piątek
27
luty'15

zmarł Leonard Nimoy

27 luty 2015, 19:02| | Komentarze (0)

Pan Spock

:(

trwały link do tego wpisu

czwartek
29
styczeń'15

Sikret wiecznie żywy?

29 styczeń 2015, 19:17| | Komentarze (0)

Dziś dzień premiery następcy krótko żyjącego Secret Service, magazynu "Pixel" (czyt. piksel).

Udało mi się upolować go dopiero w 5 kiosku, choć wcześniej z zakupem SS nie miałam żadnego problemu.

Pixel no.1 & Space Patrol

Jestem po lekturze mniej więcej połowy 110-stronicowego numeru. Pierwsze strony dotyczą tematów bieżących, premier i nowości. Druga połowa magazynu to artykuły dotyczące historii, wspominkowe i przeglądowe, a całość zamyka kilka felietonów. Te przeczytałam z prawdziwą przyjemnością, mam nadzieję, że ich liczba utrzyma się na podobnym poziomie w przyszłych numerach.

Na razie najsłabiej wypadają wywiady z zagranicznymi gośćmi: są o niczym, niestety. Razi też spora liczba angielskich zapożyczeń i wtrąceń, zwłaszcza w recenzjach nowości. Wielu z nich spokojnie można by uniknąć.

Do szaty graficznej, zwłaszcza rozmieszczenia zdjęć i skaczących "lidów" (hehe, a przed chwilą sama narzekałam na anglicyzmy) też można mieć zastrzeżenia. Zlokalizowanie nazwiska analityka, z którym przeprowadzano wywiad w kontekście spółek notowanych na giełdzie, zajęło mi kilkanaście sekund. "Lid" dla hecy wydrukowano pod akapitami z wywiadem. Ha ha.

Jeszcze nie przeczytałam całości, ale i tak wiem, że drugi numer kupię. Czuć w Pikselu ducha SS, Top Secret czy Gamblera, a przecież właśnie o to chodzi :)

Galactic Encounters

"Kosmiczny patrol" upolowany na allegro za kilka złotych. Ilustracje nadal trzymają poziom, choć tekst już nie ten, co we wcześniejszych albumach.

Przeglądanie książki umiliłoby oglądanie "Jodorowsky's Dune", gdyby dokument wreszcie pojawił się w Europie. Nie pojawił się i nic nie słychać, by się w niedalekiej przyszłości objawił, pozostaje wertowanie "Kosmicznego patrolu".

trwały link do tego wpisu

piątek
5
grudzień'14

Czarny tydzień dla portfela

5 grudzień 2014, 9:33| | Komentarze (0)

Niby marny był ten Czarny Piątek, ale jakoś tego po stosie nie widać. Uczciwie trzeba przyznać, że połowa nie pochodzi z czarnopiątkowych przecen i całość nie jest tak spektakularna jak nabytki z zeszłego roku, ale to i tak masa rozrywki.

Większość poczeka do przyszłego roku, bo już za tydzień URLOP!

Black Friday 2014

gry

Na froncie gier średnio - promocje były nieciekawe albo mało promocyjne - poza klawiaturą Nintendo, wpadł pierwszy z Laytonów na 3DS i obie części "Rocksmith" razem z kablem. Poszukiwania gitary trwają :)

Miałam cichą nadzieję na obniżkę pierwszego "Disney Infinity" :P ale Xboxa 360 ominęło. Może kiedyś.

filmy

Największa zdobycz to kompletne wydanie MASHa, 11 sezonów, film i masa materiałów dodatkowych. I żadnych kartonowych opakowań!

W końcu (ile to już lat? 8?) upolowałam "The Pusher Trilogy". A już traciłam nadzieję.
Wszystkie trzy filmy pokazywano w 2006 na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Wyświetlano je rano, dzień po dniu, w niefunkcjonującym już kinie Atlantic. Teraz z kina Atlantic został jedynie neon, a i on jest wyłączony.

trwały link do tego wpisu

czwartek
20
listopad'14

rozrywki z listopada: historie obrazkowe

20 listopad 2014, 17:51| | Komentarze (0)

November 2014

Od czasu powrotu z Festiwalu Komiksowego nie mogę oderwać się od komiksów :) Książki? Co to są książki? Zupełnie pozbawione obrazków "Zoo City" to był przypadek.

