Nadrabianie Zaległości II #9 – fantasmagoria

Fighting the backlog!

Znienacka stałam się posiadaczką pakietu gier Sierry. Odświeżyłam swojego Steama i na pierwszy ogień poszła najdroższa produkcja Sierry, „Phantasmagoria”.

Gra zestarzała się dosyć godnie, filmiki, nawet włączone w trybie pełnoekranowym, są znośne: niczym strumieniowanie Youtube na słabym łączu. Wybija się muzyka, cała gra ma świetną ścieżkę dźwiękową.

Gra jest tradycyjną przygodówką point-n-click. Nie jest długa (7-8h, z czego 1h poszła na ostatni, „filmowy” rozdział…..), nie jest trudna, ale ma naprawdę dobry klimat. Zaskoczyło mnie też, jak dobrze jest zagrana: spodziewałam się aktorstwa na poziomie filmów klasy C.

W pakiecie gier jest też „Phantasmagoria 2”, ale nie planuję na razie jej instalować: recenzje nie zachęcają.

Pasek postępu:

czyszczenie styków

Od 2 lat Game Boy to chyba moja najczęściej uruchamiana konsola przenośna. Mam dosyć poobijanego, błękitnego GBA SP, któremu co pewien czas szwankuje włącznik, ale poza tym działa bez zarzutu.

Ostatnio wymieniałam baterie w dwóch kartridżach i naszło mnie, że problemy z wczytaniem niektórych gier to może być kwestia wieloletniego doświadczenia ;), które osiadło na ich stykach.

Odpowiedni śrubokręt, biała gumka do ścierania, alkohol izopropylowy, patyczki bawełniane i w 30 minut praktycznie wszystkie moje gry na gejmboja stały się błyszczące. Problemy z wczytywaniem się m.in. „Donkey Kong Land” zniknęły.

Game Boy games cleaning

Nawet część śladów po długopisie na kartridżu „6 Złotych Monet” udało mi się usunąć. Przy odrobinie cierpliwości pewnie można by zmyć wszystkie ślady, ale takiej odrobiny nie miałam.

Jedynie kilka gier schowanych w kazamatach uniknęło czyszczenia: nie chciało mi się wszystkiego wyciągać by się do nich dostać. To był też znak, że system przechowywana gier wymaga reorganizacji …

Szkoda, że na razie nie mam pomysłu, jak to wszystko poprzestawiać….

Nadrabianie Zaległości II #8 – do do don ga don

Fighting the backlog!

To proste: „Yakuza 2” nadal czeka na swoją kolej, bo „Dying Light”, pomimo 60 godzin na liczniku, jakoś nie chce się skończyć.

Ostatnio naszło mnie na taiko („Mistrza Taiko” na PS2). Wyciągnęłam bębenki, pobębniłam i po 2 kawałkach wymieniłam swój bębenek na pada. I wybębniłam dwie gry. Całe.

Łatwo się wciągam…

Czwarta część Taiko, o podtytule, „Spotkajmy się! Festiwal!!”, to pierwsza gra serii na PS2 oferuje grę w wyższej rozdzielczości, możliwość założenia własnego profilu i odblokowywania 5 nowych piosenek. W efekcie lista piosenek zawiera imponujące 45 utworów, w tym takie przeboje jak Shanghai Honey (上海ハニー) czy główny motyw muzyczny z „Katamari Damacy”.

Na tym tle kolejne pokonane Taiko, „Waku Waku Anime Matsuri”, wypada biednie. Choć chronologicznie wydana bezpośrednio przez „Atsumare!”, nie oferuje żadnych typowo konsolowych dodatków i tylko jedną dodatkową piosenkę. Cała lista utworów to tylko 19 piosenek, biednie w porównaniu z Festiwalem.

Na otarcie łez można jednak wybębnić klasyki Moonlight Densetsu (ムーンライト伝説) z „Sailor Moon”, Boku Boku Doraemon (ぼくドラえもん), Haruka Kanata (遙か彼方) z „Naruto” czy tytułową piosenkę z „Candy, Candy” (hehe).

Taiko nadal trzyma mocno, wróciłam do siódmego Taiko i bębnię dalej…

Pasek postępu:

Nadrabianie Zaległości II #7 – duchem być to morowa jest rzecz

Fighting the backlog!

