka to inwencja własna Lidki. Ramenwfuszce. Ktoś się pisze? Widelczyk, jak widać, jest składany i gratis ;)

I to tyle. Dobranoc.

trwały link do tego wpisu

sobota
22
marzec'08

prezenty, bo święta

22 marzec 2008, 9:27| | Komentarze (9)

Lidka wróciła z Japonii i nawiozła dóbr wszelakich, łącznie z dango z anko i onigiri. Mmmhmmm.

Przywiozła też nowe Taiko i Inne Interesujące Prezentosy, które zaprezentuję na zdjęciach, gdy już naładuję baterie do fotomachen.

Na dodatek wczoraj upolowałam kilka nowych płyt, w tym z dawna poszukiwany "Aégis", album z czasów, gdy Theatre of Tragedy robiło jeszcze dobra muzykę.

Przesłuchałam też 3 albumy projektu Tobiasa Sammete, "Avantasia" (dwie części opery + Stracha na Wróble, wszystkie jednakowo drogie) i odnosząc je na półkę zauważyłam Wiecznego Mieszkańca Empiku, jedną z tych płyt, które znasz z widzenia, bywając w Empiku od kilku lat, a które, z racji swej ceny, długo go nie opuszczą. Był to "blessed be" The 69 Eyes. O dziwo, płyta zamiast swej kosmicznej, gwarantującej status Wiecznego Mieszkańca ceny przeceniona była na 19zł, a miast oryginalnej folii była folia lepsza, bo spożywcza. Upewniłam się, że zawartość jest w stanie nienadgryzionym, a lepkie pudełko wymieniłam w minutę już po powrocie do domu.
Zakupy w Empiku hartują.

Przy okazji: poszukiwaczom płyt tańszych i NOWYCH polecam Saturna. Towar mają przetrzebiony, ale ceny z bajki innej niż emipkowa.

new cds

fon

Zupełnie przypadkiem stałam się też właścicielką nowego telefonu. Oryginalnie zapakowane pudełka zabrałam do chałupy, siadam, otwieram, a tam wszystko jest: bateria, ulotki, kabelki, słuchawki, tylko telefonu ni ma. Plask.

Teraz już telefon mam, ale Łubuntu odmawia zamontowania go w trybie innym niż USB flash i na razie nie mam dostępu do katalogów innych niż wideo i muzyka. Argh, technologia.

cały dzień w szlafroku!

To by było to ;>

trwały link do tego wpisu

sobota
19
styczeń'08

przesuwa się

19 styczeń 2008, 1:34| | Komentarze (0)

Od poniedziałkowego koncertu trochę czasu minęło, ale że mam robotę, a w międzyczasie intensywnie się rekrutuję, to pożywka leżała odłogiem.

Na froncie roboty: praktycznie skończyłam, trza dnsy dopisać i po zabawie.

Na froncie rekrutacji: w poniedziałek jedna się kończy, wynikami się podzielę.

Na froncie odłogów: nie gram (krzyżówki Picross się nie liczą!), ale nadal gromadzę.

Czytaj więcej o "przesuwa się"

trwały link do tego wpisu

poniedziałek
17
grudzień'07

czekolada z papryką

17 grudzień 2007, 21:51| | Komentarze (6)

Właśnie taki produkt spożywczy leży teraz przed moim nosem. Zwie się "Lindt’s Excellence Chili Chocolate" i naprawdę zawiera chili.

Lindt’s Excellence Chili Chocolate

Mimo wszystko istnieje spora szansa, że smakuje lepiej niż paprykarz.

trwały link do tego wpisu

wtorek
11
grudzień'07

koszulka z Ewą

11 grudzień 2007, 18:11| | Komentarze (5)

Eve details

Mam fazę na składanie coraz to nowych kombinacji koszulek z nadrukiem i nic na to nie mogę poradzić. Jedni piją, inni palą, ja wektoryzuję obrazki. Mam już ich z osiem. Minimum. Tylko litość powoduje, że nie dzielę się tutaj KAŻDYM. Nie to, że nie chcę. Po prostu nie chcę, żebyście uciekli, przysnęli, względnie pomarli.

