Nadrabianie Zaległości III #2 – piratem być

Plan Nadrabiania Zaległości III

Wreszcie, po wielomiesięcznej przerwie i ponad 60 godzinach gry, skończyłam „Skies of Arcadia”.

Gra uchodzi za najlepszy RPG na Dreamcasta, co samo w sobie niewiele znaczy: na DC nie ma w sumie zbyt wielu RPGów (o ile mnie pamięć nie myli jedynymi poważnymi konkurentami są „Shenmue” i druga „Grandia”). Rozgrywka jest bardzo tradycyjna, walki turowe, a rozwój postaci sprowadzony do minimum. Jednak klimat podniebnego świata, po którym nieliczna drużyna przemieszcza się kolejnymi statkami (na początek dostaje się jednomasztowiec, a kończy z podniebną wersją łodzi podwodnej :), klimat przygody, a przede wszystkim wspaniała muzyka podnoszą noty „Niebios”.

Nie obywa się bez klisz: drużyna szuka kamyków w 5 kolorach (serio), w swych szeregach ma zastraszoną zakonnicę (prawie serio), a wrogowie w pewnym momencie ewolucji najwyraźniej skupili się na zmianie koloru, nie kształtu (serio). Pierwsza walka powietrzna robi wrażenie, jednak z każdą kolejną wychodzą niedociągnięcia: animacji przelatujących statków ani ich ataków nie można wyłączyć, a całość ciągnie się niemiłosiernie. 20 minut na bitwę to nic dziwnego. Ustawiałam zadania na kolejną turę walki i gdy ona się odgrywała równolegle oglądałam wtedy film na tablecie…

Zakończenie gry było znacznie lepsze niż ostatnie 5 godzin rozgrywki. Streszczę: boss, boss, boss, boss, a potem boss).

Ale i tak mi się podobało.

Pasek postępu:

Nadrabianie Zaległości III #1 – Lego!

Plan Nadrabiania Zaległości III

Dostałam na święta „LEGO City: Undercover”. EXTRA. Dawno się tak nie bawiłam :)

Gra gromadzi w sobie wszystko, co najlepsze w grach Lego, ale zamiast kolejnej „ekranizacji” dostajemy grę odrobinę przypominającą „Grand Theft Auto” bez przemocy.

A do tego bardzo dowcipnie napisane dialogi i mnóstwo odniesień do współczesnej kultury. Świetnie się grało, mogą zrobić kolejną część.

Podobno w tym roku ma się ukazać port na XOne i PS4, więc jeśli ktoś nie ma WiU, to niedługo wymówka się skończy. Kupować!
Tylko obsługi tabletu nie będzie :>

plan Nadrabiania Zaległości III

Plan Nadrabiania Zaległości III

To już trzeci rok! Idzie tak dobrze, że nie ma co przerywać :)

Plan Nadrabiania Zaległości jest kontynuowany.

Wraz ze znaczącym ograniczeniem napływu nowych gier mam szansę zakończyć ten rok z naprawdę dobrym wynikiem. No chyba że znowu chwyci mnie na szukanie okazji…

W tym roku udało mi się skończyć już dwie gry, notki powstaną niebawem.

Rozgrzebałam też „Infinite Undiscovery” i „Dynasty Warriors: Strikeforce”, więc oba te tytuły, jeśli mnie nie zmęczą, zamierzam skończyć. Ta wersja „Dynasty Warriors” bywa trudna, bowiem stworzono ją do grania w kilka osób (a ja nie mam z kim :(), więc z ewentualnym dotarciem do mety może być różnie. Gram też w „The Incredible Adventures of Van Helsing” otrzymaną w gratisie w ramach „Games with Gold”. „Diablo” to to nie jest, ale da się grać.

W tegorocznych planach są „Yakuza 2”, za którą miałam się zabrać w 2016, ale jakoś się nie złożyło. Do tego mocno rozgrzebany „Fire Emblem Fates” oraz (wreszcie) „Suikoden”. Standardowo rzeczywistość zweryfikuje te plany, ale jestem nastawiona optymistycznie.