Skończyłam nabyte w Łodzi "Zamek" Jaromira 99, wydanie zbiorcze trylogii Nikopola ("Targi Nieśmiertelnych" Enkiego Bilala), komplet polskiego wydania "Rising Stars", a także pierwszy z wielu roczników Fistaszków.... sporo tego było.
Podobny los spotkał wszystkie cztery posiadane przeze mnie tomy "Miasta Grzechu". Chcę więcej!

Na polu gier bez zmian, nadal króluje "Diablo 3" z rzadkimi przerwami na wyścigi ("Burnout Paradise").

Obejrzałam tez wszystkie posiadane filmy Star Trekowe.

WSZYSTKIE.

Łącznie z tym krapiszonem, "Star Trek Nemezis". Podtrzymuję, że to krapiszon nad krapiszony. A to przecież ostatni film z załogą z "Następnego Pokolenia". Jak mogli.

Jeszcze nie zdecydowałam, czy najgorszym filmem Trekowym wszech czasów nadal jest Nemezis, czy może "Star - Trek Into Darkness" powinien zając to miejsce. Żeby się upewnić, musiałabym "W ciemność" obejrzeć ponownie. Dziękuję, postoję.

Nic jednak nie może się równać z rozrywką, jakiej dostarczył mi "Prime Suspect". Brytyjski serial ma 7 serii i był kręcony z przerwami przez okres 14 lat. Wszystkie serie łączy wyłącznie postać inspektor Jane Tennison (Helen Mirren) i obowiązkowe morderstwo. Nie wszystkie serie są równie dobre, pierwsza zdecydowanie wybija się ponad przeciętność, ale całość i tak ogląda się wyśmienicie. Bardzo bardzo każdemu polecam.

"Prime Suspect" zostało wydane w wysokiej rozdzielczości w USA, niestety, obrazowi HD towarzyszy zwolniony dźwięk (efekt różnicy klatek między PAL a NTSC), w efekcie wszystkie postacie mówią o ton za nisko. Dlatego machnęłam ręką na wydanie BR i kupiłam zdecydowanie tańsze brytyjskie wydanie na DVD. Niestety, trafiłam na starszą wersję, w której każda płyta DVD zaczyna się słynnym brytyjskim filmikiem antypirackim. Brawo.

Zawsze gdy słyszę początek melodyjki z tego filmiku, przypomina mi się to:

Nowe wydanie "Prime Suspent" na DVD jest już pozbawione tych reklam.

trwały link do tego wpisu

piątek
7
listopad'14

czasu!

7 listopad 2014, 9:34| | Komentarze (0)

Nie wiem jak to się stało, ale większość weekendów we wrześniu i październiku życie zjadło.... Skandal (że zacytuję klasyka).

Opanowałam zasady chińskiego mahjana, zjadłam okonomiyaki (!), nie dotarłam na Falkon z racji braku miejsc noclegowych a resztki czasu zeżarło "Diablo 3".

September 2014

Zdjęcie jest z sierpnia, cóż poradzić, wolno czytam. Udało mi się skończyć "W jak wendeta", ale lekturę "Atramentu" zarzuciłam. Do książki wrócę, gdy już wyleczę rany. Albo wszystkie inne książki ulegną zniszczeniu.

trwały link do tego wpisu

poniedziałek
9
czerwiec'14

Studio Filmowe KADR zdarma

9 czerwiec 2014, 9:17| | Komentarze (3)

Z wrodzonym refleksem dopiero dziś, ale lepiej późno niż wcale :P

Studio Filmowe KADR już od roku udostępnia na Youtube filmy ze swoich zbiorów. W efekcie można zupełnie za darmo obejrzeć takie klasyki jak "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz", "Nie lubię poniedziałku" czy, od dwóch dni, "Pierścień i róża".

Tadddaaaam.

Nie wiem, czym Studio KADR posiada prawa do serialu "Pierścień i róża", nie wiem nawet, czy taśmy z serialem przetrwały, ale ja chętnie bym serial w całości obejrzała. Może być bez rekonstrukcji cyfrowej.