Na nowo odkrywam potęgę obrazków wektorowych. Nie do końca radzę sobie jeszcze z redukcją palety kolorów, co jest kluczem do szczęścia, jeśli człowiek chce to potem wydrukować lub naprasować na koszulce. Dodatkowym motywatorem jest fakt, że występująca w okolicy folia ma tylko po jednym odcieniu pomarańczowego i czerwonego, hehe.

Obrazek jest ilustracją do gry "Parasite Eve" (rozbudowany wpis w wikipedii), w którym Ewa robi za pasożyta z misją i nieźle śpiewa. Takie gry sa skazane na sukces ^_^

Muszę opanować też jakieś skuteczne upraszczanie, bo szkielet obrazka Ewy jest dosyć przytłaczający. Czujcie się ostrzeżeni.

przerażająca precyzja

Eve, all curves

Kto się podejmie wycięcia mi tego na ploterze? ;>

Czytaj więcej o "koszulka z Ewą"

trwały link do tego wpisu

poniedziałek
26
listopad'07

koszulki przyszły

26 listopad 2007, 14:46| | Komentarze (2)

O zagrzybionych koszulkach pisałam wcześniej, a dzisiaj dotarła paczka z nimi. Są cudne i leżą jak ulał, hehe. Jak tylko dopadnę jakiś fotomachen, natychmiast dorzucę zdjęcia.

Nie mogłam się powstrzymać, wyjęłam mój półżywy aparat - macie więc zdjęcia w paski.

1 grzyb

1UP Mushroom

W moim pierwotnym projekcie koszulka miałam być zielona, ale do wyboru były tylko kolor limonki i ciemna zieleń, wybrałam tę druga i nie powiem, ładnie jest ^_^

2 grzyby

Know Your Mushrooms

Pomarańczowa koszulka jest nadal w opakowaniu, bo niestety wraca do poprawki - litera K postanowiła rozstać się z koszulką, nim ją jeszcze wrzuciłam do pralki.

Teraz przydałaby mi się nowa bluza ....

I może jeszcze jakaś czarna koszulka.... albo dwie...

;>

trwały link do tego wpisu

środa
7
listopad'07

このTシャツをどう思いますか?

7 listopad 2007, 21:33| | Komentarze (6)

1UP mushroom Know Your Mushrooms

今日注文しました ^_^。

trwały link do tego wpisu

wtorek
7
sierpień'07

Pan PisoPtak

7 sierpień 2007, 21:47| | Komentarze (2)

Wreszcie dziś przyszło pocztą. Jeszcze tydzień i opanuję te kocie ruchy.

trwały link do tego wpisu

niedziela
29
kwiecień'07

oddajcie mi mój ołówek!

29 kwiecień 2007, 23:39| | Komentarze (7)

W Tajemniczych Okolicznościach rozstał się ze mną mój ulubiony ołówek automatyczny. Taki niebieski, przeźroczysty, z gumką. Cudny.

Gdzieś go musiałam zostawić.

Jest mi z tym faktem BARDZO źle, więc ludu, rozejrzyjta się, może u kogoś a nuż się znajdzie?

Miałam go u Lidki, gdy wróciła z Japonii, a potem to już .... no chyba nie bardzo go miałam.

Strasznie za nim tęsknię :(

Na szczęście uwieczniony został na jednym z archiwalnych zdjęć, może to komuś pomoże w poszukiwaniach. お願い!

Jest niebieski, przeźroczysty, z białym, gumowym uchwytem. Działa rewelacyjnie.

mój zaginiony ołówek automatyczny

Bądźcie ludzcy dla mojego ołówka, niech wróci do domu...

trwały link do tego wpisu

czwartek
28
wrzesień'06

new cell: Samsung SGH-X680

28 wrzesień 2006, 19:45| | Komentarze (5)

Quite unexpectedly I have a jet lag: I'm half asleep early afternoon and cannot sleep after 3:30AM -_-. That kinda sucks.

BUT I have a new cell phone: red Samsung X680. I wanted something similar to my old Japanese cell, so when asked what I want I simply replied: "Clamshell, big screen". The company guy was relentless: "Maybe a camera? A radio? What about an mp3 player?".
"Nah, don't need those (I have a tone of play-gear, maaaaaan. ;d). Just a big screen clamshell, plz."
Poor guy, needed 5 minutes to apprehend it :)

Now I have it and since I'm awake since 3:30AM I couldn't help myself and took some photos. I did other things too ;d

clamshells are cute ;d

the new and the old: my cellphones

the old and the new

X680 is considerably lighter than Sony Ericsson's clamshell and is more slim too. But it's screen size is SMALL comparing to Japanese SE. Cannot have everything, they say.