Nadrabianie Zaległości II – podsumowanie roku 2016

Fighting the backlog!

Kontynuuję Plan Nadrabiania Zaległości, zapoczątkowany w 2015. Cel: zmniejszenie stosu gier, które nabyłam, rozgrzebałam i porzuciłam. Lista kandydatów na rok 2016 ponownie zawierała 12 pozycji. Trochę się z tą listą rozminęłam, ale to nic, gram w to, na co ma ochotę. A jak poszło?

Pasek Postępu zawiera 10 pozycji, więc oceniam, że poszło całkiem nieźle. Pasek nie zawiera kilku innych zjadaczy czasu: Wiedźmina 3 (XOne) z dodatkami, ponownie ukończonej drugiej części Mass Effect 2 (X360) z dodatkami, Assassin’s Creed: Syndicate (XOne), Dying Light (XOne) z dodatkami i sporej grupy krótszych gier. Więc wg mnie jest nieźle.

Na dodatek nowe pozycje w kolekcji nie przekroczyły liczby ukończonych w tym roku gier więc lista zaległości nie uległa wydłużeniu :)

Plan na 2017 już się dzieje!

woah, kurzu się nazbierało

No dobra, trochę zaniedbałam Pożywkę.

Najpierw, zaraz po Festiwalu Komiksu, maniakalnie czytałam komiksy (MANIAKALNIE. Mieszkają na oknie.). Potem jakoś nie było okazji, następnie z racji pracy nie miałam czasu a potem był święta i głównie jadłam.

Planuję nadrobić archiwalne wpisy (poza Nadrabianiem Zaległości mam np. rozgrzebany wpis o RetroGamerze), a potem oczywiście ruszyć z kopyta. ;-)

Powstaje nowy plan Nadrabiania Zaległości (dobrze idzie!), a ja nadal choruję na komiksy. Po prostu teraz ich nie kupuję, bo nadal czytam te kupione w zeszłym roku.

Próbowałam powalczyć z kodowaniem w starym silniku pożywki, ale to jest jakiś kłopot po stronie silnika i jeszcze go nie rozgryzłam.
Równolegle firma hostingowa znowu nie daje znaku życia, więc dla bezpieczeństwa porobiłam kopie zapasowe wszystkiego. Ciekawe czasy.

Nadrabianie Zaległości II #10 – fantastyczne życia

Fighting the backlog!

Miało być tak niewinnie, ot, zabawa w stylu „Animal Crossing”, to pogrania z przyjaciółmi.
100 godzin później dalej grałam, przyjaciele nie byli mi do niczego potrzebni.

„Fantasy Life”, bo taki tytuł nosi winowajca, to przecudnej urody gra o niczym. Ale nic jest bardzo wciągające, a animacja filmików bezkonkurencyjna.
Gracz wybiera zawód i tyle go widzieli. Pomiędzy mordowaniem potworów ścina się drzewa, przerabia na deski, a następnie robi wędki. Przy ich pomocy łowi się ryby, by chwilę później przerobić je na koktajl owocowy. Za każde osiągnięcie dostaje się punkty doświadczenia i kolejne poziomy, co by szybciej ścinać drzewa, szybciej je heblować i jeszcze szybciej tworzyć koktajle owocowe.
Wypas.

Mimo, że gra jest teoretyczni RPGiem, to fabuła jest prowizoryczna i nieinteresująca.
Zupełnie mi to nie przeszkadzało, zirytowana przewijałam dialogi stojące na drodze mojej kolejnej karierze. Bowiem wymasterowałam KAŻDĄ karierę. KAŻDĄ.

Do gry jest też płatne DLC, ale obecnie nie czuję potrzeby jego kupowania. W końcu trzeba pograć także w coś innego.

Pasek postępu:

Nadrabianie Zaległości II #9 – fantasmagoria

Fighting the backlog!