Gdy zaczynałam, „Ghost Trick” bardzo mi się podobał. Jako duch można było przemieszczać się po całej planszy, animować wybrane przedmioty i w efekcie rozwiązywać zagadki cudzych śmierci. Ta własna miała się wyjaśnić dopiero w finale. Szło nieźle, dobrze się też czytało, bo gra jest, technicznie, przygodówką. Potem, gdzieś w połowie gry, po prostu mi się znudziło. Rozdział dziejący się w całkowitej ciemności, wymagający trochę lepszego refleksu, pewnie się do tego przyczynił. Gra trafiła do pudełka, w którym cierpią wszystkie nieskończone tytuły na Nintendo DS. To bardzo ładne pudełko.

Kilka dni temu, po skończeniu Danganronpa, naszło mnie na dalsze czytanie i niespieszne klikanie. I wtedy „Ghost Trick” wrócił do łask.

A osiem rozdziałów później się skończył.

Potrzeba niespiesznego klikania nadal pozostaje niezaspokojona. Czas się sfrustrować przy „Cooking Mama”….

Pasek postępu:

Nadrabianie Zaległości II #6 – szkoła przetrwania

Fighting the backlog!

Danganronpa pokonana! Część druga już czeka w kolejce.

Grało się (raczej czytało się) świetnie. Nie zostałam jednak fanką fragmentów zręcznościowych, zwłaszcza rozstrzeliwania argumentów. Nawet po ukończeniu gry nadal nie pojmuję, dlaczego ten sam pocisk raz trafia w słowo kluczowe, a raz odbija się jak od ściany. Meh bue.

Mimo to, jeśli ktoś lubi powieści wizualne, to warto.

Pasek postępu:

„Nie ma takiego miasta – Londyn! Jest Lądek, Lądek-Zdrój, tak…”

– Ale Londyn – miasto w Anglii.
– To co mi pan nic nie mówi?!

London 2016: Tower Bridge

Pięć dni w Londynie minęło w mgnieniu oka. Panowały niemiłosierne upały – niby miła odmiana po tygodniu mazurskiego deszczu – ale miasto jest na taką pogodę przygotowane mniej więcej tak dobrze, jak na opady śniegu. Zwłaszcza jazda starymi liniami metra daje w kość: zamiast przyjemnego, jaskiniowego chłodu jest gorąco jak w piekarniku.

Mimo to udało się nam przemaszerować prawie 60 kilometrów: przez Westminster, Tower Hill, most Tower, Greenwich, ogród botaniczny w Kew oraz szereg muzeów i restauracji. Niektórzy byli też w Forbidden Planet. Dwa razy.

London 2016: Tower

London 2016: Kew Gardens

Jak dobrze, że zdecydowałam się zabrać walizkę :)

Nadrabianie Zaległości II #5 – koniec kulek

Fighting the backlog!

A jednak można ukończyć grę w kulki, przynajmniej tę w wersji na Game Boya. „Same Game”, wydane w bardzo eleganckiej metalowej puszce, ma 20 poziomów, z tym, że ukończenie tych ostatnich wymaga niezłego refleksu (gra ma limit czasowy na każdą poziom) i dużego szczęścia (czasem nie sposób dobrze punktować). Dodatkowym bonusem jest „Tume Game” (TUME? ….. co to znaczy?) czyli zagadki oparte o mechanikę kulek, najczęściej polegające na usunięciu wszystkich obiektów na planszy w określonej liczbie kroków.

Każdy powinien mieć kulki i tetrisa na GB. Można w nie grać w nieskończoność. Mnie nieskończoność zajęła pół roku, teraz na miejsce kulek wskoczył pinball :)

Postępy w innych tytułach jakieś są: w „Fire Emblem: Fates” jestem już w połowie jednej gry. Wiedźmin 3 czeka na łatkę, czas zjada Animal Crossing (NADAL…. 200 godzin …. aaaa) i „Lords of Waterdeep” na iOSa. To ostatnie wychodzi znacznie taniej niż fizyczna planszówka (160PLN+).

Pasek postępu:

koniec maja

end of May

Szaleństwo. Pogoda szaleńcza, w pracy rewolucja, na warszawskich ulicach szaleńcy. Do tego ostatniego postaram się przyzwyczaić.

W planach Rzeczka (powodzenia w lokalizacji jej na mapie), Toruń, Mazury i koncert Blindów tu, w Wa-wie. I próba sił z „Człowiekiem bez właściwości”. A co!

Na razie planuję przeczytać kolejno (czyli według daty publikacji :P) wszystkie powieści hornblowerowskie i opanować trasę na Ursynów. :)

Na zdjęciu jest fragment mojego nowego, wodoszczelnego worka na kajaki. Prezent urodzinowy. Wypas 10 :)