I googled a bit and found some games I would gladly download for it: "Globulos" (Never played Globulos? Shame on you. ) and "Might & Magic". Who want to pay for it?

trwały link do tego wpisu

sobota
29
lipiec'06

szał zakupów, dzień drugi

29 lipiec 2006, 16:02| | Komentarze (5)

Pomysł na dzisiaj obejmował umycie szafek kuchennych. Spalił na panewce. Pojechaliśmy do Akihabara i dzień się skończył ^_^.

Zachowywaliśmy się tam jak 「電車男」 (densha otoko), kto widział film/serial, ten wie. W skrócie: hardcore'owy otaku by nas nie przebił :) Grupa uderzeniowa składała się z Connie, Parrisa i Jona oraz mnie, w Akiba dojechała do nas M-chan, która co sobotę jedzie do Tokio, gdzie bezskutecznie usiłuje nauczyć Japonkę naszej mowy ojczystej.

W Softmapie Parris sprzedał co miał sprzedać, między innymi jedną z moich gier, z którą się nielubiłam. W Japoni większość dużych sieci sprzedaje i nowe, i używane rzeczy, może więc je w takich sklepach z łatwością (jak się ma M-chan to czytania znaków na formularzu) sprzedać. No i kupiłam co miałam kupić.
Tym razem (por. Akiba の geeknes (cały boży dzień)) przez większość czasu torbę niosłam sama, dopiero po pewnym czasie (i już do końca) niósł ją Jon :].

A oto i ona.

My brand new PS2 ready to go :)

Jest biała (白), na gwarancji i działa.

Przy wyjściu mechanicznie wzięłam, co mi podawała kolejna panienka przebrana za pokojówkę. I proszę, jak mnie przyjemnie zaskoczyło:

Freebies!

Dostałam wielce zieloną bransoletkę oraz .... chusteczki z muminkami! I to właśnie wtedy, gdy starałam się wyjaśnić Parrisowi urok Muminków i powód, dla którego zajmują połowę jednego z pięter w sklepie z zabawkami w Harajuku. Paczka chusteczek go jednak nie przekonała. Ech, ten naród.

Potem ten sam Parris polował na aparat cyfrowy. I upolował. Na dodatek tak fartownie, że zapłacił za niego bodajże 3 many mniej, niż zakładał, bo w jakimś sklepie była promocja na ten model :)

Na lunch, jak na Akihabarę przystało, do wyboru był McDonalds, KFC i udon. Udon jest błeee, więc wylądowaliśmy w KFC, gdzie pani kasjerka mnie zmieszała pytając 召し上がりますか (meshagarimasuka, coś jak "Czy łaskawie zechcesz jeść?"). Na szczęście obok stała M-chan z podzielną uwagą i w końcu nie dostałam lunchu na wynos. ^_^

Budynek, w którym jest KFC, leży pod torami, w rezultacie przy każdym przejeżdżającym pociągu cała konstrukcja (i siedzący w środku gości) trzęsie się w posadach. Czad.
A pociągi jeżdżą tu często, toż to linia Yamanote (i parę innych też).

Nie jestem specjalistką od KFC, ale kurczaka tu mają lepszego, a serwują go w wiklinowych koszyczkach :)

Po tym wybitnie sycącym posiłku można było wrócić do wąskich korytarzy między przepełnionymi półkami...

Mój ci

Mimo, że w komiksie głównie się gwałcą i mordują, to klimatu "Berserk'owi" odmówić nie można. I jeszcze ten miecz :)

Berserk figure

I już bez pudełka (tło zrobiłam z kartki z kalendarza, jest więc to Gatsu w klimatach swojskich):

Berserk, a mountain warrior ;d

Czytaj więcej o "szał zakupów, dzień drugi"

trwały link do tego wpisu

sobota
15
lipiec'06

Akiba の geeknes (cały boży dzień)

15 lipiec 2006, 23:02| | Komentarze (3)

Dziś miałam was uraczyć opisem gotcha-gotcha, ale że dość się pobawiłam (gwałt zbiorowy na jednej z maszyn to dzisiejszy klucz programu ;d ), to o gotcha-gotcha będzie jutro. Dziś spędziłam CAŁY BOŻY DZIEŃ w Akihabara, wcześniej spędzając dwie godziny w sklepie z grami (to szerokie pojęcie, w takim sklepie jest wszystko, od gier, przez filmy i figurki, na komiksach skończywszy) w Kita Urawa.

Z Akihabara wróciliśmy obładowani jak stereotypowy otaku: plecaki pełne plakatów, zabawek (i tych zwykłych, i tych z gwałcenia gotcha-gotcha) i gier. Jest 11:00, więc jak przykładny geek sprawdzę pocztę, wyjątkowo wezmę prysznic i idę rozdziewiczać świeżo nabyte tatakony (DWA. Jon i Parris na przemian nieśli oba gigantyczne pudła przez wąskie uliczki Akiba aż do akademika. Kochani są.) w rytmie najlepszych piosenek z anime ^_^

Aaaaaa, upał odszedł w zapomnienie (pewnie też dlatego, że włączyłam klimatyzację).

Na koniec macie zdjęcie. Może mam bałagan na łóżku (3 stosy ubrań ;d), ale na zabawki miejsce zawsze się znajdzie. Najwyżej prześpię się na podłodze ;d

today's shopping spree in Akihabara

Na zdjęciu nie uwzględniono pudeł z tatakonami, które są już u Jona piętro wyżej. Zrobię zdjęcie, jak już do niego pójdę. Podzielę się kiedyś indziej, na razie możecie pozgadywać, co takie na tym zdjęciu jest ;d.

Dla leniwych: strona zdjęcia na Flickr z notatkami mojego autorstwa :)

trwały link do tego wpisu

piątek
7
kwiecień'06

tamagochi

7 kwiecień 2006, 12:47| | Komentarze (13)

Nie nadążam z publikowaniem kolejnych zdjęć i ZDAJĘ sobie z tego sprawę, nie musicie mnie dodatkowo szykanować na jabberze. :]

W moim życiu pojawił się kolejny zjadacz czasu, tamagochi.

Znalazłam go w parku, do którego wybrałysmy się z M-chan we wtorek. Tzn M-chan gnała, a ja, ledwo zipiąc, pedałowałam za nią.
Leżał sobie na trawie, to co go miałam tam zostawiać.

たまごっち (Tamagochi)

Wczoraj trochę pogooglałam i wygooglałam kilka wielce interesujących informacji.
To jeden z najnowszych wesji tamagochi (たまごっち+スラプ i jak nazwa wskazuje, do jajka dodają "strappu", czyli wisiorek :]) - ma port podczerwieni, który umożliwia komunikację z innymi tamagochi (także ze starszymi modelami) i indywidualny numer, który pozwala na zalogowanie się w TamaMieście (たまタウン) i zdobycie kolejnych gadżetów dla wirtualnego zwierzaka.

Wczoraj w ramach poprawiania jej komputera nawiedziłam M-chan i spędziłyśmy o wiele za dużo czasu w TamaMieście, wygrywając jakieś wielce potrzebne rzeczy.
W rzeczywistości zabawka nie łączy się bezpośrednio z internetem, a wszystkie możliwe do zdobycia rzeczy ma już wgrane do programu. Indywidualny kod jedynie te nowości odblokowuje. Ale zabawa i tak przednia :)

Zakręcone ścieżki:

trwały link do tego wpisu

czwartek
30
marzec'06

Hello Kitty トレーニング箸

30 marzec 2006, 22:34| | Komentarze (2)

Zimno tu u nas, nie powiem. Dziś wszystkim bez wyjątku odebrano grzejniki, pozostały więc wyłącznie prywatne urządzenia elektryczne (sama mam podgrzewany kocyk, 2 elektryczne piecyki i klimatyzator), ale przy tutejszych cenach prądu to człowiek raczej nie szaleje.
Nadal najtańszą metodą podgrzania temperatury w pokoju jest zapalenie palników w kuchence gazowej. Tanie i skuteczne :]

Ale nie o tym miałam pisać.
Chciałam wam zaprezentować zeszłotygodniowe znalezisko z supermarketu. Od razu wiedziałam, że MUSZĘ je mieć. Nie dlatego, że są różowe i zakończone łebkami Hello Kitty.
Są WYJECHANE w KOSMOS, oto dlaczego.