Znienacka stałam się posiadaczką pakietu gier Sierry. Odświeżyłam swojego Steama i na pierwszy ogień poszła najdroższa produkcja Sierry, „Phantasmagoria”.

Gra zestarzała się dosyć godnie, filmiki, nawet włączone w trybie pełnoekranowym, są znośne: niczym strumieniowanie Youtube na słabym łączu. Wybija się muzyka, cała gra ma świetną ścieżkę dźwiękową.

Gra jest tradycyjną przygodówką point-n-click. Nie jest długa (7-8h, z czego 1h poszła na ostatni, „filmowy” rozdział…..), nie jest trudna, ale ma naprawdę dobry klimat. Zaskoczyło mnie też, jak dobrze jest zagrana: spodziewałam się aktorstwa na poziomie filmów klasy C.

W pakiecie gier jest też „Phantasmagoria 2”, ale nie planuję na razie jej instalować: recenzje nie zachęcają.

Pasek postępu:

czyszczenie styków

Od 2 lat Game Boy to chyba moja najczęściej uruchamiana konsola przenośna. Mam dosyć poobijanego, błękitnego GBA SP, któremu co pewien czas szwankuje włącznik, ale poza tym działa bez zarzutu.

Ostatnio wymieniałam baterie w dwóch kartridżach i naszło mnie, że problemy z wczytaniem niektórych gier to może być kwestia wieloletniego doświadczenia ;), które osiadło na ich stykach.

Odpowiedni śrubokręt, biała gumka do ścierania, alkohol izopropylowy, patyczki bawełniane i w 30 minut praktycznie wszystkie moje gry na gejmboja stały się błyszczące. Problemy z wczytywaniem się m.in. „Donkey Kong Land” zniknęły.

Game Boy games cleaning

Nawet część śladów po długopisie na kartridżu „6 Złotych Monet” udało mi się usunąć. Przy odrobinie cierpliwości pewnie można by zmyć wszystkie ślady, ale takiej odrobiny nie miałam.

Jedynie kilka gier schowanych w kazamatach uniknęło czyszczenia: nie chciało mi się wszystkiego wyciągać by się do nich dostać. To był też znak, że system przechowywana gier wymaga reorganizacji …

Szkoda, że na razie nie mam pomysłu, jak to wszystko poprzestawiać….

Nadrabianie Zaległości II #8 – do do don ga don

Fighting the backlog!

To proste: „Yakuza 2” nadal czeka na swoją kolej, bo „Dying Light”, pomimo 60 godzin na liczniku, jakoś nie chce się skończyć.

Ostatnio naszło mnie na taiko („Mistrza Taiko” na PS2). Wyciągnęłam bębenki, pobębniłam i po 2 kawałkach wymieniłam swój bębenek na pada. I wybębniłam dwie gry. Całe.

Łatwo się wciągam…

Czwarta część Taiko, o podtytule, „Spotkajmy się! Festiwal!!”, to pierwsza gra serii na PS2 oferuje grę w wyższej rozdzielczości, możliwość założenia własnego profilu i odblokowywania 5 nowych piosenek. W efekcie lista piosenek zawiera imponujące 45 utworów, w tym takie przeboje jak Shanghai Honey (上海ハニー) czy główny motyw muzyczny z „Katamari Damacy”.

Na tym tle kolejne pokonane Taiko, „Waku Waku Anime Matsuri”, wypada biednie. Choć chronologicznie wydana bezpośrednio przez „Atsumare!”, nie oferuje żadnych typowo konsolowych dodatków i tylko jedną dodatkową piosenkę. Cała lista utworów to tylko 19 piosenek, biednie w porównaniu z Festiwalem.

Na otarcie łez można jednak wybębnić klasyki Moonlight Densetsu (ムーンライト伝説) z „Sailor Moon”, Boku Boku Doraemon (ぼくドラえもん), Haruka Kanata (遙か彼方) z „Naruto” czy tytułową piosenkę z „Candy, Candy” (hehe).

Taiko nadal trzyma mocno, wróciłam do siódmego Taiko i bębnię dalej…

Pasek postępu: