5 ulubionych historyjek obrazkowych

Oryginalną notkę wcięło, będzie więc nieoryginalna i po wielotygodniowych przejściach. Utraciłabym ją ponownie, gdyby nie Notepad++, który wszystko chomikuje, nawet moje niezapisane dzieła.

Zaczęłam się zastanawiać nad ulubionymi komiksami. Jak to z każdą listą ulubionych, najlepszych czy topowych, wybór jest ciężki i ma tendencje do zmiany wraz z upływem czasu. Z ulubionymi komiksami jest jak z każdą inną lubianą rzeczą: nie musi być najlepsza, znana czy uznana, by się podobać. Czasem to kwestia sentymentu, a czasem mojego nieziemsko dobrego gustu. Z naciskiem na to drugie.

Wybranie pięciu ulubionych tytułów nie było zbytnią zagwozdką: szansę miały wyłącznie tytuły wielokrotnie czytane. Dlatego kilka odkryć tego roku musi jeszcze zasłużyć na miejsce w ulubionych :)

No to lecim.

My 5 favourite comic books

Szninkiel („Le grand pouvoir du Chninkel”)

Szninkiel? Serio? A dlaczego nie? W końcu czytałam to z przerwami od czasów podstawówki. Sceny były. I żaden inny komiks nie miał i nie ma takiej fabuły. Kocham Szninkla.

Poza pierwszym wydaniem Orbity mam też wznowienie od Egmontu. Wydanie nadal jest czarno-białe (nie uznaję wersji pokolorowanej, jestem komiksową konserwą), ale jakość druku i czytelność drobiazgowych ilustracji Rosińskiego bije o głowę wydanie z lat osiemdziesiątych. Mój oryginalny komiks kryje w sobie autografy obu autorów, zdobyte tu i tu), już tylko stoi na półce. Do czytania mam wersję od Egmontu.

Drapieżcy („Rapaces”)

Pierwszy tom Drapieżców miałam w formie skanów, źródła nie pomnę. Skany drugiego tomu znalazłam w sieci, to, że były po francusku, średnio mi wtedy przeszkadzało. Dopiero kilka lat później udało mi się upolować kolejno wszystkie 4 tomy serii. Do tego czasu dwa pierwsze znałam już na pamięć :)

To niedługa, bo czterotomowa historia tajemniczego rodzeństwa niszczącego trwający wieki porządek i pary wplątanych w to ludzi. Niby nic, ale przy każdej ponownej lekturze potrafi mnie wciągnąć. Mimo że już wiem, jak się kończy.

Komiks wydano kilkanaście lat emu i o dziwo nic nie słychać o wznowieniu, mimo, że scenariusz napisał Jean Dufaux (ten od Skargi Utraconych Ziem), a zilustrował Enrico Marini (ten od Cygana i Skorpiona).

Dziwne.

„Wasze królestwo się kończy.”

Alois Nebel („Alois Nebel”): Biały potok („Bílý potok”) / Dworzec główny („Hlavní nádraží”) / Złote góry („Zlaté Hory”)

O trylogii o Alojzie Nebelu dowiedziałam się na Warszawskim Festiwalu Filmowym, podczas którego wyświetlano ekranizację tego komiksu. Film robił wrażenie nie tylko klimatem czy sposobem narracji, ale formą: był czarno biały i cały wykonany techniką rotoskopii. To bardzo czasochłonne przerysowywanie klatka po klatce materiału filmowego. Film mi się podobał, obejrzałam go już pewnie ze 3 razy, ale komiks to nadal mistrzostwo świata.

Opowieść o dróżniku z polsko-czeskiego pogranicza idealnie wpisał się w moje zainteresowanie pograniczem, zwłaszcza tym południowo-zachodnim.

To świetna historia o duchach przeszłości w surowej, czarno-białej oprawie.

Empire

„Imperium” Marka Waida to najnowsza pozycja na mojej liści pięciu ulubionych komiksów. To sześciozeszytowa seria superbohaterska, w której „ci dobrzy” przegrali wojnę z „tymi złymi”, a całym światem rządzi główny schwarccharakter, Gothos. Gothos wykończył wszystkich silnych superbohaterów i jest niekwestionowanym panem planety. Ale jego dwór nękają problemy…

Może dlatego, że seria jest krótka, scenariusz nie zdążył się za bardzo wykoleić i w efekcie opowieść jest wciągająca, bez nękających wiele długich serii komiksowych dłużyzn. Mimo szufladki komiksu superbohaterskiego superbohaterowie nie są tu bardzo istotni. W końcu liczy się tylko Gothos.

Przez wiele lat Mark Waid zapowiadał chęć powrotu do „Empire”” i w końcu pojawiły się nowe zeszyty pod tytułem „Empire Uprising”. Nowa seria została zaplanowana na dłuższą, niż „Empire”, ukazał się już nawet pierwszy tom zbierający zeszyty 1-4. Osobiście jeszcze nie czytałam, choć recenzje są pozytywne.

Strażnicy („Watchmen”)

A co tu miałam wstawić? „Mausa”? Może „Maus” to największe dzieło komiksowe wszechczasów, ale za żądne skarby nie mogę tego makabrycznego świadectwa ludzkich możliwości uznać za ulubiony komiks. Mogę go wpisać na listę najlepszych, najbardziej wartościowych historyjek obrazkowych, ale żeby był ulubiony? Nie sądzę.

Za to Strażników uwielbiam. Za bohaterów, za sposób prowadzenia narracji, za kolory, za wstawki pełne tekstu. a to że się kończy i koniec. Jako komiksowa konserwa prequeli nie uznaję. A ekranizacja bardzo mi się podobała, nawet w swej najdłuższej, 3 i półgodzinnej wersji.

Strażnicy to po Szninklu mój drugi ulubiony komiks i każdemu polecam. :)

One thought on “5 ulubionych historyjek obrazkowych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.