Drodzy Państwo, oto przed wami ...

Pałeczki treningowe (トレーニング箸)

pałeczki do treningu

Czytaj więcej o "Hello Kitty トレーニング箸"

trwały link do tego wpisu

sobota
25
luty'06

Kocia zamiast króliczej

25 luty 2006, 13:43| | Komentarze (6)

Japoński rynek Bardzo Potrzebnych Przedmiotów kontratakuje!

kocia łapka, wybór wzorów i kolorów

Za około 1000 jenów (26 PLN) możesz stać się posiadaczem ... kociej łapki. ねこにゃんぼぅ (neko nyannbou, prawdopodobnie to zbitka słów 'kot' (neko), miau (nyaa) i łapa (skatakanizowane angielskie paw), ale głowy nie dam). Ta łapa to absolutny hit, czego dowodzi ponad milion sprzedanych egzemplarzy.

Kocia-Miau-Łapka to zasilana bateryjką zabawka (?) z końcówką w kształcie kociej łapki. Po naciśnięciu guzika łapka zaczyna się poruszać. Ilość zastosowań jest szokująca ...

Czytaj więcej o "Kocia zamiast króliczej"

trwały link do tego wpisu

czwartek
16
luty'06

Harajuku Leg Item

16 luty 2006, 12:21| | Komentarze (2)

Nowy nabytek, 2 pary "Original street leg wear Heart Beat", w skrócie skarpetek.
Ale jakich!

skarpetki skarpetki

Więcej takich cudów na stronie producenta, Maxim, Leg Item Fashion goods, bawcie się dobrze ;)

trwały link do tego wpisu

czwartek
15
grudzień'05

konsolka

15 grudzień 2005, 23:03| | Komentarze (4)

Konsolka PSP w całej okazałości

PSP nabyłam 2 tygodnie temu, ale wiecie jak to jest z moim brakiem czasu: głównie go nie brakuje.

Przenośną konsolę do gier posiadać chciałam od zawsze, choć pierwotnie chodziło mi o GameBoy'a ;> Tu, w Japonii, konsolki są 2-3 razy tańsze niż w Europie, więc nawet moje skromne stypendium pozwalało na sprezentowanie sobie prezentu.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym wcześniej nie wykonała sercza, by kupić to co trzeba, a nie to, co się da.

Na zakupy wybraliśmy się w trójkę, moi, Connie i Loan, nasz I-House'owy specjalista od gier. Przeszliśmy Akihabarę wzdłuż i wszerz, szerząc terror na ziemiach, na których stopa nigdy wcześniej nie postała, a w końcu wiedzieliśmy jedno: nowej konsoli z poszukiwanym przeze mnie firmware'em 2.0 (lub niższym) w Tokio nie dostanę.
PSP schodzi tu jak świeże bułeczki, więc w oferowanych zestawach, "Value Pack'ach" był firmware 2.1, a w "Giga Pack'ach" (świeżo po premierze!) już wyłącznie firmware 2.5 (powinni go nazwać mallware ;> ).
Sony PSP sprzedawane jest w systemie popularnym w Japonii, czyli nie-wiesz-na-co--nie-otworzysz-pudełka. W rezultacie nawet tam, gdzie istniała śladowa szansa, że uchowały się jakieś "stare" pokłady PSP z poprawnym firmware'ami, nie można było tego przed zakupem sprawdzić.
Jeden ze sprzedawców był nawet tak miły, że zadzwonił do biura Sony, by zapytać, jaki firmware ma partia PSP w jego sklepie. Niestety, świeżutki towar nie pozostawiał złudzeń: tylko 2.1.