Więcej filmów na kanale YT "Studia Filmowego KADR".

trwały link do tego wpisu

czwartek
6
luty'14

filmowy styczeń

6 luty 2014, 19:57| | Komentarze (0)

Nowe nabytki filmowe:

styczniowe nabytki filmowe / January movie haul

Dopiero co dotarły, więc na razie zdążyłam obejrzeć tylko "Hot Fuzz". Niezły, ale nadal nie tak dobry jak "Shawn of the Dead".
Tu warto wspomnieć, że ja rzadko kupuję filmy, których nie widziałam, więc to nie jest tak, że pierwsza projekcja "Willow" jest jeszcze przede mną :)

Filmy to kolejno:

Ciężko nie wspomnieć o jakości wydań Arrow Video. Zarówno "Inwazja porywaczy ciał" jak i "Lifeforce" mają dwustronne okładki, tekturki z plakatami nowych produkcji i książeczki z materiałami dodatkowymi. Naprawdę robią wrażenie. O jakości transferu jeszcze się nie wypowiem, ale wg internetu nie ma się do czego przyczepić. Szkoda, że to nie Arrow wydał Conana Barbarzyńcę...

trwały link do tego wpisu

poniedziałek
3
luty'14

nadal filmowo

3 luty 2014, 11:51| | Komentarze (0)

Choroba filmowa nadal trzyma mocno: w tym roku obejrzałam już kilkanaście filmów. To sporo, zwłaszcza na tle lat poprzednich, gdy tyle filmów oglądałam w ciągu całego roku.

Poza sporą dawką filmów ze studia Ghibli zafundowałam sobie też powtórkę klasyków science-fiction, z mistrzowską "Zieloną Pożywką" na czele. Obejrzałam też "Mojego własnego wroga" i "Krew bohaterów". Ten ostatni film darzę ogromnym sentymentem, a z racji zmienionego tytułu (brytyjskie wydanie nosi tytuł "Salute of the Jugger") bardzo długo na film polowałam. Niestety, wydanie DVD nie jest najwyższych lotów: film jest w formacie 4:3, często zbyt ciemny i zbyt cichy. Jakiś czas temu objawiło się też duńskie wydanie BR, ale cierpi na dokładnie te same przypadłości, co DVD.

W kolejce jest n-ty już maraton całej "Planety Małp", "Inwazja porywaczy ciał", "Excalibur" oraz ...."Zardoz". Hehe. Jeśli ktoś nie kojarzy, to polecam wpisać tytuł do wyszukiwarki obrazków. HEHEHE.

Z rozczarowań: "Idy Marcowe" okazały się prostacką i głupią amerykańską produkcją, w której nawet reżyseria szwankowała. Meh ble. A ja żałowałam, że nie zdążyłam tego zobaczyć w kinie!

Poza tym jestem dość mocno wciągnięta w Skyrim. Dość mocno to eufemizm, ma liczniku już 150+ godzin, a nadal mam wrażenie, że tylko liznęłam grę.
W lecie premiera "The Elder Scrolls: Online" - już się boję.

trwały link do tego wpisu

poniedziałek
23
grudzień'13

czas rozważyć przeprowadzkę

23 grudzień 2013, 10:51| | Komentarze (0)

Obecny hosting sięgnął dna, trzeba więc rozważyć przeprowadzkę. Może to też czas na zmianę silnika?

filmowy koniec roku

W listopadzie miałam napad głodu filmowego, skończyło się na 6 paczkach z nowymi nabytkami.
Trzy sezony oryginalnego "Star Treka", "Czas Apokalipsy" i oba trójpaki filmowe są z USA, a oba czeskie filmy ("Kuki powraca" i "Alois Nebel") z - niespodzianka! - Czech. Reszta to brytyjski Amazon i jego czarnopiątkowe przeceny.

Oba czeskie filmy i "Somos lo que hay" ("Jesteśmy tym, co jemy", wydane w krajach anglosaskich jako "We Are What We Are") widziałam swego czasu na Warszawskim Festiwalu Filmowym, gdzie mocno zapadły mi w pamięć, dlatego dobrze jest je móc ponownie obejrzeć.

Nadal nie pojmuję jednak, dlaczego "Somos lo que hay" opisano na okładce jako "kanibalistyczną jatkę"...

November movie craze

Star Trek w HD

Większość filmów już przerobiłam, teraz oglądam "Star Treka".
O dziwo, oryginalny pilot, "The Cage" (w dwóch wersjach) i pierwotna wersja "When No Man Has Gone Before", od których rozpoczęłam maraton, są dopiero na ostatniej płycie sezonu trzeciego.