Goh.
W końcu zniechęcenie wzięło nad nami górę i trza się było ratować wizytą w pobliskim Sega Store: 7 piętrowym salonie gier, pełnym automatów i ufo-catchers.
Pomogło.
Loan musiał nas opuścić, arbaito jest bezlitosna, a myśmy podążyły w głąb kolejnych nie zbadanych obszarów.
I stało się!
Wciśnięty między 2 "różowe" sklepy był kolejny sklepik tylko-i-wyłącznie-konsole. Wąziutkie schodki prowadziły do wcale przestronnego, 2-piętrowego salonu, w którym już na przeciwko schodów waliła po oczach gablotka z odświeżanymi konsolami. Odświeżanie to tu praktyka normalna, lepiej coś sprzedać po raz drugi niż ponosić koszty recyklingu, który bardzo często obciąża wyłącznie producenta.
I były. Cała gromadka. Do wyboru, do koloru, białe, czarne, 1.52, 2.0, mniej, bardziej lub wcale nie porysowane.
Jako że byłam już mentalnie przygotowana na każdą opcję w drodze do downgrade'a na firmware 1.50, wybrałam konsolkę najpiękniejszą: nie porysowaną i bez brakujących elementów (odświeżanie obejmuje wymianę baterii, sprawdzenie wnętrzności i dołożenie nowych gadżetów, obudową i ekranem nikt się nie zajmuje).
Niecałe 2 many później konsolka była moja.
Pozostawało nabyć "AI iGO", jedyny port go na PSP i można było wracać do domu, zaliczywszy oczywiście odpowiednią ilość przydrożnych sklepów z zabawkami ^_^

Downgrade przeszedł bez zakłóceń, teraz więc mogę piratować rpg'i, które tu w Japonii są w każdym sklepie w normalnej cenie, ale niestety, bez furigany.
Pozostaje jeszcze obłaskawienie naszej sieci bez przewodowej i możemy grać grupowo.... ^_^

Kilka dni później dokupiłam do mojej zabaweczki 1-gigową kartę pamięci (niestety, wyłącznie Sony Memory Stick Duo, czyli wewnętrzny standard Sony) i kabelek USB, i teraz już żadna podróż pociągiem nie jest mi straszna ;>

zawartość Value Pack'a: konsola, etui, ładowarka i kabel, bateria, karta pamięci, pasek, słuchawki, konsolka

Konsolka w punktach technicznych:

Dodali mi do niej:

Downgrade z 2.0 na 1.5 pozbawił mnie przeglądarki internetowej (oferowanej dopiero od firmware'u 2.0), ale bój się nic, zassie się coś homebrew i będzie jak nowa.

2 tygodnie później gadżet został wzbogacony o obudowę z prawdziwego zdarzenia, Logitech® PlayGear Pocket™ i folię ochronną, taką co się praktycznie sama nakleja i czyści. Miałam punkty do wydania w pobliskim sklepie elektronicznym, to co se miałam odmawiać ^_^
Dodali nawet niebieską szmatkę do przecierania całości ^_^

trwały link do tego wpisu

czwartek
3
listopad'05

Canon wordtank V80

3 listopad 2005, 22:18| | Komentarze (2)

Mój wordtank w natarciu.

czyli czas na action shots ;).

Słownik w pełnej okazałości, razem z futerałem i charmem, Hello Kitty z Akiba. A co!

Canon wordtank V80

Działa.
Wpisujesz kolejne sylaby, a on szuka.
I szuka.
Aż znajdzie.
Na zdjęciu Genius, słownik japońsko-angielski.

my denshijishou in action!

Rozpoznawanie pisma ręcznego w Kanji-gen, słowniku kanji.
Trochę rozrywki nikomu nie zaszkodziło ;)

Kanji recognition ... eat that!

I telefoniczny charm, Hello Kitty z tokijskiego Elektronicznego Miasta, Akihabary.

Akiba Hello Kitty

Bez słownika życie traci sensu smak.... czy coś takiego.

trwały link do tego wpisu

piątek
26
sierpień'05

obkupujemy się nadal

26 sierpień 2005, 2:05| | Komentarze (2)

(z myślą o wyjeździe, ma się rozumieć ;p )

Karimor Spike 25: widok z tyłu Karimor Spike 25: widok z boku plecak z kurą

Kura przeszła test przytraczania.

Plecak mieści laptopa, discmana, książkę, pozostałe graty i kurę.
Ma pas biodrowy.
Jest czerwony.

Mission accomplished.

Czytaj więcej o "obkupujemy się nadal"

trwały link do tego wpisu

niedziela
14
sierpień'05

łap to mrówki

14 sierpień 2005, 21:51| | Komentarze (1)

Miałam się pochwalić laptopem, co niniejszym czynię.

Zrobiłabym to parę dni wcześniej, niestety, mojemu providerowi mrówki zjadły switcha. Serio. To NIE JEST zabawne. Zjadły go selektywnie, skutecznie blokując połączenia wychodzące. W rezultacie przez cały (bądź nie bądź długi) weekend mielim tu stosunek przerywany, uniemożliwiający wysłanie czegokolwiek, od poczty zaczynając.
W stosunku do mrówczego osiedla zastosowano nowo uzgodnioną (bez udziału mrówek) mapę drogową.
Sytuacja opanowana.

W końcu (podjęcie Ostatecznej Decyzji trochę czasu mi to zajęło, to fakt, ale czy to moja wina, że wiem czego chce? ;> ) nabyłam Acer'a 4102 WLMi z Radeonem X700 na pokładzie, który na bateriach żyje 4+ godziny, co wydało się rozsądnym kompromisem między wydajnością a mobilnością.
Sonoma i dwie kości Hynixów (DDR2) na pokładzie to plus, QSI SDW-082 to (podobno) minus ... na razie nagrałam nim jedną płytę, zobaczymy w praniu.

W skrócie prezentuje się następująco:

Dali mi do niego XP Home, opcji ze schodami w tym przedziale cenowym nie przewidziano :/

Aktualnie skanuję go memtestem, więc może już jutro zaoram całość i postawię jakieś systemy z ludzką twarzą ;)

Dlaczego nie zrobili portu GTA:SA na Linuxa? .... bueeeee

Obowiązkowego fotki:

my laptop, Acer Travelmate 4101 WMLi

Tak prezentuje się w wersji otwartej i odpalonej.
Interesujące zjawisko na ekranie to wygaszacz ekranu.
W tle nasza stara drukara, Okidata 193. Nadal działa, nawet taśmy ma sprawne, ale nikt nie czuje się na siłach z nią współpracować, BO ONA GŁOŚNA JEST.

laptop zatrzaśnięty na głucho

A to wersja kanapkowa. Widać głośniczki i niektóre z mniej szczęśliwie umieszczonych portów. Nie można mieć wszystkiego ...

Jeśli kogoś interesują szczegóły techniczne, to zapraszam ;p

Czytaj więcej o "łap to mrówki"

trwały link do tego wpisu

czwartek
11
sierpień'05

"We look for things."

11 sierpień 2005, 23:46| | Komentarze (1)

Gadżetomania trwa.
Dziś w menu:

Rasowa kostka Dalmatyńczyk,

Dalmatyńczyk (Dalmatian) styrofoam

w rzeczywistości ekspandowany polistyren, czyli duzo obłych kształtów na bardzo małej powierzchni. Daleko do mojego ulubionego styroduru, ale przystojnego wyglądu trudno mu odmówić. Nie szczeka, ale brudzi.

Durnostojkę przyniosła mama:

zegar zegar zegar

Gwiżdzący świstak to to nie jest, ale nie można mieć wszystkiego.

trwały link do tego wpisu

czwartek
11
sierpień'05

płonie ognisko w lesie

11 sierpień 2005, 22:56| | Komentarze (1)

Spaliłam czajnik.
Żal mi go niezmiernie, ponieważ był czerwony. Na zdjęciu już tego niestety nie widać, bo się spalił.
Po południu do łask wrócił stary czajnik, którego ebonitowa rączka daje się we znaki przy wzroście temperatury. Stary czajnik ma aerodynamiczny kształt i jest srebrny.
Do bani.

Bardzo spalony czajnik

Informacje pozytywne będą, gdy już się wyśpię, co już samo w sobie kryje siłę podwójnej informacji pozytywnej.

trwały link do tego wpisu

sobota
23
lipiec'05

Aparacik

23 lipiec 2005, 18:40| | Komentarze (0)

Nabyłam aparacik, w celach wiadomych.
Na razie jednak nie mam do niego karty, więc co 15 zdjęć biegam do kompa ^_^

Nikon Coolpix 4200  Nikon Coolpix 4200 back

Cudny jest i maleńki ^_^
Na razie obfotografowałam Lusię, akwarium i własne stopy ... ale jako że jeszcze nie posiadam galeri, to się jeszcze nie pochwalę.

Dołożyli mi do niego masę różności, zastosowania częci do tej pory jeszcze nie pojęłam ;)

Jeszcze zapasowa bateria i karta SD (a może dwie? hyhy) i mogę jechać.

Czytaj więcej o "Aparacik"

trwały link do tego wpisu