Obejrzałam zwykłą wersję "The Cage", zremasterowaną z przypadkiem odnalezionej taśmy. Druga wersja, podpisana jako "Rozszerzona", zawiera mieszankę kolorowych i (dobrze znanych) czarno białych scen, co jest o tyle dziwne, że odnaleziona taśma ze zwykłą wersją jest w kolorze i sceny można by było zastąpić. Umyka mi, dlaczego tego nie zrobiono.

Poza tym "Star Trek" na blu-ray jest wyśmienitej jakości, warty każdego grosza. Widać, ile energii i pracy włożono w rekonstrukcję: nawet nowe efekty specjalne nie rażą - są mocno retro :).

Nie, żebym oglądała legendarnego Treka z nowymi efektami .... bez przesady :)

trwały link do tego wpisu

czwartek
17
październik'13

październikowe zjadacze czasu

17 październik 2013, 12:39| | Komentarze (0)

Front unikania rzeczywistości trzyma się mocno. Udało mi się obejrzeć 3 sezony "Downton Abbey" i kilka nabytych w tym roku filmów na blu-ray ("Gran Torino"!), a teraz kończę "Space: Above and Beyond".

Books, Games & TV Series for Movies October 2013

Space: Above and Beyond

SAAB, serial, który widziałam raz w życiu, w polskiej telewizji (a zwało się toto "Gwiezdna Eskadra"), wspominałam z dużym sentymentem i z radością kupiłam (przeceniony ;P) serial, gdy nadarzyła się okazja. Niestety, pamiętałam tylko dobre strony serialu, a te gorsze, przypominające "Żołnierzy kosmosu", wyrzuciłam z pamięci względnie ich wtedy nie zauważałam.

Obecnie odbieram SAAB jako prawicową agitkę, na dodatek bardzo słabo zagraną. Pal sześć efekty specjalne, jako ogromnej fance oryginalnego "Star Treka" efekty specjalne zrobione przy użyciu folii aluminiowej zupełnie mi nie przeszkadzają. Przeszkadza mi militarystyczna gadka, wieczne odwołania do boga i naprawdę głupie pomysły. Wiele lat temu pomysł jednostki wojskowej, która jednocześnie służy za piechotę i lotnictwo nie wydawał mi się aż tak absurdalny jak obecnie. Na dodatek scenariusze większości misji, na które wysyłają głównych bohaterów, wydają się być napisane bez żadnej konsultacji z kimś, kto ma choć blade pojęcie o strategii wojskowej. Na dodatek lądowanie i rozróba na kolejnych planetach wydają się zupełnie pozbawione sensu: po co marnować czas i ryzykować życie na bieganie po krzakach, skoro po chwili wszystkie siły są wycofywane. Zbombardować z orbity nie można? Absurd do 10 potęgi.

Serial miał zadatki na coś lepszego, pojawiły się m.in. spiskowe wątki dotyczące partii demokratycznej czy korporacji AeroTech, ale żaden nie został rozwinięty. Na plus trzeba zaliczyć tematy, które w serialach, zwłaszcza sci-fi, nie pojawiają się często jak stres pourazowy ( i szczękościsk!) czy panika i strach u profesjonalnych głównych bohaterów. Ale to tylko fragmenty, całość niestety, nie powala.

Teraz zaczynam mieć wątpliwości, czy plan odświeżenia sobie "Earth 2" - kolejnego serialu, który po pierwszym sezonie odszedł w niebyt - to taki dobry pomysł.

Sleeping Dogs

Na polu gier udało mi się skończyć wzorowaną na GTA "Sleeping Dogs". Demo prezentowało system walki a la Batman i obiecywało klimat Hong Kongu. Skusiłam się, a gra baaaaardzo mi się podobała. Nie tylko rozgrywka, ale też fabuła, klimat, muzyka, choć tej mogłoby by ciut więcej.
Podobało mi się wszystko poza walkami kogutów. Nic nie mam do wirtualnych walk kogutów, ale mam dużo przeciwko grom losowym. Grrrr.

Sleeping Dogs : still a win!

Podobno trwają prace nad kontynuacją, obecnie nazwaną "Triad Wars". I dobrze.

Na froncie RPG skończyłam (dwukrotnie!) "Dragon's Dogma: Dark Arisen" i w tym przypadku też chętnie zagram w kontynuację, jeśli się taka ukaże. Tym razem proszę jednak o sensowną fabułę.

Chętnie zagrałabym w nowości, "Diablo 3" i "GTA 5", ale jestem zbyt skąpa, by 200zł wydać na grę, dlatego gram w starocie i czekam na obniżkę :)

uczta

Po komunikacie Wydawnictwa Mag o czasowym zawieszeniu wydawania książek prestiżowych (czytaj nierentownych, czytaj Uczta Wyobraźni) miałam bojowy plan nadrobienia zaległości w UW. "Niestety", wydawanie książek z serii UW nie zostało zawieszone, więc szanse na przeczytanie wszystkich zaległych Uczt do końca roku można uznać za niewielkie. Zwłaszcza że nie samą Ucztą człowiek żyje, czasem trzeba przeczytać też coś miernego, jak "Długa Ziemia" Pratchetta i Baxtera czy "Kameleon" Kosika.

Niemniej spróbuję dogonić uciekający ogonek UW, zwłaszcza, że marne książki się tam nie zdarzają ... zbyt często ;)

trwały link do tego wpisu

sobota
3
marzec'12

a potem popracuję

3 marzec 2012, 19:16| | Komentarze (0)

Czy ja po to zmieniałam pracę, żeby tak zasuwać? Może nie rzuciłam pracy z powodu jej nadmiaru, ale bez przesady z tymi cechami wspólnymi.

March 2012 begins

W teorii oglądam Tudorów. W teorii, bo nadal jestem w trakcie sezonu 1. Tak od grudnia.

W teorii gram w Xenoblade Chronicles. Na Wii!. Tak, na Wii! Odkurzyłam je tylko dla Xenoblade (jej duchowi poprzednicy, Xenogears na PSX i Xenosaga na PS2, byli wspaniali) i powiem tak: WARTO. Nie rozumiem dlaczego taka gra wychodzi pod koniec życia Wii. Nie mogła wyjść 3 lata temu? A razem z nią 3 inne, podobne tytuły? Mech.
Ale to w teorii, bo z racji długiego dnia pracy rzadko kiedy mam siły odpalić konsolę. Gra trwa ok. 100h. No to przy obecnym trybie pracy mam rozrywki na 2 lata.

W teorii czytam. Tu teoria i praktyka czasem się spotykają, ale na skończenie takich tomiszczy jak "Lem - Mrożek. Listy" naprawdę nie mam czasu.
Na jedną książkę czas się jednak musi znaleźć. Na "Enemy of God" Bernarda Cornwella. To drugi tom z trzech (ten też już czeka na półce! ^_^) i na połknięcie potrzebuję dwóch wieczorów. Uwielbiam takie czytadła, choć w temacie legend arturiańskich nadal nie pobita jest Marion Zimmer Bradley i jej "Mgły Avalonu".

A poza tym właśnie rozpoczął się mój weekend. Pierwszy, choć krótszy, wolny weekend od 3 tygodni!

trwały link do tego wpisu

wtorek
18
październik'11

ciemno i zimno i leżę

18 październik 2011, 8:32| | Komentarze (0)

W efekcie mogę pisać wyłącznie o tym, co można robić w zaciszu 4 ścian. Moich nowych 4 ścian, zamieszkiwanych skutecznie od 2 miesięcy.

4 ściany i dach

Własne 4 ściany (i dach) mają jeszcze pewne braki, np. brak półek na książki, ale mają lodówkę, internet i telewizor oraz bardzo wygodną kanapę, więc nie narzekam. Leżę i nic nie robię. Przeczytałam 6 książek - stosy to bardzo stabilne konstrukcje.

Planuję wycieczkę po meble ogrodowe, bo ogrodu u mienia niet, ale mam taras wielkości boiska. Małego boiska. W sam raz na baaaaardzo wygodne fotele. Tylko trzeba je kupić.

papier

Poza tym choruję na książki z serii "Uczta wyobraźni" (już kiedyś o niej wspominałam): naprawdę można przy nich ryzykować zakupy w ciemno.

Przeczytałam "Fincha" Jeffa VenderMeer'a - wilgotny, grzybowy klimat tak mi się spodobał, że teraz poluję na resztę opowieści o mieście szaleńców. Niestety, pierwsza książka VenderMeer'a ukazała się dosyć dawno temu nakładem Solaris i na razie nie udało mi się jej dopaść.

Skompiluję listę książek z ostatniego półrocza i podzielę się wrażeniami. Wcześniej jednak potrzebuję półek na książki. Nic tak nie odświeża pamięci jak ustawianie książek.

WWF - Warszawski Festiwal Filmowy

W tym roku nie szalałam, poszłam na 4 filmy. Także dlatego, że nie bardzo było na co iść. Większość filmu wydawała się bardzo siebie podobna, tylko dekoracja się zmieniała.

Obejrzałam "List do Momo", "Majid", "Szepczący w ciemności" i "Alois Nebel".

Czytaj więcej o "ciemno i zimno i leżę"

trwały link do tego wpisu

wtorek
23
wrzesień'08

Death Note

23 wrzesień 2008, 9:18| | Komentarze (5)

Coś mnie zżera od środka, okropnie się pracuje. Nawet żyje się ciężko.

Przydałoby się kilka dni w cieple.

Z ciekawostek: obejrzałam "Death Note" (film, ten z 2006, co go w Saitama Shintoshin masowo reklamowali) i bardzo mi się podobał. Chwilę zajmuje przyzywczajenie się do aktorów, znanych z każdej kolejnej japońskiej dramy (nie, żebym oglądała dramy, ale twarze kojarzę). Dla kogoś, kto nie zna komiksu (i zakończenia), całość ogląda się b. dobrze i z chęcią obejrzę drugą część, "Ostatnie Słowo".

Death Note (2006)

L - to ten po prawej - rządzi ^^

trwały link do tego wpisu

niedziela
6
lipiec'08

zmęczenie materiału

6 lipiec 2008, 15:31| | Komentarze (4)

Osiągnęłam, a raczej wróciłam do etapu, w którym nic mi się ni chce. Nie chce mi się iść na dzisiejszy, ostatni już dzień festiwalu. Nie chce mi się po raz n-ty jechać na wydział. Tylko spać mi się chce.

A co do festiwalu, "Plan dziewiąty z kosmosu" jest na razie niekwestionowanym liderem. Był tak zły, jak zapamiętałam. Prezentowany przed nim "Maniac" ...

Nie eksperymentuję na kotach, bo zbyt często myślę o Szatanie.

Taaa, drugie miejsce.
Na tym tle sobota wypadła blado: "Zabójcze ryjówki" były złe, ale "Starman" był tylko przeciętnym tokusatsu, dość zmasakrowanym przez amerykańskiego montażystę, sklejającego film z japońskiego serialu. Mam żal do prowadzącego, że sprowadził "Starmana" do grupy filmów o potworach (sic!) dowodząc, że o tokusatsu jako gatunku wie niewiele. Wiedze zdawał się czerpać z Wikipedii, a Godzirę nazwał Goirą....

Świętokradca.

Publika, jak to publika - na "Maniaku" pustki (w sumie ze 20 osób), na "wypada-znać-skoro-Burton-zrobił-o-nim-film" Edwardzie Woodzie zapełniło się pół sali. Sobota marna, bo liczniejsza już publika skoncentrowała się na konsumpcji i niekontrolowanym wyciu w losowych momentach. Dlatego dziś biję się z myślami, czy warto iść na seans.

W programie perełki, ale atmosfera nie ta, gdy publika śmieje się z ... efektów specjalnych (sztuka, przy filmie z lat 30-stych) i obcisłych kostiumów.

Ech..

trwały link do tego wpisu

wtorek
24
czerwiec'08

Ostatnie Dni Luny: festiwal złych filmów

24 czerwiec 2008, 21:23| | Komentarze (0)

Oceniając po liczbie sprzedanych biletów, na festiwalu złych filmów będę mogła zająć dla siebie cały rząd i leżeć na 5 krzesłach na raz, regularnie zmieniając miejsca, gdy coś gdzieś rozsypię czy wyleję. Może nawet dozwolone będzie głośne komentowanie co lepszych scen?
Od piątku trzy razy pingowałam Pana-z-Luny, zanim wreszcie dziś wklepał bilety do systemu i mogłam sobie sprawić karnet. Mój ci!

Czekają mnie trzy dni filmowej masakry i nie ma opcji, żebym w piątek spóźniła się na seans! Już sprawdziłam, mam autobus spod Miejsca Zsyłki, bezpośrednio pod Lunę. Dosłownie "pod", bo się na dole zatrzymuje :)

Worst Movies Festival

W programie festiwalu:

I jak tu się nie cieszyć?

trwały link do tego wpisu